Przeczytaj w weekend
Norbert Zaskórski

Norbert Zaskórski

Tagi:  weekend 

Patryk Vega: jestem socjopatą, nie mam autorytetów. O karierze i planach twórcy Polityki

Patryk Vega: jestem socjopatą, nie mam autorytetów. O karierze i planach twórcy Polityki Patryk Vega: jestem socjopatą, nie mam autorytetów. O karierze i planach twórcy Polityki

Patryk Vega to chyba w tej chwili najbardziej kontrowersyjny polski reżyser. Postanowiłem przyjrzeć się w tym artykule jego karierze.

Patryk Vega to reżyser uwielbiany przez widzów i znienawidzony przez krytyków. Człowiek o wyglądzie gangstera, jednak mający dobre serce i płaczący na filmach i kreskówkach. Mężczyzna z mentalnością twórcy z Fabryki Snów, który jednak skupia się na naszym rodzimym gruncie filmowym. Patryk Vega to na pewno człowiek pełen sprzeczności. Jego życiowa droga rozpoczęła się na blokowisku na warszawskiej Ochocie jako Patryk Krzemieniecki. Jak powiedział sam reżyser w jednym z wywiadów od najmłodszych lat, wychowując się bez ojca, był cały czas wspierany przez mamę, która zawsze przekonywała go o tym, że jest najlepszy. A ten sam chciał się o tym przekonać. Swoich sił próbował w różnych dziedzinach, choćby w piłce nożnej czy muzyce. Jednak wyglądało na to, że nie ma w nich przyszłości. W końcu stanęło na tym, że pragnie robić filmy. Do dzisiaj twórca trzyma swoje notatki z młodzieńczych lat, w których pisał pomysły na dane ujęcie w lokalizacji, która mu się podobała. Sam również zaczął kręcić amatorskie filmy, głównie o gangsterach, których grali jego koledzy. Jednak wkrótce swoją przyszłość Vega miał powiązać z inną, raczkującą w naszym kraju branżą.

Jak przyznał reżyser w wywiadzie dla naszego podcastu PODCAST! KAMERA! AKCJA! pracował  od 13 roku życia, więc tak naprawdę nie miał czasu na przejście przez dzieciństwo. Jego głównym źródłem zarobku w pewnym momencie stało się sprzedawanie nielegalnych gier i programów komputerowych na słynnej giełdzie na ulicy Grzybowskiej w Warszawie. Vega potrafił w jeden weekend zarobić na tym interesie dwukrotność pensji jego mamy, dzięki czemu mógł pozwolić sobie na takie rzeczy jak wymiana szafek lub pralki w rodzinnym mieszkaniu. Twórca również zdradził w rozmowie z naszym naczelnym Dawidem Muszyńskim, w jaki sposób zdobył monopol na sprzedaż gier i programów na giełdzie. 

Pracując na giełdzie, doprowadziłem do sytuacji, w której przekupiłem hakera, który dostarczał gry na cały rynek i miałem go na wyłączność, odcinając w pewnym momencie te programy całej giełdzie. 

Po takim wybryku został znienawidzony przez innych sprzedawców, którzy między innymi wywieszali transparenty, aby klienci nie kupowali u Vegi. To obcowanie z programami komputerowymi sprawiło, że przyszły autor hitów polskiego box office zainteresował się animacją komputerową. W ten sposób Vega został wpisany do księgi rekordów Guinessa jako najmłodszy twórca profesjonalnej czołówki komputerowej za swoją animację do kultowego programu młodzieżowego 5-10-15. Wówczas młody twórca postanowił, że zwiąże swoje życie z tą jeszcze nieopierzoną na naszym rodzimym rynku branżą. W tym celu wziął kredyt na zakup komputera. Jednak z realizacji tego pomysłu na siebie nic nie wyszło i Vega popadł w ogromne długi, które jak sam stwierdził, ciągnęły się za nim do 25 roku życia. Sam przez pewien okres miał również epizod z ciemną stroną życia, kiedy to bycie przestępcą i dorabianie się na nielegalnych rzeczach wydawało się bardziej atrakcyjną opcją. Po skończeniu podstawówki związał się z młodzieńczą gangsterką, jednak jak powiedział w jednym z wywiadów w wielu przypadkach na samych pomysłach się skończyło. Tak naprawdę jego wyrok w zawiasach był zwykłą błahostką przy wszystkich jego próbach odnalezienia się w świecie poza prawem. Otóż Vega został zatrzymany na promie do Szwecji za kradzież perfum, które chciał podarować swojej dziewczynie. Ten bądź co bądź romantyczny gest przeistoczył się w przestępczy wybryk.

Przejście z ciemnej strony na tę jasną paradoksalnie odbyło się w czasie akcji policyjnej przeciwko kryminaliście. Otóż Vega, pracując nad swoim serialem dokumentalnym Prawdziwe psy, uczestniczył w strzelaninie. Po tym wydarzeniu stwierdził, że taką samą adrenalinę  daje mu obecna praca, która wiąże się z o wiele bardziej pożytecznym skutkiem. Tak narodził się Vega po jasnej stronie mocy. Jakiś czas wcześniej narodził się sam Vega, ponieważ przyszły reżyser hitów zaraz jak dostał swój dowód osobisty, postanowił zmienić nazwisko, które lepiej brzmiałoby dla osób z zagranicy. Młody twórca chciał koniecznie zrobić karierę w Hollywood. Vega startował na wydział reżyserii w Łódzkiej Filmówce jednak zniechęciła go do tego pomysłu już sama rozmowa kwalifikacyjna i podejście osoby, która z nim rozmawiała. Tak o tej sytuacji powiedział w podcaście PODCAST!KAMERA!AKCJA!:

Byłem na egzaminie w Szkole Filmowej w Łodzi, jednak był on kompletnym nieporozumieniem. Dostałem pytanie w stylu: Czy oglądał pan Jajo węża? Powiedziałem, że nie, wobec tego pani spytała, czy mówi mi coś nazwisko Bergman. Odpowiedziałem, że Bergman to reżyser, którego oglądam w cyklu Mistrzowie kina, a sam mam swoich reżyserów i filmy, których sama zapewne nie widziała. Pani przyjęła postawę bulteriera i egzamin się zakończył. 

Tak przyszły twórca hitów wybrał socjologię o specjalizacji medialnej na Collegium Civitas. Tak się stało, ponieważ uważał, że reżyser to tak naprawdę dyletant, który zna się na wielu rzeczach, a tak naprawdę na żadnej dogłębnie. Dlatego chciał posiąść wiedzę humanistyczną potrzebną mu do dalszej pracy. Tak trafił również do Laboratorium Reportażu, gdzie współpracował między innymi ze słynnym dziennikarzem i dokumentalistą Markiem Millerem (również moim byłym wykładowcą). Tam Vega nauczył się gromadzić szczegółową dokumentację na dany temat. Między innymi miał okazję przebywać w gabinecie Rudolfa Hoessa, komendanta obozu Auschwitz-Birkenau i czytać relacje więźniów, które są tam przechowywane. W międzyczasie Vega zafascynowany książkami Thomasa Harrisa, w szczególności Czerwonym smokiem; postanowił napisać swój scenariusz o pojedynku płatnego zabójcy z seryjnym mordercą. Co ciekawe, można powiedzieć, że za puszczenie w obieg tego tekstu odpowiada mama reżysera, która spotkała w czasie spaceru Małgorzatę Foremniak, twierdząc, że kiedyś ta będzie współpracowała z jego synem. Aktorka zaprosiła twórcę na spotkanie do jej teatru, a następnie przekazała scenariusz producentowi Waldemarowi Dzikiemu. Vega na spotkaniu z nim poprosił o milion dolarów i obiecał, że za rok odbierze Oscara. Dziki jednak zatrudnił przyszłego reżysera w charakterze sekretarki, a po godzinach pozwolił mu pracować nad swoimi tekstami. Wkrótce ogrom pomysłów serwowanych przez Vegę był tak przytłaczający, że Dziki pozbył się swojej grupy scenarzystów i zatrudnił twórcę do współpracy przy scenariuszu serialu Pierwszy milion. Ta chęć bycia najlepszym i pokonywanie innych po drodze wiąże się z pewną, jak to przyznał w naszym podcaście Vega, socjopatią:

Myślę, że jestem socjopatą, trochę z tego względu, że nie mam w życiu autorytetu. Wychowywałem się bez ojca, w związku z czym nie uznaje autorytetów. Dlatego również nie jestem w stanie dogadać się z żadnym pracodawcą. 

Kolejnym etapem rozwoju Vegi był już wspomniany serial dokumentalny Prawdziwe psy o pracy polskiej policji. W tym czasie twórca zaprzyjaźnił się z wieloma stróżami prawa, z którymi miał okazję przebywać w czasie zbierania materiału, a następnie nawet imprezować. Wówczas dobrym kumplem Vegi był Sławomir Opala, policjant z wydziału zabójstw, który potem stał się pierwowzorem dla jednej z postaci z filmie i serialu Pitbull - debiutu reżyserskiego twórcy. Chodzi tutaj konkretnie o Despera granego przez Marcina Dorocińskiego. Produkcja stała się kultowa i zmieniła w pewien sposób oblicze postrzegania policji przez ludzi. Sam Vega twierdzi, że to projekt najlepiej oddający realia pracy stróżów prawa w naszym kraju i nie można się nie zgodzić z tym zdaniem. Oprócz bardzo dobrej wiwisekcji pracy policjantów, film i serial są po prostu dobrymi produkcjami z pełnokrwistymi bohaterami, których chce się oglądać. Vedze udało się namówić do udziału w tym projekcie śmietankę polskiego aktorstwa, w tym między innymi wspomnianego Dorocińskiego, Janusza Gajosa oraz Andrzeja Grabowskiego. Ten ostatni w jednej ze swoich wypowiedzi wspominał, że Vega na planie nie chciał kierować się jakimiś konkretnymi, wyuczonymi zasadami, chciał, aby to wszystko było naturalne. Vega potem kontynuował swoją ścieżkę w pełnokrwistych historiach sensacyjno-kryminalnych, pracując przy takich projektach jak seriale Kryminalni czy Twarzą w twarz. Jednak również w tym czasie dogania go mrok spowodowany środowiskiem, w którym przebywał i zbierał dokumentację do swojej pracy. Vega zaczyna nadużywać alkoholu i brać narkotyki, prowadząc pewien hulaszczy tryb życia. Z równi pochyłej ratuje go, jak sam twierdzi w wielu wywiadach, Pan Bóg. A sygnałem do zmiany stał się wypadek w pewny wigilijny wieczór, kiedy to, jadąc z rodziną, zderzył się czołowo z innym autem. To był pewien przyczynek do metamorfozy. Dzisiaj Vega jest głęboko wierzącym człowiekiem, który zamiast na kolejnej szklance alkoholu skupia się na kolejnej scenie do nakręcenia.

Po serii udanych projektów wpisujących się w świat policjantów i przestępców Vega postanowił zrobić coś lżejszego i postawił na komedię. Najpierw stworzył Ciacho, opowieść o trzech braciach, którzy starają się oczyścić swoja siostrę z zarzutu handlu narkotykami. Potem przyszedł czas na Last Minute, komedię o rodzinie przeżywającej na wakacjach w Egipcie szereg dziwnych przygód. Na obydwóch produkcjach krytycy nie zostawili suchej nitki. Kolejnym projektem reżysera, również nieudanym, była filmowa wersja serialu Stawka większa niż życie pod tytułem Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć. Produkcja nie osiągnęła zarówno komercyjnego, jak i artystycznego sukcesu. Vega po trochu obwinia za taki stan rzeczy swoją próbę zrobienia widowiska w hollywoodzkim stylu, a po trochu również promocję, która usunęła gwiazdy oryginału, Stanisława Mikulskiego i Emila Karewicza, z materiałów marketingowych, choćby plakatów. Te przykłady, a także brak możliwości dogadania się z pracodawcami przyczyniły się do dwóch zmian w jego trybie pracy. Przede wszystkim, chcąc mieć pełną wolność i kontrolę nad projektami, reżyser założył między innymi spółkę Vega Investments i sam został producentem swoich filmów. Obecnie Vega ma 100 procent udziałów w 10 spółkach. Po drugie postanowił skupić się na mocnym, sensacyjnym kinie, które mu najlepiej wychodzi. Dlatego kolejnymi jego produkcjami były Służby specjalne o polskim wywiadzie, dwie kolejne części serii Pitbull pod tytułem Pitbull. Nowe porządki i Pitbull. Niebezpieczne kobiety oraz dwie części Kobiet mafii, które ukazują gangsterski świat z perspektywy żeńskiej części tego środowiska. Wszystkie te produkcje przyciągnęły do kin rzeszę ludzi, gromadząc może nie wybitne, ale umiarkowanie pozytywne recenzje. Przy tych produkcjach u Vegi ukształtowała się również pewna grupa aktorów i aktorek, z którymi polubił współpracę. W jej skład wchodzą między innymi Piotr Stramowski, Katarzyna Warnke czy Tomasz Oświeciński. Jak twierdzą sami aktorzy, reżyser mimo spokoju poza planem w czasie pracy jest bardzo wymagający, ponieważ chce jak najlepiej nakręcić daną scenę. 

Vega oprócz typowo sensacyjno-kryminalnego kina postanowił w ostatnim czasie również skupić się na trudnych tematach w naszym kraju. Tak powstał Botoks opowiadający o polskiej służbie zdrowia. Film osiągnął ogromny sukces komercyjny, jednak krytycy zgodnie uznali go za jeden z najgorszych obrazów w historii. Najnowszy film reżysera, Polityka dotyka zaś kulisów polskiej władzy. Jak twierdzi sam twórca, były naciski ze strony polityków, aby przenieść premierę filmu lub w ogóle do nie nie dopuścić (Gdy czytacie ten artykuł jeszcze nie widziałem filmu, dlatego piszcie, co uważacie o nim w komentarzach). Vega mimo mocnej polskości w tematach swoich produkcji, również nie odwraca się od międzynarodowego odbiorcy. Świadczy o tym choćby współpraca z Ewanem McGregorem i Enrique Arce. Jak sam twierdzi w rozmowie z Dawidem Muszyńskim chce do swojej pracy podchodzić w stylu legendy kina, Luca Bessona:

Chcę funkcjonować jak Luc Besson. Nie chcę być więźniem Hollywood tylko przeznaczyć pieniądze w Europie na ściągnięcie tutaj gwiazd Hollywood. Chciałbym kręcić filmy anglojęzyczne, które będą dedykowane na kilkadziesiąt rynków na świecie. Takie filmy składam na 2023 rok. Oczywiście będą one miały duży budżet jak na Polskę, jednak przy okazji relatywnie mały jak na skalę świata

Pierwszym do tego krokiem ma być Small World, produkcja opowiadająca o handlu dzieci rozgrywająca się na przestrzeni 14 lat, kręcona w trzech językach. Innymi projektami szykowanymi przez twórcę jest film o świecie polskich pseudokibiców oraz kolejna część Pitbulla pod tytułem Pitbull. Królowa chuliganów. W zanadrzu Vega ma jeszcze jeden projekt. Chodzi tutaj o platformę streamingową, na której będą pojawiać się jego produkcje w formie seriali.

Można nazywać Patryka Vegę szarlatanem polskiego kina i osobą, która obniża jego jakość. Jednak przy okazji nie można odmówić mu pasji, rozmachu, podejścia do pracy, zmysłu marketingowego oraz wizji. Po której stronie się opowiecie, to zależy od Was. 

Źródło: zdjęcie główne: Facebook/Patryk Vega Official

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV