Zanim poszukamy odpowiedzi na te dwa pytania, zatrzymajmy się na chwilę nad Tomaszem Witebskim (Jacek Kawalec). Dawniej nauczyciel, dziś uznany pisarz oraz właściciel medialny w Wilkowyjach. W serialu pojawił się już na samym początku, raz po wójtowej, a raz dworkowej stronie mocy. Jednak to jedna z sympatyczniejszych postaci w całym serialu. Mimo że nie jest tak charakterystycznie "zbudowany", jak inna część ekipy, to swoje pięć minut w serialu miał jak najbardziej. Czy to jako specjalista od kobiet, czy wydawca telewizyjny, czy mąż Franceski - swoje przeszedł, dostarczając widzom dobrej zabawy. W siódmym sezonie wydaje się jednak, że z tych pięciu minut zostały dwie sekundy. Jednak tym razem to one nadały ton odcinka.

[image-browser playlist="591914" suggest=""]
©2013 TVP1 / fot. K. Wellman

Witebski na pewien czas znika do Włoch razem ze swoją wybranką. Zostawia w Wilkowyjach telewizję - która okazuje się nie lada kąskiem. Dwoma hienami, które próbują ją zdobyć, okazują się, można to tak nazwać, symbole tego, co próbują i w naszym świecie przejąć media. Z jednej strony polityka - rzecz jasna w osobie Senatora i Czerepacha. Z drugiej - komercja dążąca do jak największej liczby reklam, czyli Solejukowa, Hadziukowa i Więcławska. I co w tym zamieszaniu ma zrobić biedny polonista, człowiek, który bądź co bądź chce żyć ideałami? Co prawda znajduje rozwiązanie, ale w moim odczuciu jest ono co najmniej naciągane, jak nie po prostu słabe. Nie wspomnę, jak postanowił rozwiązać sprawę telewizji, jednak czuję, że to może być trochę nietrafiony pomysł. Ze strony tak jego, jak i scenarzystów.

Ogólnie cały odcinek "Ciężka ręka prawa" był bardzo chaotyczny. Tradycyjnie poruszonych zostało wiele wątków, które jednak w żaden sposób nie chciały się zazębić - pomimo tego, że naprawdę miały w sobie potencjał i potrafiły rozbawić. Z jednej strony Lucy przybył na głowę kolejny problem - prokurator zainteresował się jej działalnością, co skończyło się dosyć nieprzyjemnie. Niestety, nie mogła znaleźć oparcia w zdobywającym sławę Kusym. Motyw ten nie był przesadnie naładowany humorem, ale wypadł jako jeden z lepszych w tym epizodzie, szczególnie dzięki mocnemu zakończeniu. Osobiście stawiam tezę, że za tym wszystkim może stać Monika. Jak na razie to ona ma największy interes, by tak się to toczyło: raz - zrobienie kolejnego szumu wokół Kusego, a dwa - pozbycie się niewygodnej rywalki. Jednak zobaczymy, co dalej zaserwują nam twórcy.

Dobrze wypadła wizyta na plebanii. Michałowa staje się coraz bardziej nieznośna, co dla księży jest ciągłym powodem do zmartwień. Ktoś mógłby powiedzieć, że takie ujęcie tematu w pewnym momencie się wyczerpie i znudzi (a praktycznie od początku sezonu na linii gosposia-księża jest gorąco). Dzieje się wręcz odwrotnie - utarczki trójki plus osoby z zewnątrz (tym razem Pietrek) tylko napędzają dynamikę serialu. No i brawa też za gościnny występ księdza proboszcza na ławeczce - naprawdę udany pomysł.

[image-browser playlist="591915" suggest=""]
©2013 TVP1 / fot. K. Wellman

Sympatycznie wypadło też powrócenie do rządzenia w barze przez Violetkę. Ofiarna pomoc Staśka zakończyła się miłą dla oka awanturą; szkoda tylko, że tak krótką. Słabo wypadł powrót Dudy i jego nagły plan ponownego zdobycia Klaudii - po prostu chyba został wcielony w życie za szybko. Nie błysnęła też senatorowa i magister - obawy Koziołowej kiepsko wpisują się w całość tego wątku.

Może i poszczególne wątki miały w sobie to coś, jednak razem stworzyły miejscami męczącą mieszaninę. Na szczęście koniec ustawił już wątek na co najmniej następny odcinek, a może i dalej, więc można się spodziewać dużo dobrej akcji.

To jest uproszczona wersja artykułu. KLIKNIJ aby zobaczyć pełną wersję (np. z galeriami zdjęć)
Spodobał Ci się ten news? Zobacz nasze największe HITY ostatnich 24h
Skomentuj