Menu

Thor: Mroczny świat

"Thor: Mroczny świat" to kontynuacja przygód Thora, który nie ustaje w walce o ocalenie Ziemi i pozostałych Ośmiu Królestw przed tajemniczym, starszym niż wszechświat wrogiem. Po wydarzeniach z filmów "Thor" i "Avengers" Thor próbuje zaprowadzić porządek w kosmosie, ale starożytna rasa dowodzona przez mściwego Malekitha powraca, by zepchnąć wszechświat w ciemność. Stając do walki z wrogiem, którego nie może pokonać nawet [...] Czytaj więcej...

Opis

Recenzja

Thor: Mroczny świat to kino przywracające chwałę Thorowi, którą trudno znaleźć w przeciętnej, pierwszej części.

Superprodukcja Marvela powraca do pierwotnego konceptu na przygody Thora, które miały być widowiskiem fantasy w klimacie „Władcy Pierścieni”. To w pierwszej części zmieniło się i poszło w zupełnie innym kierunku, a teraz twórcy stworzyli swoistą mieszankę dwóch wizji, która działa, przekonuje i wywołuje emocje, ale też jest jednym z niewielu problemów tego widowiska. Bo jak sceny w Asgardzie imponują atmosferą, rozmachem i klimatem, tak nieliczne sekwencje na Ziemi wybijają z rytmu i sprawiają wrażenie kompletnie niepotrzebnych. Część fantasy jest zrealizowana ze smakiem, dobrą dawką akcji i pomysłem. To cieszy, gdyż tym razem Asgard zostaje pokazany widzom jako tętniąca życiem kraina – gdy mamy ujęcia z lotu, wszędzie widać jakieś postacie zajęte własnymi sprawami. Udaje się Taylorowi zlikwidować uczucie hermetyczności i sztuczności, która tak bardzo raziła w „jedynce”.

Problemem wątku ziemskiego jest sama Jane, która udowadnia znaną od dekad tezę, że nie wszyscy świetni aktorzy potrafią grać w blockbusterach. Swego czasu myślałem, że mdła rola Natalie Portman w Nowej Trylogii „Gwiezdnych Wojen” to wypadek przy pracy, ale oba filmy o Thorze mówią co innego. Trudno powiedzieć, czy to wina aktorki, która nie podchodzi profesjonalnie do zawodu i nie chce się jej wysilać na planie superprodukcji, czy po prostu sprawia jej to trudność. Faktem jest, że Portman – drewniana, mało wyrazista, czasem prezentująca sztuczne reakcje i zachowania (szczególnie w rozmowach) – to najsłabszy element filmu. Najgorsze jednak, że nie ma żadnej chemii z Chrisem Hemsworthem, przez co ich uczucie jest nieprzekonujące. 

Thor: Mroczny świat to blockbuster najwyższej jakości, który łączy w sobie wszystkie najważniejsze cechy: interesującą historię, humor, niezłe postacie i widowisko. Alanowi Taylorowi udaje się zachować równowagę pomiędzy poszczególnymi elementami. W tym względzie wielka kulminacja niestety razi, bo w konfrontację z Malekithem wprowadzono humor wybijający z rytmu i psujący klimat. Akurat wykorzystanie humoru w filmie jest w większości umiejętne, a w samym finale wydaje się on wciśnięty na siłę i bez większego powodu. Balans jest szalenie ważny, bo granica pomiędzy zabawnym blockbusterem a głupkowatym blockbusterem wbrew pozorom jest cienka.

Marvel w tym filmie ma duży problem z budową czarnego charakteru. Postać Malekitha jest charyzmatyczna i warta poświęcenia jej czasu, ale wyraźnie widać, że jest sprowadzona do roli epizodycznej. Przez to Eccleston nie dostaje odpowiednio dużo czasu ekranowego, by stworzyć łotra ciekawego i przekonującego, stając się tak naprawdę antagonistą bardzo kreskówkowym. Plotki mówiły, że ostatecznie bardzo ograniczono rolę Malekitha, więc pozostaje zadać pytanie: dlaczego?

Wielką zaletą i jednocześnie problemem Thor: Mroczny świat jest Loki. Jest go w tym filmie tak dużo, że bardziej pasowałby tutaj tytuł „Thor i Loki ratują świat”. Nigdy nie czułem fenomenu Toma Hiddlestona i tego łotra, ale akceptuję, szanuję i czerpię radość z jego występu. Loki dodaje sporo humoru, nieprzewidywalności i smaku, zapewniając idealną przeciwwagę dla charyzmatycznego i dobrego Thora. Marvel potrzebuje więcej takich postać jak Loki, by kinowe uniwersum było bogatsze, ponieważ na razie można odnieść wrażenie, że czarne charaktery są traktowane po macoszemu.

Rozczarowaniem jest polskie wydanie DVD, na którym liczba dodatków woła o pomstę do nieba. Dostajemy zaledwie jedną niewykorzystaną scenę oraz film zza kulis Zimowego żołnierza. Jestem świadomy, że najlepsze rzeczy lądują na wydaniu Blu-ray, ale dlaczego fani mający jedynie DVD muszą przez to cierpieć? Materiałów jest zbyt mało, a to, co zaoferowano, jest marnej jakości. 

Thor: Mroczny świat to, pomimo delikatnego czepialstwa z mojej strony, kino bardzo dobre, gdyż oferuje świetną rozrywkę pełną akcji i humoru. Obraz ma swoje wady i niedopracowania, ale mimo wszystko zapewnia dużo frajdy, a podczas kolejnych seansów niedociągnięcia stają się coraz mniej istotne.

Wydanie DVD
Dodatki: zapowiedzi, zwiastun, usunięte sceny, making of
Język: angielski 5.1, polski (lektor) – 5.1
Napisy: polskie
Obraz: 16:9
Wydawca: Monolith
Pokaż całą recenzję

Obsada

pokaż pełną obsadę (17)

Trailery i materiały video

Powiązane Artykuły

Adam Siennica
18 -

TOP 10: Najlepsze filmy Kinowego Uniwersum Marvela

Kinowe Uniwersum Marvela powiększa się o film Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów", który debiutuje w polskich kinach już 6 maja. W artykule ustawiamy dobre filmy MCU…

Wielu autorów
152 -

Kinowe Uniwersum Marvela – krótki przewodnik

Kinowe Uniwersum Marvela jest przykładem na to, jak tworzyć spójny świat historii opowiadanych na ekranach telewizorów oraz w kinie. 6 maja do kin wszedł Kapitan…

Piotr Piskozub
57 -

Dubbing w kinie, czyli kogo zatkało kakao

W polskim kinie, jak uczy Rejs Piwowskiego, nic się nie dzieje. To jednak błędne myślenie, bo gdy tylko rodzimi reżyserzy i tłumacze biorą na warsztat…

Pokaż kolejne (39)
Komentarze