Człowiek z magicznym pudełkiem to nie lada wyzwanie w polskim kinie, bo jak zrobić poprawne, inteligentne kino science fiction bez większego budżetu? Historia kina pokazała, że takie rzeczy są możliwe i wykonalne. Reżyser tworzy film ciekawy, który pokazuje futurystyczną i dość przygnębiającą wizję naszego kraju w przyszłości. Udaje mu się zachować umiar w każdym detalu, bo wiedząc, na ile sobie może pozwolić, nie szarżuje i nie wprowadza mało realistycznych rozwiązań. Kwestie technologii są wiarygodne i w wielu momentach można odnieść wrażenie, że stają się ewolucją od tego, co istnieje naprawdę. Podobnie zresztą dzieje się w przedstawieniu sytuacji społeczno-politycznej, która z jednej strony wpisuje się w trend przedstawiania świata opartego na korporacjach i rządzie trzymającym wszystko żelazną ręką, z drugiej tworzy związek z tym, jak może wyglądać ewolucja wojny z terroryzmem. Nie wszystko jednak wychodzi reżyserowi w sprawnym łączeniu tego w spójną całość, ale i tak, próba zasługuje na uznanie. Tak naprawdę najjaśniejszym punktem jest para aktorów - Piotr Polak i Olga Bołądź, których romans stoi w centrum tej historii. Widać, że Bodo Kox ma rękę do aktorów, bo prowadzi ich kapitalnie. Oboje tworzą postacie wyraziste, ciekawe i nacechowane emocjonalnie, a zarazem tak zgoła odmienne, że intrygujące. Problem zaczyna się w momencie opowiadania historii ich romansu, który oparty jest na skrótowości, kiczowatej symbolice, chaotyczności i braku serca. Tak jak kreacje aktorów trochę nadrabiają te kwestie, niektórych zabiegów reżysera i horrendalnie mało przekonującej budowy relacji pomiędzy dwoma ludźmi po prostu nie da się w żaden sposób uratować. Romans jest przede wszystkim źle rozpisany, bo brakuje w nim subtelności, niuansów emocjonalnej i wiarygodności. Ta w tego typu wątku jest kluczowa. Po prostu brakuje uczucia w tej romantycznej relacji.
fot. Bartosz Mrozowski/Alter Ego Pictures
+6 więcej
Zresztą choć Człowiek z magicznym pudełkiem potrafi zaintrygować, zaciekawić i na pewno dobrze się ogląda próby Bodo Koxa, często są to działanie bardzo nieudane. Podobnie jak w Dziewczynie z szafy można odnieść wrażenie, że twórca ma problem ze spójnym opowiadaniem historii, gdzie to wszystko wyjdzie ponad schematy i pokaże jakiś głębszy cel. Dlatego też szybko można odnieść wrażenie, że nowa produkcja reżysera bardzo powierzchownie porusza temat, nie pozwalając rozwinąć potencjału. Szczególnie, że da się dostrzec zbyt mocne inspiracje pewnymi zachodnimi tytułami oraz zbyt dużą liczbę wątków, które są zaledwie liźnięte. Tworzy to chaotyczny i bardzo ogólnikowy film, którego ewentualna głębia znika pod zabiegami reżysera, których nie da się kupić.
Człowiek z magicznym pudełkiem nie jest złym filmem, bo mamy do czynienia z naprawdę solidną i wzbudzającą zainteresowanie próbą stworzenia mądrego kina science fiction w Polsce. Problem polega na tym, że po seansie nic nie zostaje z nami poza wrażeniem, że ten film jest zarazem o wszystkim i o niczym.
To jest uproszczona wersja artykułu. KLIKNIJ aby zobaczyć pełną wersję (np. z galeriami zdjęć)
Spodobał Ci się ten news? Zobacz nasze największe HITY ostatnich 24h
Skomentuj