Emil Borzechowski

Emil Borzechowski

Tagi:  weekend 

IFA – lunapark dla miłośników nowych technologii

IFA – lunapark dla miłośników nowych technologii IFA – lunapark dla miłośników nowych technologii

Początek września to okres tradycyjnych migracji technologicznych na rynku europejskim. Miłośnicy smartfonów, telewizorów, sprzętów gamingowych oraz szeroko pojętego wzornictwa przemysłowego porzucają swoje codzienne zajęcia, aby wyruszyć w jedną z najważniejszych podróży w roku. Na podbój berlińskich targów IFA.

Pasjonaci filmów i seriali mają swój Comic Con w San Diego, a miłośnicy gier komputerowych marzą o tym, aby choć raz w życiu odwiedzić E3 w Los Angeles. Raz w roku dostają szansę, aby w jednym miejscu spotkać cenionych twórców o fantastycznej, nieokiełznanej wyobraźni. Podczas targów mogą z bliska zapoznać się z produkcjami oraz innowacjami, którymi przez najbliższe kilka miesięcy będzie żyła cała branża.

Rynek technologiczny również funkcjonuje według pewnego harmonogramu: premiery kolejnych generacji topowych urządzeń da się przewidzieć z dwu-trzy tygodniową precyzją, zaś przecieki regularnie przedostają się do sieci, dzięki czemu na wiele miesięcy przed debiutem nowych sprzętów wiemy o nich niemal wszystko. A to, co najbardziej fascynujące, trafi na stoiska dwóch wielkich imprez: styczniowego CES w Las Vegas oraz wrześniowej IFA w Berlinie. Na targi, które przypominają pokazy technologicznych rozmaitości.

Obie imprezy od czasu do czasu  potrafią zaskoczyć odwiedzających, jednak nie przypominają tych w San Diego czy Los Angeles. Berlińskie targi są jak wielki teatr innowacji, wielohalowy cyrk, w którym w roli zwierząt, klaunów i akrobatów występują najgorętsze nowinki technologiczne.

W tegoroczną podróż do świata gadżetów wybrałem się z Samsungiem, aby z bliska przyjrzeć się długo wyczekiwanemu składanemu telefonowi Galaxy Fold i na własne oczy przekonać się, jakie sprzęty z rynku RTV oraz AGD wkrótce spróbują skraść nasze serca. Lecz na IFA wbrew pozorom same sprzęty nie są najważniejsze - kluczową rolę pełnią doświadczenia, jakie oferują użytkownikowi.

Nieskończona wędrówka

W tym roku impreza formalnie rozpoczyna się 6 września, ale już w przededniu wielkiego otwarcia hale targowe wypełniają się zgiełkiem. Wystawcy do ostatniej chwili walczą z ustawieniem stoisk, największe korporacja organizują zamknięte pokazy prasowe, a dziennikarze kręcą się po terenie, robiąc próbny obchód, planując harmonogram pracy. Co bardziej zaradni rozpoczęli przygotowania na długo przed pojawieniem się na targach: wprawiali się w długich wędrówkach, przygotowali zapas powerbanków, baterii do aparatów, pieniędzy i wody.

IFA nie jest bowiem imprezą, którą da się zaliczyć w jeden dzień. To wyprawa na długie godziny, zwieńczona piekielnymi zakwasami – przejście z jednego końca targów na drugi w najlepszym przypadku zajmie kilkanaście minut, przy założeniu, że nie zatrzymujemy się przy żadnym z przeszło 18000 stoisk i podążamy możliwie jak najkrótszą drogą.

Fascynujące jest to, jak wygląda IFA na kilkanaście godzin przed otwarciem bram szerokiej publiczności. Korytarze wydają się dziwnie puste, tylko od czasu do czasu mijasz grupki dziennikarzy snujących się między konferencjami, woń fastfoodów nie niesie się jeszcze po strefach restauracyjnych, nikt nie zachęca do zakupu małej wody niegazowanej w cenie warszawskiego kebaba XXL z dodatkową porcją sera, a większość hal zawalona jest kartonami i foliami. Na dopiero co wznoszonych stoiskach zaskakująco często usłyszymy język polski – emigranci z naszego kraju budują ekspozycje zarówno dla chińskich firemek, jak i wielkich korporacji. Choć co roku tuż przed startem imprezy IFA przypomina wielki plac budowy, w momencie otwarcia po kartonach i ekipach budowlanych nie ma śladu. Wszystko błyszczy nowością i zachęca do zatrzymania się choć na chwilę przy każdym stoisku.

A jest na czym zawiesić oko, gdyż wystawcy robią wszystko, aby pokaz nowych technologii zamienić w wielkie show. Samsung nie ograniczył się do pokazania gadżetów w gablotkach, abyśmy mogli podziwiać je zza szklanej szyby. Wręcz przeciwnie, większość sprzętów dostępna jest na wyciągnięcie ręki, a te, które wzbudzają największe kontrowersje bądź cieszą się największym zainteresowaniem – zazwyczaj można przetestować na własnej skórze.

Doskonałą ilustracją idei stojącej za berlińskimi targami jest to, w jaki sposób  korporacja podeszła do demonstracji telewizorów 8K. W sieci można spotkać się z opiniami, że całe to skalowanie obrazu jest zbędne i nie wpływa na to, w jaki sposób odbieramy treści. I wcale się temu nie dziwię – choć telewizory 4K upowszechniły się na rynku, nadal mamy problem z dostępem do treści w tej rozdzielczości, dlatego wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, jaką wartością są owe dodatkowe piksele.

Aby unaocznić skuteczność algorytmów skalowania, Samsung skonstruował kilka stanowisk testowych. Na jednym obraz z komórki przesyłany jest na telewizor 8K, a za pomocą dużego przycisku możemy włączać i wyłączać tryb skalowania w trakcie odtwarzania materiału wideo. Na innym zamontowano dwa telewizory: jeden wyświetlający materiał źródłowy, drugi – przeskalowany do 8K. Pulpit sterujący umożliwia przełączanie się pomiędzy filmami o różnej rozdzielczości – od SD po 4K. W obu przypadkach efekt zmian widać gołym okiem – jakość przeskalowanego obrazu jest zauważalnie lepsza.

Takich interaktywnych stanowisk jest na targach znacznie więcej – odwiedzający na własnej skórze przekona się, jak funkcjonuje inteligentny dom od Samsunga, zagra w gry na nowych monitorach, napije się kawy z nowego ekspresu czy popodziwia razerowy fotel gracza przyozdobiony kilkunastoma gamingowymi klawiaturami. O ile oczywiście będzie w stanie dopchać się do interesującego go stanowiska.

Na miejsca, gotowi… biegiem!

Próba wymienienia w jednym artykule najważniejszych sprzętów zaprezentowanych na targach spełznie na niczym. Do przejścia jest blisko pięćdziesiąt hal, część budynków ma kilka pięter, a szlaki komunikacyjne nie są zbyt przejrzyste. Aby ułatwić przemieszczanie się, zainwestowano w małe busy transferowe. Niestety, korzystając z nich omijasz wiele stanowisk.

Kiedy kilka lat temu po raz pierwszy udało mi się dotrzeć na IFA, zabrałem ze sobą podręczną mapkę i punkt po punkcie przemieszczałem się po terenie targów, odznaczając kolejne odwiedzone hale. Po trzech dniach nieustannego lawirowania między stanowiskami, na koniec i tak okazało się, że ominąłem jakieś interesujące instalacje. Jakim cudem? Nie mam pojęcia.

IFA jest jak bezkresne wesołe miasteczko, które na każdym kroku kusi cię gadżetami, które chcesz natychmiast ściągnąć do swojego domu. Znajdziesz tu także gabinety chińskich osobliwości z dziwacznymi robotami, gniazdkami elektrycznymi czy telewizorami 8K. W tych strefach jest po prostu wszystko, to istny tygiel technologicznych zabawek. Firmy o obco brzmiących nazwach udowadniają, że giganci technologiczni nie mają monopolu na innowacje - w jednej z hal natrafiłem na firmę oferującą dwustronne telewizory, telewizory o grubości kilku milimetrów i telewizory-obrazy, podobne do tych, które znajdziesz w portfolio Samsunga.

Ale choć wszystko to tworzy fascynujący obraz świata, ciężko nazwać IFA targami innowacji. Owszem, duzi wystawcy pokazują po kilka sprzętów, które dotychczas nie były prezentowane szerokiej publiczności, ale wielkie premiery wynosi się poza berlińskie hale. Topowe smartfony, telewizory i komputery zazwyczaj mają swoje premiery bądź na targach specjalistycznych, bądź na niezależnych konferencjach. Każdy producent chce zrobić wokół siebie wiele szumu i skierować wzrok odbiorców wyłącznie na swoje nowe zabawki. Atmosfera targów IFA nie sprzyja takim prezentacjom. Stoisk jest po prostu zbyt dużo, aby odwiedzić je wszystkie. I o ile z trafieniem do hali Samsunga nikt nie powinien mieć problemu – korporacja od kilku lat urzęduje w charakterystycznym budynku CityCube – to dotarcie do innych popularnych firm może okazać się problematyczne. Zwłaszcza że część z nich wystawia się w salach wspólnych, a ich strefy są stosunkowo niewielkie i łatwo ją przegapić, jak na przykład stanowiska Acera i Razera ulokowane w kącie jednej z mniejszych hal.

IFA świetnie obrazuje to, jak na przestrzeni ostatnich lat ewoluowała branża technologiczna. W dobie powszechnego dostępu do internetu nie sposób utrzymać w tajemnicy informacji o sprzętach, które wkrótce trafią na rynek, każdego dnia z sieci wylewają się przecieki od "dobrze poinformowanych ludzi". O tym, co zaoferują nowe telewizory, komputery czy konsole wiemy na kilka tygodni przed ich oficjalną prezentacją. W takiej atmosferze nie da się tworzyć targów innowacji, które zaskoczą odbiorców. Aby IFA przetrwała, organizatorzy i wystawcy muszą stworzyć show, sprzedać odwiedzającym nie sam gadżet, a ideę, która za nim stoi. Zupełnie tak, jak robią to nowoczesne interaktywne muzea czy instytucje pokroju Centrum Nauki Kopernik.

Największą wartością Comic Conu czy E3 są informacje o zbliżających się premierach, w przypadku IFA schodzą one na dalszy plan. O urządzeniach zaprezentowanych na targach będziemy dyskutować jeszcze przez wiele dni, to pewne. Dziś rolą IFA jest wytłumaczenie, w jaki sposób działa technologia, które nas otacza. I robi to rewelacyjnie - liczne interaktywne stoiska, pokazy, sale testowe i instalacje, których nie powstydziłyby się muzea sztuki współczesnej. Samsung zaprojektował ruchomą ścianę, która pokazuje, jak telewizory o różnej wielkości prezentują się w naszym salonie. Skonstruował ruchome ściany, abyśmy zobaczyli, jak telewizor Serif wygląda w mieszkaniach o różnej stylistyce, a w strefie gamingowej oddaje w ręce graczy prostą grę ilustrującą, jak zmienia się percepcja gracza z włączonym i wyłączonym trybem dynamicznej czerni. A to tylko jedna hala, którą da się zwiedzić w pół godziny, do godziny. Takich miejsc na IFA jest znacznie więcej.

Dziś problemem nie jest samo stworzenie nowej, przełomowej technologii, a pokazanie jej w taki sposób, aby przekonała do siebie nie tylko specjalistów z branży. W tej roli IFA z roku na rok sprawdza się coraz lepiej. Na targach technologicznych wciąż załatwia się interesy i po raz pierwszy pokazuje nowe urządzenia, jednak to rola edukacyjna wydaje się najważniejsza.

A przy okazji pokazuje się, o jakie technologie będą rozwijane w najbliższej przyszłości, aby ułatwić nam życie. Rzeczywistość rozszerzona i wirtualna, innowacyjne telewizory z systemem skalowania obrazu, które ma w swojej ofercie większość producentów czy systemy inteligentne łączące wszystkie sprzęty w jedno, spójne środowisko - o tym wszystkim  wkrótce zrobi się naprawdę głośno.

Źródło: zdjęcie główne: materiały prasowe

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV