M jak morderca (2017)

Hangman

M jak morderca

Fabula thrillera Hangman skupia się na amerykańskich detektywach, którzy angażują się w nową podejrzaną sprawę. W mieście coraz częściej zaczynają pojawiać się wiszące zwłoki ludzi oznaczonych symbolami literowymi. Policja odkrywa, że ma do czynienia z seryjnym zabójcą, który realizuje własną wersję znanej gry w „wisielca”.

Trailery i materiały wideo

M jak morderca - polski zwiastun

Najnowsza recenzja redakcji

Policjantem jest się przez całe życie. Przynajmniej tak twierdzi emerytowany detektyw z wydziału zabójstw, Ray Archer (Al Pacino), który wraz z kryminalnym profilerem Willemem Ruineymem (Karl Urban) i dziennikarką śledczą Christi Davies (Brittany Snow) próbuje schwytać seryjnego mordercę. Jego przeciwnik w każdym miejscu zbrodni zostawia wskazówki, które mogą doprowadzić do jego zatrzymania. Rozpoczyna się gra w tak zwanego „wisielca” z wymiarem sprawiedliwości.

M jak morderca miało być w założeniu wciągającym filmem o wyrachowanym mordercy i starym policjancie, który ma go zatrzymać. Na myśl przychodzi od razu Se7en Davida Finchera. Jednak porównanie tych dwóch filmów to jak wyścig malucha z ferrari. Produkcja Johnny’ego Martina jest pełna logicznych dziur i bzdurnych rozwiązań. Śledztwo, które prowadzą główni bohaterzy jest nudne i posuwa się do przodu wyłącznie dzięki przypadkowi. Nic nie ma tu sensu. Ani sposób zabijania, ani umieszczania zwłok nie tworzy jakiegoś logicznego schematu. Wszystko jest tu przypadkowe i tylko główni bohaterzy widzą tu jakiś wielki zamysł zabójcy. Gdy dochodzi do wielkiego finału, widz jest już tak znudzony, że czeka tylko na napisy końcowe. Gdyby ten finał był jeszcze jakiś zaskakujący, ale autorzy scenariusza sięgnęli po jeden z większych banałów. Cały film jest zlepkiem filmów, które uznawane są za kanon tego gatunku. Reżyser ani razu nie pokusił się o oryginalność. Nawet nie stara się wymyślić jakiegoś ciekawego zwrotu akcji w całej tej historii. Wszystko jest tu do bólu liniowe.

Pod względem obsady to Hangman prezentuje się zacnie. Pacino, Urban czy Shahi to aktorzy potrafiący grać emocjami tak, by widz siedział w ciągłym napięciu. Jednak w tym wypadku nie korzystają z tej umiejętności lub skutecznie zostali zablokowani przez reżysera, mającego inną wizję. Coś się starają zrobić, coś próbują, ale wychodzi to nijako. Największym rozczarowaniem jest Pacino, po którym oczekuje się wspaniałej gry, a nie schematycznego wygłaszania kwestii i snucia się po ekranie. Liczyłem na kreację chociażby zbliżonej do tej z Insomnia, a dostałem Jack and Jill. Z przykrością muszę stwierdzić, że Pacino powoli zamienia się w Cage’a grającego w projektach niskich lotów, byleby tylko zarobić.

M jak morderca to strata czasu i pieniędzy. Jest wiele ciekawszych propozycji w kinie niż najnowszy film Martina.

Co o tym sądzisz?

Zobacz w kinach

Znajdź najbliższe
Brak emisji w tym mieście

Zobacz w VOD

naEKRANIE Poleca

Dzisiaj urodziny obchodzą

Jake Abel

Jake Abel

ur. 1987, kończy 32 lat

Allison Tolman

Allison Tolman

ur. 1981, kończy 38 lat

Owen Wilson

Owen Wilson

ur. 1968, kończy 51 lat

Steven Moffat

Steven Moffat

ur. 1961, kończy 58 lat

Robert Kazinsky

Robert Kazinsky

ur. 1983, kończy 36 lat

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV