Bałagan, jaki zostawisz to serial Carlosa Montero na podstawie jego książki pod tym samym tytułem. Twórca Szkoły dla elity i tym razem (do pewnego stopnia) akcję umieścił w środowisku szkolnym. Skupił się jednak nie tylko na uczniach, a również na nauczycielach i całej społeczności niewielkiego hiszpańskiego miasteczka, w którym rozgrywa się historia. Tym samym zaadresował produkcję do szerszego (i starszego) grona odbiorców. Zrobił wiele, by seria zapewniła dobrą rozrywkę i była atrakcyjna dla widzów. I trzeba przyznać, że całkiem dobrze mu się to udało. Bohaterkami serialu Bałagan, jaki zostawisz są dwie nauczycielki literatury – Raquel oraz Viruka. Pierwsza z nich po przeprowadzce do rodzinnego miasteczka swego męża podejmuje w liceum pracę na zastępstwo. Druga zaś uwikłana jest niełatwe relacje z uczniami i przytłaczają ją nawarstwiające się problemy. Dopiero pod koniec pierwszego odcinka dowiadujemy się, że ukazywane wydarzenia rozgrywały się na dwóch planach czasowych (tak będzie z resztą do końca serii), a osobą, którą zastąpić ma Raquel, jest właśnie Viruka. Raquel staje przed niełatwym zadaniem odnalezienia się w nowym środowisku. Nie zostaje łaskawie przyjęta przez uczniów, którzy podważają jej autorytet. Sprawa staje się poważna, gdy Raquel zaczyna być zastraszana, szantażowana, a ktoś grozi jej śmiercią. By wyjść cało z sytuacji, protagonistka musi dowiedzieć się, kto odpowiada za śmierć Viruki, która najpewniej nie była samobójstwem. Na horyzoncie pojawiają się kolejne komplikacje, a Raquel robi wszystko, by nie podzielić losu swej poprzedniczki… W Bałaganie, jaki zostawisz dostajemy przemieszane elementy thrillera, serialu detektywistycznego, bogato rozwinięte zostały również wątki obyczajowe. Twórcy zaserwowali nam zdrady, kłamstwa, skrywane tajemnice, pożądanie, szaleństwo z miłości, pieniądze czy narkotyki. Jest to spore nagromadzenie mocnych motywów i trzeba przyznać, że rzeczy, jakie dzieją się w tym małym hiszpańskim miasteczku, nie są tym, co przytrafia się większości z nas. Mimo wszystko w tej konkretnej historii wszystko ze sobą gra i nie mamy wrażenia zbytniego odrealnienia. Mamy za to dużo silnych emocji i napięcia, które towarzyszą nam, gdy odsłaniają się kolejne tajemnice i intrygi. Bałagan, jaki zostawisz wciąga od pierwszego odcinka, a cliffhangery nie pozwalają łato oderwać się od serii. Zamiast tego płynnie przechodzimy od jednego epizodu do drugiego. Serial Carlosa Montero jest więc świetną opcją na weekendowy binge-watching. Nie jest to oczywiście produkcja pozbawiona wad. Niektóre zbiegi okoliczności są naciągane, zdarzają się tendencyjne rozwiązania. Mam też wrażenie, że momentami bohaterka zachowuje się głupio, nielogicznie i chociaż twórca próbuje to podpiąć pod jej naiwność, to jednak nie tak łatwo przychodzi nam akceptacja tego. Fałszywe tropy, niektóre łatwiejsze, inne trudniejsze do zdemaskowania, dostarczają sporo rozrywki. I chociaż serial trzyma w napięciu do samego końca, to samo finalne odsłonięcie prawdy rozczarowuje. Bo choć niewątpliwie zaskakuje i jest mocne, to przychodzi zupełnie z boku – nie było szans, byśmy sami na nie wpadli.   Mocną stroną serii są niewątpliwie główne bohaterki i postaci w ogóle. Twórcy dają nam szanse, by dobrze poznać życie przemyślanych bohaterów. Większość z nich skrywa swoje bardziej i mniej mroczne sekrety – nawet ci, których moglibyśmy mieć za wzór cnót. Bardzo dobrze napisane zostały też Viruka i Raquel. Chociaż łączy je wykonywany zawód i miłość do literatury, to pod wieloma względami udaje się je ciekawie skontrastować. Viruka jest postacią konkretniejszą, silniejszą i bardziej skomplikowaną. Raquel zaś momentami może drażnić swoją niekonsekwencją czy zachowaniem. Z tych dwóch kobiet to Viruka jest tą mroczniejszą, fascynującą. I jest to właściwy podział cech, ponieważ to jej śladem wyrusza Raquel i to o niej prawdę odkrywa.
fot. Netflix
Serial dobrze wypada również aktorsko. Bárbara Lennie sprawdziła się w roli Viruki, a Inma Cuesta jako Raquel. Jednakże scena rozpaczy po utracie kogoś bliskiego wyszła tak nierealistycznie, że trochę szkoda, że nie postanowiono jej poprawić. Trzeba docenić także wcielającego się w rolę Iago Aróna Pipera, którego zapewne rozpoznają widzowie Szkoły dla elity. Plusem Bałaganu, jaki zostawisz jest też niewątpliwie to, że przenosi nas do hiszpańskiego liceum, w którym panują nieco inne zasady niż w polskich szkołach. Dobrym pomysłem jest też uczynienie protagonistką nauczycielki (trochę jak w Belfrze) i pokazania przedstawicielek tego zawodu  prywatnej strony. Serial przyjemnie ogląda się również ze względu na filmowe lokacje, wśród których znalazły się piękne naturalne plenery. Bałagan, jaki zostawisz jest udaną europejską propozycją Netflixa. Nie jest to oczywiście produkcja idealna, ale zapewnia wystarczająco dużo rozrywki, byśmy po seansie nie żałowali prawie ośmiu godzin spędzonych z bohaterami.
To jest uproszczona wersja artykułu. KLIKNIJ aby zobaczyć pełną wersję (np. z galeriami zdjęć)
Spodobał Ci się ten news? Zobacz nasze największe HITY ostatnich 24h
Skomentuj