Dosłowne przeniesienie Myki i Pete'a do opowiadania z gatunku noir to najlepsze momenty odcinka. Scenarzyści biorą ten schemat i bawią się nim wyśmienicie, mieszając stereotypy gatunkowe z oryginalnością serialu. Nie brak humoru, dobrego klimatu i znanej nam już chemii pomiędzy Petem i Myką. Twórcom udaje się wymyślić na te potrzeby historię prostą, ale interesującą. Jest ona pretekstem do tego, by wrzucić bohaterów w nietypowe dla nich realia i dać nam spory ubaw.
Teraźniejszość przynosi o wiele poważniejsze wydarzenia, które naturalnie związane są z Artiem. Wiemy, że karą za jego grzechy jest samo życie, więc nasz poczciwiec nie traktuje ich poważnie. Patrzy śmierci w oczy ze śmiechem, jednocześnie zapominając, że tutaj nie chodzi tylko o jego życie. Widzimy, że niby zależy mu na tym, by Claudii nic się nie stało, ale to jego lekkomyślne zachowanie może doprowadzić do śmierci jego towarzyszy.
Sama misja jest raczej w typowym stylu, do jakiego twórcy serialu nas przyzwyczaili. Jakoś szczególnie nie opiewa ona w emocjonalne fajerwerki, ponieważ skupia się na wyczynach Artiego, a całe wydarzenie tak naprawdę stanowi tylko tło. Interesujący jest fakt, że Steve zdaje raport o jego zachowaniu. Intrygujące zachowanie Regenta pozostawia nas z pytaniem: co oni planują?
Warehouse 13 daje nam odcinek pomysłowy i zabawny, czyli bez zmian - nadal otrzymujemy rozrywkę na wysokim poziomie.