Menu

Recenzja

Ocena recenzenta:?/10

Zielona latarnia: Szmaragdowi Wojownicy

Nowy film animowany osadzony w świecie komiksu "Zielona latarnia" jest zbiorem sześciu opowiadań o członkach korpusu. Hal Jordan opowiada nowej adeptce o znanych latarniach, podczas gdy szykują się do walki z największym wrogiem, zagrażającym całemu wszechświatowi.

Wielkim atutem animacji jest obsada aktorów podkładających głos postaciom w oryginalnej ścieżce dźwiękowej. W rolę Hala Jordana wciela się Nathan Fillion, którego cenię za role w serialach Firefly i Castle. Wielu wielbicieli chciało, aby to on został Halem w aktorskiej wersji przygód zielonej latarni, lecz niestety twórcy woleli kogoś bardziej znanego jak Ryan Reynolds. Na szczęście Nathan dostał swoją szansę w animacji i wyraźnie widać, że jego głos idealnie pasuje do tego bohatera. Zwłaszcza gdy zaczyna snuć opowieści, można wczuć się w klimat historii.

©2011 Warner Bros. Entertainment Inc.

Można rzec, że film animowany służy w pewnym sensie za przygotowanie widzów przed filmem kinowym. Przedstawia początki najważniejszych postaci jak Abins Sur, Kilowog czy Tomar Re. Najciekawiej wypadła opowieść o pierwszej latarni, który był skrybą, a nie wojownikiem i doszedł do tego, jak prawidłowo wykorzystywać pierścienie mocy. Ciekawie zaprezentowano jego walkę z armadami setek statków kosmicznych. Sama opowieść pozwala widzowi na samym początku dowiedzieć się, czym tak naprawdę jest korpus zielonych latarni.

Dobrze zrealizowaną opowieścią była także historia Lairy, księżniczki, która stała się latarnią, a teraz musi powrócić na rodzinną planetę. Musi tam stawić czoła bratu i ojcu, którzy dokonali rzezi na ich dawnych wrogach. Bardzo dobrze uchwycono klimat kultury Lairy, który wyraźnie był inspirowany Dalekim Wschodem. Laira w starciach nie wykorzystuje przewagi, jaką daje jej pierścień – bardziej opiera się na umiejętnościach w sztukach walki. Jej tragiczny los został trochę ironicznie przedstawiony w pojedynku z ojcem, podczas którego w jednej scenie na pierwszy plan wychodzą holonagrania z jej dzieciństwa. Dwa sprzeczne obrazki na ekranie robiły piorunujące wrażenie. Opowieść o Lairze była efektowna i bardzo klimatyczna, a głos Kelly Hu bez wątpienia był idealnie dopasowany.

Najsłabiej wypadły historie o Kilowogu i Mogo. W tym pierwszym nie podobało mi się oparcie wszystkiego na schematach armii USA. Wszyscy wiemy, że Kilowog jest twardy dla swoich kadetów, nie musimy łopatologicznie dowiadywać się o stereotypowych przyczynach tego faktu. Jego mentor wygląda jak oficer wyjęty z filmu wojennego. W realiach korpusu nie sprawia to oczekiwanego wrażenia, a efekt jest negatywnie komiczny. Sama realizacja natomiast jest przyzwoita. Ekstremalny trening na różnych planetach, podczas którego oczywiście Kilowog się wyróżnia, pokazano ciekawie. Ich pierwsza oficjalna akcja okazało się trudna i efektowna. Niestety głos Kilowoga kompletnie niedopasowany. Michael Clarke Duncan w kinowym filmie i w nadchodzącym serialu wydaje się stworzony do tej roli, przez co znając już tamtą postać z reklamówek, tutaj nie ma tego efektu. Jeśli chodzi o Mogo, ciężko kupić sytuację, w której latarnią jest żyjąca planeta. Sama historia z wojownikiem szukającym starcia z Mogo jest przynudnawa i kompletnie pozbawiona emocji czy jakiegokolwiek napięcia.

©2011 Warner Bros. Entertainment Inc.

Główny wątek z istotami z antymaterii był bardzo dobry, a jego wielki finał został pokazany z klimatem i odpowiednią dawką epickości. Tutaj też trzeba zaznaczyć fakt, że chociaż jest to film animowany, nie jest to bajka dla dzieci. Istoty z antymaterii rozrywają członków korpusu na kawałki i zdecydowanie nie jest to przeznaczone dla najmłodszych. Końcowa wielka bitwa z udziałem Mogo nasycona została dużą dawką klimatu i akcji.

Sam scenariusz został stworzony jasno i prosto z bardzo przewidywalnymi momentami. Pomimo tego, twórcy lepiej potrafią uchwycić ten wspaniały klimat komiksu niż scenarzyści z Hollywood mogliby kiedykolwiek o tym marzyć. Animacja jest przyzwoita i raczej typowa dla filmów opartych na komiksach DC. Przede wszystkim jest to animacja rysowana, z minimalnym użyciem komputera, co w dzisiejszych czasach jest rzadkością. Potrafi być efektowna, zapewniając widzom rozrywkę i widowisko, lecz także w niej leży problem – jakkolwiek by się chciało oddać epicką walkę z flotami statków czy istotami z antymaterii, odczuwalne są ograniczenia ze strony animacji 2D. Oglądając nie mogłem powstrzymać się od wrażenia, że z dodatkiem komputera to wszystko byłoby bardziej efektowne i sprawiałoby technicznie o wiele lepsze wrażenie.

„Zielona latarnia: Szmaragdowi Wojownicy” jest przyzwoitą produkcją z dużą dawką akcji i klimatu, który wydaje się chwytać esencję komiksów o korpusie, zapewniając dużo dobrej zabawy.

Ocena: 7/10

Komentarze (16)

Aby móc komentować, musisz być zalogowanym użytkownikiem.
  1. <a href="http://naekranie.pl/profil?u=3856" class="author-name">2Mass</a>
    2Mass

    Recenzja fajna, jednak zdecydowanie nie mogę się zgodzić co do ograniczenia grafiką 2D.

    Klimat zachowała, a nie było niepotrzebnego efektu bling-bling.

    Może to rzecz gustu, ale wolę spójną formę niż przejścia w kiczowaty i plastikowy 3D (wystarczy zobaczyć jak w tym momencie żałośnie wygląda nadchodzący serial z GL).

  2. Anonim
    Anonim

    "jednak zdecydowanie nie mogę się zgodzić co do ograniczenia grafiką 2D.

    Klimat zachowała, a nie było niepotrzebnego efektu bling-bling.

    Może to rzecz gustu, ale wolę spójną formę niż przejścia w kiczowaty i plastikowy 3D (wystarczy zobaczyć jak w tym momencie żałośnie wygląda nadchodzący serial z GL)."

    Zdecydowanie się zgadzam z tą wypowiedzią ; ]

  3. Adam Siennica

    Nie chodzi mi kiczowaty i plastikowy 3D ala nadchodzący serial – było wiele animacji które korzystały z dobrodziejstw komputera usprawniając tu i ówdzie animacje 2D co sprawiało w elementach widowiska lepszy efekt.

    Broń Boże nie chodzi mi o coś takiego, co serial prezentuje ;)

  4. <a href="http://naekranie.pl/profil?u=3856" class="author-name">2Mass</a>
    2Mass

    Ja osobiście nie kojarzę tradycyjnego filmu animowanego z wstawkami 3D, które by mnie nie raziły przynajmniej w małym stopniu (choć jako całość były świetne).

    Nie wiem, może jestem za stary na takie nowinki ;)

    A w tym GL na pewno budżet nie pozwalał na więcej niż zobaczymy w serialu, więc cieszmy się, że nie skrzywdzono tego filmu ;)

  5. <a href="http://naekranie.pl/profil?u=3359" class="author-name">strz1</a>
    strz1

    Mi sie film zupelnie nie podobal. Jeden ze slabszych ktore ostatnio wyszly. W dodatku niezbyt ‚kompatybilny’ z pierwsza czescia. A szkoda. Zwlaszcza, ze tamto o wiele lepiej mi sie ogladalo. Tutaj tylko historia z planeta dawala rade ;)

  6. Adam Siennica

    @Strz1 – chodzi Ci o "Pierwszy lot"? No generalnie to fabularnie chyba prequel tamtego jest, bo tam szalał Sinestro, a tutaj w historii Abina Sura było nawiązanie do tego, więc chyba jest kompatybilny.

    Przyznam rację, tamto było lepsze :)

  7. <a href="http://naekranie.pl/profil?u=3359" class="author-name">strz1</a>
    strz1

    Nie są. Zobacz, że tam Hal dopiero zaczyna być latarnikiem a na koniec Sinestro kończy jak kończy. Natomiast tutaj zarówno Jordan jak i Sinestro są już starymi stażem latarnikami. Chyba jeszcze jedna postać się nie zgadza (dziewczyna z historii o rodzinie i walce – nigdy nie pamietam jak się nazywa)

  8. <a href="http://naekranie.pl/profil?u=3856" class="author-name">2Mass</a>
    2Mass

    W sumie Sinestro został ponownie GL gdy Hal był już znany jako najlepszy w Korpusie, więc o tyle historia się zgadza.

    Gorzej z tym, że jego powrót był spowodowany szaleństwem Hala i mordowaniem przez niego Latarników i Strażników, a Sinestro wydawał się jedynym zdolnym do jego powstrzymania, ale to taki szczególik ;)

  9. <a href="http://naekranie.pl/profil?u=3856" class="author-name">2Mass</a>
    2Mass

    Recenzja fajna, jednak zdecydowanie nie mogę się zgodzić co do ograniczenia grafiką 2D.

    Klimat zachowała, a nie było niepotrzebnego efektu bling-bling.

    Może to rzecz gustu, ale wolę spójną formę niż przejścia w kiczowaty i plastikowy 3D (wystarczy zobaczyć jak w tym momencie żałośnie wygląda nadchodzący serial z GL).

  10. Anonim
    Anonim

    "jednak zdecydowanie nie mogę się zgodzić co do ograniczenia grafiką 2D.

    Klimat zachowała, a nie było niepotrzebnego efektu bling-bling.

    Może to rzecz gustu, ale wolę spójną formę niż przejścia w kiczowaty i plastikowy 3D (wystarczy zobaczyć jak w tym momencie żałośnie wygląda nadchodzący serial z GL)."

    Zdecydowanie się zgadzam z tą wypowiedzią ; ]

  11. Adam Siennica

    Nie chodzi mi kiczowaty i plastikowy 3D ala nadchodzący serial – było wiele animacji które korzystały z dobrodziejstw komputera usprawniając tu i ówdzie animacje 2D co sprawiało w elementach widowiska lepszy efekt.

    Broń Boże nie chodzi mi o coś takiego, co serial prezentuje ;)

  12. <a href="http://naekranie.pl/profil?u=3856" class="author-name">2Mass</a>
    2Mass

    Ja osobiście nie kojarzę tradycyjnego filmu animowanego z wstawkami 3D, które by mnie nie raziły przynajmniej w małym stopniu (choć jako całość były świetne).

    Nie wiem, może jestem za stary na takie nowinki ;)

    A w tym GL na pewno budżet nie pozwalał na więcej niż zobaczymy w serialu, więc cieszmy się, że nie skrzywdzono tego filmu ;)

  13. <a href="http://naekranie.pl/profil?u=3359" class="author-name">strz1</a>
    strz1

    Mi sie film zupelnie nie podobal. Jeden ze slabszych ktore ostatnio wyszly. W dodatku niezbyt ‚kompatybilny’ z pierwsza czescia. A szkoda. Zwlaszcza, ze tamto o wiele lepiej mi sie ogladalo. Tutaj tylko historia z planeta dawala rade ;)

  14. Adam Siennica

    @Strz1 – chodzi Ci o "Pierwszy lot"? No generalnie to fabularnie chyba prequel tamtego jest, bo tam szalał Sinestro, a tutaj w historii Abina Sura było nawiązanie do tego, więc chyba jest kompatybilny.

    Przyznam rację, tamto było lepsze :)

  15. <a href="http://naekranie.pl/profil?u=3359" class="author-name">strz1</a>
    strz1

    Nie są. Zobacz, że tam Hal dopiero zaczyna być latarnikiem a na koniec Sinestro kończy jak kończy. Natomiast tutaj zarówno Jordan jak i Sinestro są już starymi stażem latarnikami. Chyba jeszcze jedna postać się nie zgadza (dziewczyna z historii o rodzinie i walce – nigdy nie pamietam jak się nazywa)

  16. <a href="http://naekranie.pl/profil?u=3856" class="author-name">2Mass</a>
    2Mass

    W sumie Sinestro został ponownie GL gdy Hal był już znany jako najlepszy w Korpusie, więc o tyle historia się zgadza.

    Gorzej z tym, że jego powrót był spowodowany szaleństwem Hala i mordowaniem przez niego Latarników i Strażników, a Sinestro wydawał się jedynym zdolnym do jego powstrzymania, ale to taki szczególik ;)