Przeczytaj w weekend
Michalina Reda

Michalina Reda

Filmy świąteczne kiedyś i dziś. Gdzie się podziała wyjątkowość i magia?

Filmy świąteczne kiedyś i dziś. Gdzie się podziała wyjątkowość i magia? Filmy świąteczne kiedyś i dziś. Gdzie się podziała wyjątkowość i magia?

Każdy z nas zna przykłady nieśmiertelnych przedstawicieli kina świątecznego - na przełomie lat magicznych gwiazdkowych produkcji powstało bardzo dużo. Ostatnimi czasy twórcy jednak często rezygnują z jakości, wypuszczając w świat bardzo podobne, błahe i nic nie znaczące historyjki. Czy rzeczywiście możemy mówić o kryzysie w gatunku świątecznym?

Świąteczne filmy na przełomie lat awansowały do pozycji stałego elementu niejednego bożonarodzeniowego spotkania – chyba mało kto wyobraża sobie dziś gwiazdkowe dni bez sięgnięcia po ulubiony filmowy hit, choćby miał nam tylko przygrywać w tle. Tego typu produkcje wpisują się w swój własny charakterystyczny świąteczny gatunek i niezależnie od tego jak bardzo mogą się od siebie różnić, na pewno nie pomylimy ich z niczym innym – jest padający śnieg, choinka, gwiazdkowe piosenki i mnóstwo miłości... Czy jednak dodanie tych motywów do jakiegokolwiek filmu wystarczy, by z miejsca nas on oczarował? Tu powątpiewam – gdyby tak było, lista „najlepszych świątecznych filmów” nie miałaby końca, rokrocznie powiększając się o kolejne tytuły. Dynamika, z jaką filmów świątecznych w kolejnych latach przybywa, jest zatrważająca – warto jednak zauważyć, że choć na bieżąco pojawiają się dziesiątki nowych propozycji utrzymanych w tym gatunku, znaczna większość z nich pozostanie dla nas anonimowa, bo i tak po raz kolejny zwrócimy naszą uwagę na powtarzane setny raz z rzędu przygody ośmiolatka mierzącego się z włamywaczami czy też perypetie zielonego potwora, który próbuje zepsuć Boże Narodzenie. Tak, wybierzemy klasyki zamiast sięgnąć po to, co nowe. Jaka jest tego przyczyna? Czy „dobre” świąteczne filmy w ogóle jeszcze powstają?

Przyjrzyjmy się przez moment wszystkim możliwym zestawieniom, topkom, polecajkom i rankingom najlepszych świątecznych filmów wszech czasów – takich, wierzcie mi, w Internecie jest co niemiara. Wystarczy wejść w kilka losowych wyników wyszukiwarki, by naszym oczom ukazała się pełna lista najbardziej znanych tytułów – znajdą się na niej klasyczne produkcje, które z pewnością kojarzymy wszyscy. Home Alone, The Holiday, Miracle on 34th Street, A Christmas Carol - jako widzowie mamy tendencję wracania do tego, co już raz nam się spodobało. Rzec można – okej – to dlatego, że wszystkie te tytuły przerobiliśmy już osobiście i żywimy do nich cieplejsze uczucia w związku z własnymi świątecznymi doświadczeniami. Co jednak, jeśli powód jest zupełnie inny? Co, jeśli dobrych filmów świątecznych zwyczajnie już nie ma?

Współcześnie zauważyć można wysyp produkcji, które odrysowane są od tego samego sztampowego schematu – to proste, banalne wręcz historyjki, upstrzone dekoracjami, prószącym śniegiem i lampkami świątecznymi, które w dodatku nie niosą przesłania innego niż „miłość ponad wszystko”, „tylko miłość”, „wszędzie miłość” (no, ewentualnie – „marzenia się spełniają”). Nie ma co udawać – rzeczywiście znaczna część filmów świątecznych (w tym także zasygnalizowane już świetne klasyki) proponują widzom podobną myśl przewodnią, jednak w produkcjach sprzed lat jest coś, co rzeczywiście w tym temacie działało. Bo jak zestawić świetne Love Actually z tegorocznym Świątecznym księciem? Choć obydwa filmy traktują o miłości, dzieli je gigantyczna przepaść.

Jak to więc jest z kinem świątecznym i jego uniwersalnością? Dlaczego w niektórych filmach da się przemycić nawet najbardziej oczywiste treści (i dokonać tego w sposób smaczny i akceptowalny), a inne już od pierwszych minut rażą nas w oczy swoją naiwnością i cukierkowością na tyle, że musimy pospiesznie szukać pilota byleby tylko ów produkt przełączyć? Czy powinniśmy przymykać oko na głupotki fabularne tylko dlatego, że to film świąteczny, czy jednak nawet w tym specyficznym gatunku warto szukać czegoś, co przejawia choć nieco większe ambicje? Na te i inne pytania spróbuję odpowiedzieć w dzisiejszym tekście. Zanim jednak skupimy się na sednie problemu, przyjrzyjmy się nieco bliżej samemu gatunkowi filmów świątecznych i spróbujmy dojść do tego, co czyni je tak wyjątkowymi.

Czym charakteryzuje się dobry film świąteczny?

Podejrzewam, że każdy z Was ma własną odpowiedź na to pytanie, co podyktowane jest też osobistymi doświadczeniami, wspomnieniami z dzieciństwa i indywidualną wrażliwością. Gdyby jednak spróbować uogólnić, dobrym filmem świątecznym nazwiemy takie produkcje, które mają w sobie „to coś”. Które poza piosenkami świątecznymi, zimowym klimatem, stosem prezentów czy samym Świętym Mikołajem pozostawią nam w głowie uniwersalne, mądre i ciepłe przesłanie, tak potrzebne w te zimowe dni. Nie ma co ukrywać – święta to wyjątkowy czas w roku, a ich bajkowość przekłada się na nasz optymistyczny nastrój. W te dni bowiem, jak w żadne inne, chłoniemy magiczne historie bardziej niż zwykle i wzbudzamy w sobie radość, miłość i nadzieję – świąteczne produkcje tym bardziej zarażają nas pozytywnymi emocjami i odpowiednio nastrajają na nadchodzący czas.

Przyjęło się uważać, że filmy świąteczne są kierowane do całej rodziny, tak, by wszyscy obecni przy świątecznym stole mogli wspólnie wlepić oczy w ekran odbiornika i razem zanurzyć się w jednej i tej samej historii. I rzeczywiście – wiele produkcji wychodzi właśnie z takiego założenia, dopasowując się do oczekiwań zarówno babci, jak i taty, zarówno wujka, jak i dzieci... Wszyscy razem śmiejemy się każdego roku na seansie Home Alone, wszyscy dobrze bawimy się na Elf– niezależnie od tego ile mamy lat, te filmy mają w sobie takie elementy, które spodobają się każdemu odbiorcy. Najmłodsi widzowie mają frajdę z patrzenia na to, jak główny bohater rozwiązuje materializujące się przed nim problemy, zaś dorośli w tym samym czasie mogą na chwilę porzucić całą powagę i dać się wciągnąć w świat dziecięcej magii, której na co dzień z pewnością im brakuje. Kino familijne pozwala i jednym i drugim na chwilowe zapomnienie o codziennych troskach i monotonii – może i na różnym etapie życia wyciągniemy z takich historii różne wnioski, jednak poza nimi pozostaniemy zwyczajnie i po ludzku oczarowani zaproponowanym przez twórców świątecznym klimatem.

Istnieją jednak i takie kategorie, które są wyraźnie dedykowane albo jednej albo drugiej grupie – animacje Rudolf Czerwononosy czy Arthur Christmas chętniej obejrzą młodsi widzowie, natomiast po romantyczne komedie świąteczne sięgnie już to nieco starsze grono odbiorców. Ten oczywisty podział wynika również z tego, że każdy z nas ma nieco inne oczekiwania i potrzeby. Kino romantyczne z motywami gwiazdkowymi przyciągnie do ekranu przede wszystkim pary, świetnie sprawdzając się podczas wieczoru we dwoje – te kończące się happy endami magiczne historie mają niezwykłą moc poprawiania nastroju i pozwalają uwierzyć w magię (a – umówmy się – czego jak nie tej magii oczekujemy od świąt?). Produkcje dla dzieci natomiast często mają w sobie dużo mądrych morałów, które kształtują w odbiorcach właściwe postawy – pozwalają dostrzec to, że prezenty nie są najważniejsze, przekazują wiele wartości i godnych naśladowania wzorców a także uczą tradycji i w pewnym sensie oswajają dzieciaki z tym, jak należy obchodzić święta i co tak naprawdę jest w nich ważne. Przy tym wszystkim oczywiście obfitują w zwariowaną akcję, zapewniając najmłodszym niezwykłą frajdę z oglądania – mało kto nie utożsami się z bohaterem, który wyrusza na wielką gwiazdkową przygodę bądź na ratunek Świętom (bądź co bądź to właśnie ten motyw jest dostrzegalny w dziecięcym kinie świątecznym najczęściej).

Już na podstawie tego krótkiego rysu widać wyraźnie, że dzieci i dorośli – mimo tego, że potrafią wspólnie śmiać się na seansach familijnych - mają nieco inne oczekiwania jeśli chodzi o produkcje przynależące do gatunku świątecznego. Jednak nawet mimo to, tytuły dedykowane zarówno jednej jak i drugiej grupie spełniają bardzo podobną rolę – starają się wypaść jak najbardziej atrakcyjnie w oczach zainteresowanych. Dzieci z miejsca zostaną oczarowane magiczną przygodą, zaś dorośli dadzą się uwieść pokrzepiającej serce historii o wielkiej miłości i nadziei. Wszyscy w głębi duszy chcemy wierzyć w to, że marzenia się spełniają – urocze produkcje świąteczne umożliwiają nam to jak nic innego. A że każda na swój charakterystyczny sposób – cóż – biorąc pod uwagę różnicę wieku między poszczególnymi grupami odbiorców, rzec można, że to jak najbardziej uzasadnione.

Poza uroczymi filmami z wielkim sercem i roztaczającą się wkoło magią, istnieje także grupa nieco innych tytułów świątecznych – tych, które są nieco mniej konwencjonalne i które na przełomie lat zupełnie wyłamały się z typowego schematu, proponując coś kompletnie innego i ciekawie wyróżniając się na tle „stereotypowego kina świątecznego”. I choć czasem zapominamy o nich podczas sięgania pamięcią po klasyki, jak najbardziej wpisują się one w filmowy gwiazdkowy nurt.

filmy świąteczne
fot. materiały prasowe

Strony:
  • 1 (current)
  • 2

Źródło: zdjęcie główne: materiały prasowe

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV