Menu

Artykuły

Czy kina nas kantują? Opłaty i dopłaty w największych sieciach kin w Polsce

Ostatnimi czasy coraz częściej można usłyszeć narzekania na kolejne podwyżki cen biletów lub dopłaty do nich, o których dowiadujemy się tuż przy kasie. Postanowiliśmy przyjrzeć się tym praktykom, przeglądając oferty dwóch największych sieci kinowych w Polsce - Multikina i Cinema City.

Jeśli czytacie ten tekst, to z pewnością wyjścia do kina nie są Wam obce. Niektórzy praktykują to raz w miesiącu, inni nie wyobrażają sobie wyjścia rzadziej niż raz na tydzień. Każdy jednak z Was z pewnością zwraca uwagę na ceny biletów. Narzekanie na nie stało się zresztą drugim po „nic ciekawego nie leci w kinach” głównym tematem dyskusji zdenerwowanych kinomanów. Jest jeszcze jeden, bardzo ciekawy ostatnio temat, który wielbicielom filmu na dużym ekranie spędza sen z powiek. Mowa o wprowadzeniu wszelkiego rodzaju dopłat i dodatkowych kosztów, o których z początku klienci nie są powiadamiani, a ich wysokość nie widnieje w cennikach tuż obok cen biletów.

Dopłaty do biletów w sieci Multikino
Dopłaty do biletów w sieci Multikino/ Źródło: Multikino

Sprawa została nagłośniona szczególnie po wprowadzeniu nowości przez sieć Multikino. Fanpage na Facebooku Idąc do kina NIE wybiorę Multikina zwrócił uwagę na dwie podstawowe zmiany: podzielenie sali kinowej na odpowiednio wycenione strefy oraz doliczenie dodatkowych kosztów w zależności od tego czy chcemy obejrzeć film w premierowy weekend, czy w późniejszym okresie. Nie wszystkich kin tej sieci zmiany te dotyczą, jednak znaczną większość, szczególnie w dużych miastach. Jak możecie zobaczyć poniżej, z reguły dopłata za premierowy seans wynosi złotówkę. Z podziałem na strefy problem jest trochę bardziej skomplikowany.

Podział na strefy
Podział na strefy/ Źródło: Multikino

Jak widać, w zależności od miejsca cena biletu wzrasta, jest taka sama bądź maleje. Podział jest mniej więcej równy. Co prawda to tylko 40 groszy, jednak fakt dzielenia miejsc na lepsze i gorsze, za które trzeba dopłacać lub na których można zaoszczędzić, jest mało subtelny. Oburzeni internauci dopatrują się w tym oszukańczych praktyk, poprzez które sieci kin kantują widzów i zdzierają z nich dodatkowe złotówki. Zwróciłem się z pytaniem o sens takich praktyk do prezesa Multikina Piotra Zygo, który odpowiedział następująco:

Nasze testy obejmują tylko wybrane lokalizacje (…). Są one reakcją na niekorzystne zmiany sytuacji rynkowej w zakresie kosztów prowadzenia kin, na które składa się między innymi znaczne osłabienie złotego w stosunku do Euro. Ponadto liczymy się z wprowadzeniem w prawie zmian dotyczących podatku od obrotów sieci handlowych, który w świetle posiadanej przez nas wiedzy może objąć kina wielosalowe.

Powyższe zmiany spowodowały, że w ostatnim czasie we wszystkich sieciach kinowych ceny biletów wzrosły (…). Podwyżki w kinach konkurencyjnych objęły w zasadzie wszystkie kategorie biletów kinowych, jak i cały repertuar filmowy. Natomiast były to podwyżki niewielkie w kontekście wzrostu kosztów. W sieci Multikino stanęliśmy przed wyborem: podwyższyć wszystkie ceny, tak jak to zrobiła konkurencja, bądź wprowadzić zróżnicowanie cen biletów w zależności od filmu i miejsca na sali kinowej. Zdecydowaliśmy się na drugi wariant.

Uznaliśmy, że filmy, których premiera miała miejsce minimum dwa tygodnie wcześniej, powinny mieć niższą cenę niż filmy premierowe, które są nowością. Podobnie jak ceny biletów od poniedziałku do piątku są niższe od cen biletów w weekendy. Proszę jednak pamiętać, że Multikino oferuje wiele promocji cenowych, jak chociażby Środy z Orange, dzięki którym widzowie mogą oglądać najlepsze filmy w najkorzystniejszych cenach.

W przypadku drugiego testu wyszliśmy z założenia, że tak jak w teatrach, na stadionach piłkarskich czy w salach koncertowych ceny miejsc są uzależnione od ich umiejscowienia i komfortu. Miejsca w pierwszym rzędzie, z oczywistych przyczyn, są tańsze od pozostałych miejsc na sali, których ceny również zróżnicowaliśmy w zależności od tego, czy są one położone centralnie na sali, czy też bardziej z boku – te drugie miejsca są oczywiście tańsze w stosunku do tych pierwszych (…). W ten sposób dajemy naszym klientom wybór.

Na koniec chcę podkreślić, że są to testy, a nie docelowe rozwiązania. Obecnie obserwujemy poszczególne kina, w których testy trwają, bierzemy pod uwagę rosnące koszty, badamy reakcje naszych klientów i zbieramy ich opinie, które będą dla nas kluczowe przy podjęciu finalnych decyzji.

Prezes mówi o podniesieniu ceny biletów w ostatnim czasie w innych sieciach kin i ma rację. Największa sieć kin w Polsce, Cinema City, podniosła w lutym ceny wszystkich biletów o złotówkę. Nawet popularne tanie środy aktualnie kosztują nie 14, lecz 15 złotych. Dwie sieci praktykują więc dwa zupełnie różne sposoby zyskania większych przychodów – poprzez podniesienie podstawowych cen biletów oraz poprzez system dopłat. W pierwszym wypadku (Cinema City) niezależnie od miejsca siedzenia czy daty premiery filmu widz zawsze płaci tyle samo. Jeśli chodzi o Multikino, to finalna cena biletu uzależniona jest od wyżej wspomnianych czynników. Teoretycznie więc, jeśli obojętne jest dla Ciebie siedzenie w bocznych miejscach, a seans filmu, który premierę miał dwa tygodnie wcześniej, nie stanowi dla Ciebie problemu, to tak naprawdę w Multikinie możesz finansowo oszczędzić. Trzeba jednak zaznaczyć to, o czym prezes Multikina wspomniał. Są to tylko testy, a ostateczne decyzje zostaną dopiero podjęte. Czy jest to czcza mowa, czy faktyczny stan rzeczy – o tym dowiemy się już wkrótce.

Na razie przyjrzymy się, jak aktualnie wygląda cennik różnych rodzajów biletów w sieciach Multikino i Cinema City.

Jak widać, w przypadku filmów 2D ceny biletów są takie same lub różnią się między sobą maksymalnie złotówką. Nie taki diabeł straszny, jak go malują, prawda? Rzecz w tym, że ceny biletów do Multikina w powyższym zestawieniu nie zawierają dodatkowych opłat. Do tej kwoty musimy doliczyć maksymalnie 1,40 zł (bądź 1 zł, jeśli w kinie nie ma podziału na strefy), jeżeli chcemy iść na premierę filmu i usiąść w środkowych fotelach. Wtedy układ cen nam się zmieni, bowiem każdy rodzaj biletu będzie w Multikinie droższy niż u konkurencji.

Przy cenach biletów 3D, zwłaszcza w Warszawie, w Multikinie zapłacimy odrobinę mniej, nie doliczając jednak dodatkowych opłat. Niestety filmy 3D wymagają jeszcze innych opłat, których nie da się uniknąć. Do biletu na specjalny film trzeba dokupić także voucher na okulary 3D (dodatkowe 3zł), które trzeba oddać pracownikom obsługi widza po seansie. Nie jest to jednak żelazna reguła.

W Polsce kina korzystają aktualnie z dwóch systemów wyświetlania filmów w trójwymiarze. Pierwszy z nich, starszy, Dolby 3D, wymaga specjalnych okularów wielokrotnego użytku, które po każdym filmie są przez obsługę kina czyszczone. Drugi z nich to Master Image, wykorzystujący inne okulary, produkowane do użytku jednorazowego. Jak wielu z Was wie, ta „jednorazowość” w rzeczywistości sprawdza się o wiele lepiej i raz zakupione okulary można wykorzystać w kinie jeszcze wielokrotnie. W sieci Cinema City większość kin jest wyposażona w tę technologię i ich cennik zachęca widzów, by na następny seans przyjść z zakupionymi już wcześniej okularami. W Multikinie sprawa wygląda znacznie gorzej – technologia Master Image dostępna jest w trzech kinach: w Zgorzelcu, Tychach i Czechowicach-Dziedzicach. W reszcie kin dopłata 3zł jest obowiązkowa.

To nie koniec dopłat, które musimy uiścić, chodząc do kina. Zarówno w Cinema City, jak i Multikinie naliczana jest dodatkowa złotówka za kupno biletu przez internet. Wydawało by się, że unikanie pośredników, pracowników, druku na specjalnym papierze powinno obniżyć cenę. Niestety taka opcja traktowana jest jako większa wygoda, stąd też dodatkowa opłata. Na dodatek nie jest ona jednorazowa, lecz doliczana do każdego biletu, jeżeli więc jednorazowo kupujemy 10 biletów, to doliczyć musimy 10 zł dodatkowej opłaty. By tego uniknąć, można po prostu zarezerwować bilety i odebrać je w kasie przed seansem, prawda? Niestety nie zawsze, bowiem często popularne premiery mają wyłączoną opcję rezerwacji. Pozostaje jedynie kupno.

Oczywiście najlepszym wyjściem jest korzystanie z różnorakich promocji, które owe sieci oferują. W Multikinie to znana wszędzie Środa z Orange, lecz jest ona dostępna jedynie dla klientów tejże sieci. Ponadto dostępna także jest promocja Multiponiedziałki, która umożliwia widzom zakup biletów w promocyjnych cenach po polubieniu profilu Multikina na Facebooku. Z kolei Cinema City oferuje wspomniane już Tanie Środy oraz rewolucyjne na rynku polskim rozwiązanie, jakim jest Cinema City Unlimited. Ten abonament kinowy pozwala widzom oglądać dowolne filmy w dowolnej ilości za 42 zł (49zł w Warszawie) miesięcznie. Dla kogoś, kto ogląda film średnio raz na tydzień, jest to wymarzone rozwiązanie.

Wracając jednak do tematu poruszonego na samym początku, czyli nowości wprowadzonych przez sieć Multikino, należy zastanowić się nad naturą tego problemu. Cinema City podniosło ceny swoich biletów, co spotkało się z mniej negatywnym przyjęciem niż zmiany Multikina, które podwyżki te ukryło w innych dopłatach. Może więc dobrym wyjściem byłoby ustalenie ceny bazowej, od której odliczane będą kwoty za późniejszy seans bądź boczne miejsca? Wychodzi na to samo, ale widzowie mają wtedy poczucie, że nie muszą dopłacać, lecz mogą ewentualnie zaoszczędzić.

Trzeba jednak zaznaczyć, że zmiany te nie dotyczą wszystkich kin. Niektóre Multikina oferują swoim klientom wyrównane ceny niezależnie od rodzaju biletu lub dnia tygodnia, bez dodatkowych dopłat. Ponadto w różnych miastach cenniki są różne, ja zaś skupiłem się na dwóch największych polskich miastach, czyli Warszawie i Krakowie, gdzie swoich siedzib nie posiada sieć Helios, która w powyższym zestawieniu została pominięta.

Co myślicie o wprowadzonych niedawno zmianach w kinach? Podwyżki wydają się być przykrą koniecznością, pytanie jednak, jak zostają one wprowadzane. A może jednak jesteście zwolennikami wyjścia Multikina i uważacie ich podział na strefy oraz uzależnienie ceny biletu od czasu minionego od premiery filmu za dobre wyjście?

 


s
Przejdź do komentarzy (0)
Komentarze