Przyznam, że sięgając po Sekcję zwłok, oczekiwałam raczej rysu historycznego, cofającego nas do czasów, gdy człowiek po raz pierwszy wykorzystał sekcję, by dokładniej poznać ludzką anatomię. Tymczasem Sekcja zwłok jest opowieścią z pogranicza kryminału i medycyny sądowej. Przytacza dziewięć spraw, nad którymi pracował znany amerykański patolog – Vincent di Maio. Zdarzało mu się występować z ramienia zarówno oskarżyciela, jak i obrony. Każdemu z przypadków w książce poświęca się dłuższy wstęp, przedstawiający zdarzenie, ofiarę (lub ofiary) i sprawcę (lub sprawców), po czym na scenę wkracza narrator – di Maio, który opowiada o swojej pracy, analizach, przemyśleniach i wnioskach. A mowa o naprawdę znanych i głośnych sprawach kryminalnych, m.in. nigdy nieuniewinnionej, a prawdopodobnie niewinnej Trójki z Memphis, producenta muzycznego Phila Spectora, „porządnej” amerykańskiej żony, Marthy Wood, mającej na sumieniu kilkoro dzieci, a nawet ponownej sekcji zabójcy prezydenta Kennedy’ego – Lee Harveya Oswalda. Z kolei miłośników wcześniejszych czasów ucieszą rozważania na temat samobójczej (lub nie) śmierci Vincenta van Gogha.
Źródło: Znak
Sekcja zwłok. Historie z prosektorium przypomina paradokumenty telewizyjne true crime, choć o zdecydowanie pogłębionym podłożu naukowym. Nie ma także zbytniego „lania wody” i rozciągniętych do granic możliwości spekulacji, tak charakterystycznych dla tego rodzaju opowieści. Autor nie dywaguje bez potrzeby, lecz przedstawia swoje przemyślenia zrozumiale, zwięźle i czytelnie, pozwalając, aby opowiedziane historie pozostały na pierwszym planie i aby czytelnik mógł wyciągnąć z nich własne wnioski.
Badania prowadzone przez patologa nie są może tak spektakularne, jak te przedstawiane w seriach typu SCI, jednak dzięki temu wydają się bardziej rzeczywiste – w końcu wydarzyły się naprawdę. Co ciekawe, okazuje się, że w systemie sądowym Stanów Zjednoczonych nawet najlepiej udokumentowane i przebadane dowody nie zawsze wystarczają, by kogoś skazać lub uniewinnić – trudno podważyć wyroki, które już zapadły. Sekcja zwłok di Maio i Franscella pozostaje gratką zarówno dla miłośników kryminałów, jak i paradokumentów true crime. Czytelnicy dzięki wiedzy i doświadczeniu uznanego patologa mają możliwość wejrzenia w rzeczywiste sprawy, które toczyły się w sądach w USA (nie licząc van Gogha, który siłą rzeczy z amerykańskim wymiarem sprawiedliwości nie miał nigdy do czynienia). Polecałabym ją także studentom kryminalistyki jako uzupełnienie wykładów akademickich – na pewno by na tym nie stracili.
To jest uproszczona wersja artykułu. KLIKNIJ aby zobaczyć pełną wersję (np. z galeriami zdjęć)
Spodobał Ci się ten news? Zobacz nasze największe HITY ostatnich 24h
Skomentuj