ANONIMOWA DZIEWCZYNA - FRAGMENT
Zapraszamy kobiety w wieku 1832 lata do udziału w badaniu etyki i moralności prowadzonym przez wybitnego nowojorskiego psychiatrę. Hojne wynagrodzenie. Gwarantujemy anonimowość. W celu uzyskania szczegółowych informacji proszę dzwonić. Łatwo oceniać decyzje i zachowanie innych ludzi — jak choćby matki z wózkiem zakupowym załadowanym słodkimi płatkami śniadaniowymi i ciasteczkami Oreo, która wydziera się na dziecko; kierowcy drogiego kabrioletu wyprzedzającego jadący wolniej samochód; kobiety w spokojnej kawiarence nawijającej głośno przez komórkę; męża zdradzającego żonę. A gdybyś wiedział, że matkę właśnie zwolniono z pracy? Co, jeśli kierowca obiecał synowi, że przyjedzie na szkolne przedstawienie, lecz szef naciskał, aby wziął udział w zwołanym w ostatniej chwili zebraniu? Do kobiety w kawiarni zadzwonił mężczyzna — miłość jej życia — który złamał jej serce? A zdradzana żona wcześniej wielokrotnie wzdrygała się, gdy mąż ją dotykał? Być może równie szybko i ostro oceniłbyś kobietę, która postanowiła wyjawić swe najgłębsze tajemnice obcej osobie tylko dlatego, że dostanie za to zapłatę. Jednak powstrzymaj się, przynajmniej na razie, od osądu. Wszyscy mamy swoje powody, aby zachowywać się tak, a nie inaczej. Nawet jeśli zataimy je przed tymi, którzy sądzą, że znają nas najlepiej. I nawet wtedy, gdy są one tak głęboko w nas ukryte, że sami nie potrafimy się w nich rozeznać.ROZDZIAŁ PIERWSZY
Piątek, 16 listopada Wiele kobiet chciałoby, aby ludzie postrzegali je w określony sposób. Moja praca polega na transformacji wyglądu klientek. Zajmuje mi to czterdzieści pięć minut. Gdy pomoc dobiega końca, klientki są odmienione — stają się bardziej pewne siebie, promienieją, a nawet wyglądają na szczęśliwsze. Ja jednak mogę im zaoferować jedynie krótkotrwałą zmianę wyglądu, ponieważ ludzie zawsze powracają do początkowego stanu. Aby zaszła prawdziwa przemiana, potrzeba o wiele więcej niż to, co leży w mojej mocy. Piątkowe popołudnie, siedemnasta czterdzieści — godziny szczytu. O tej porze ludzie chcą wyglądać jak lepsza wersja siebie, więc konsekwentnie wykreślam ten czas z prywatnego kalendarza. Drzwi wagonu metra otwierają się na stacji Astor. Wysiadam pierwsza. Od dźwigania czarnej kasetki z kosmetykami do makijażu boli mnie ręka. Zawsze tak jest pod koniec długiego dnia pracy. Kołyszącym ruchem przesuwam kasetkę za siebie, tak aby mieściła się w wąskim przejściu przez bramki obrotowe — dzisiaj już po raz piąty przez nie przechodzę, więc wykonuję te ruchy bezwiednie — i pędzę schodami na górę.To jest uproszczona wersja artykułu. KLIKNIJ aby zobaczyć pełną wersję (np. z galeriami zdjęć)
⇓
⇓
Spodobał Ci się ten news? Zobacz nasze największe HITY ostatnich 24h
Skomentuj