Menu
Wydanie Weekendowe

My jeszcze żyjemy! – rozmawiamy z Gemmą Whelan i Piloulem Asbækem z Gry o tron

Z okazji 7 sezonu serialu Gra o tron polecieliśmy do Londynu, by spotkać się m.in. z Gemmą Whelan i Piloulem Asbækem. Rozmawialiśmy o pracy nad tą kultową już produkcją stacji HBO.

DAWID MUSZYŃSKI: W Grze o tron mamy wiele kultur i społeczeństw. Wy należycie do Ironborn. Znajdujecie w niej jakieś rzeczy, które was pociągają?

Pilou Asbæk: Zabijanie. Gwałcenie. Grabieże. A w szczególności duże łodzie (śmiech). Uwielbiam styl życia Greyjoyów. Zwłaszcza mój nowy kostium z nadchodzącego… kurczę, zapędziłem się. Nic nie słyszałeś! (śmiech)

Gemma Whelan: Oprócz tego wszystkiego, co wymienił z taką pasją w głosie Pilou, fascynuje mnie jeszcze ogromna wola walki i przeżycia w tych dość mokrych warunkach, w jakich przyszło tym ludziom egzystować. Lubię także to, że nie obstają przy swoim zdaniu, nie zważając na konsekwencje. Spójrzmy na graną przeze mnie Yarę Geyjoy, która po spotkaniu z Daenerys ustąpiła jej, zgadzając się, że przemoc, z której Geyjoyowie są tak znani, musi jednak ustać.

Pilou Asbaek: Generalnie fajnie gra się takich sadystów i skurwysynów, czyli postaci, z którymi na co dzień nie mamy nic wspólnego. Ani jednej cechy. Do tego, gdy w obsadzie znajduje się tyle znakomitych nazwisk, to już w ogóle całość wygląda jak spełnienie marzeń. Wiesz, jak to ułatwia pracę? Nie muszę nic sam robić! Gdy otaczają cię takie talenty, wszystko wychodzi naturalnie. Nie ma tego udawania. Silenia się na lepszą grę. Jedyne na co człowiek musi uważać, to by nie wpadać na stojące meble i wygłaszać odpowiednie kwestie w odpowiednim momencie.

Wszyscy aktorzy podkreślają, że jest to oczywiście duże przeżycie, ale też praca na planie nie należy do najłatwiejszych, bo scenariusz dostaje się dzień przed kręceniem danej sceny.

Gemma Whelan: Na początku faktycznie jest to trudne do ogarnięcia i przyzwyczajenia się. Nikt nie wie, co wydarzy się następnego dnia. Nawet osoby, które giną, dowiadują się o swojej śmierci w dniu, kiedy jest ona kręcona. Jednak patrząc na to, jaką popularnością cieszy się ten serial i ile osób chce wiedzieć wcześniej, co się wydarzy, to takie środki ostrożności są zrozumiałe.

Pilou Asbaek: Gdy zaczynałem grać w Grze o tron nie podejrzewałem, ile rzeczy jest dodawanych w postprodukcji. Prawie każda scena, w której widzicie mnie na wielkiej łodzi, jest tak naprawdę kręcona na parkingu. Pustym placu. Reszta jest dodawana komputerowo. Jednak gdy zagrałem w Ghost in the shell, zdałem sobie sprawę, że to, co my robimy za pomocą komputera, to pikuś w porównaniu z innymi produkcjami. Od tego momentu jeszcze bardziej zacząłem doceniać pracę naszego działu wizualnego.

Faktycznie, to całe otoczenie daje większego kopa motywacyjnego?

Pilou Asbaek: Powiem ci tak – zawsze, gdy czytam swoje kwestie w pokoju hotelowym, wychodzą one do dupy. Nie ma w nich tej magii. Jednak wystarczy, że wchodzę na plan i nagle te słowa zaczynają brzmieć inaczej.

Widzieliście już jakieś gotowe materiały z 7 sezonu?

Gemma Whelan: Urywki. Nie chcą nam za bardzo pokazywać gotowego materiału. Jednak to, co zobaczyłam, mocno mnie zaskoczyło. I nie chodzi mi o efekty specjalne. Gdy grasz, w pewnych scenach nie masz świadomości, ile kamer je nagrywa. Grasz do dwóch, a jeszcze cztery są ukryte. Dzięki czemu efekt końcowy nawet dla aktora jest wielkim zaskoczeniem. O niektórych ujęciach nie ma się nawet pojęcia.

Łatwo jest „strząchnąć” z siebie grane postaci w momencie, gdy reżyser krzyczy „cięcie!”? 

Pilou Asbaek: Już się przyzwyczaiłem do tego, by granych przez siebie bohaterów zostawiać w przebieralni, gdy zdejmuje kostium. Jednak kiedyś było to dla mnie bardzo trudne. Pamiętam, że grałem kiedyś starszego gościa, narkomana i seksistę. Naprawę ekstra gość (śmiech). Stoję więc z moją żoną w kuchni i dosłownie zapomniałem, że nie jestem już na planie i zacząłem mamrotać coś do siebie, tak samo jak robił ten bohater. Moja żona podobno się strasznie wystraszyła. Zakazała mi wtedy nawet ćwiczenia ról w domu.

Sprawdź też: QUIZ wiedzy o całym serialu Gra o tron

foto. ©Home Box Office, Inc., Jonathan Ford
foto. ©Home Box Office, Inc., Jonathan Ford

Czyli postać cię nie pochłania.

Pilou Asbaek: Słuchaj, wielu aktorów opowiada dziwne historie, jak to żyli przez 8 miesięcy w przyczepie, by przygotować się do roli bezdomnego. Jakby nie mogli sobie tego wyobrazić. Rzygać się chce od słuchania tych wszystkich bredni.

To dość śmiała teza.

Pilou Asbaek: Powiem ci więcej. Mam wrażenie, że takie gadanie stało się modne wśród aktorów. Czym więcej przechwalają się na temat swoich przygotowań, tym lepiej ich rola zostanie odebrana przez widzów. Czy naprawdę widzowie chcą znać te wszystkie tajniki naszego zawodu? Czy nie wolą być zaskoczeni w kinie efektem końcowym? Jeśli ja nie żyję na łodzi przez 8 miesięcy, czy nie pożeram dzieci, to znaczy, że moja kreacja w Grze o tron będzie gorsza? Że widzowie mi nie uwierzą?

Serial zbliża się do finału. Będzie wam go brakowało?

Gemma Whelan: Oczywiście. Choć może nie tyle samego serialu, ale ekipy i aktorów, z którymi przez tyle lat tworzyliśmy i  nadal tworzymy coś wielkiego. Powoli zaczynam zdawać sobie sprawę, że z dużą częścią tych ludzi już więcej się nie zobaczę. Z niektórymi okazyjnie pewnie spotkam się na innych planach zdjęciowych, ale z dużą częścią tej ekipy to będzie pożegnanie na zawsze. Bezapelacyjnie moją obecną karierę zawdzięczam postaci Yary. Dzięki temu serialowi dostaje dużo więcej propozycji. Ludzie zaczęli mnie bardziej dostrzegać. Nie jestem już aktorką kojarzącą się tylko i wyłącznie z komediami.

foto. ©Home Box Office, Inc., Jonathan Ford
foto. ©Home Box Office, Inc., Jonathan Ford

Zauważyłem, że wiele osób zadaje ci pytanie: „Jak to jest grać silną kobietę?”, co automatycznie wywołuje u ciebie grymas na twarzy.

Gemma Whelan: Ponieważ jest to strasznie głupie pytanie. Na co dzień jestem silną kobietą, bardzo dobrze dającą sobie radę, więc nie wiem, skąd to powracające pytanie. Mężczyznom nikt podobnych pytań nie zadaje. Płeć przecież nie ma znaczenia w tym temacie.

Pilou Asbaek: Kilka miesięcy temu promowałem film Ghost in the Shell, razem z piękną Scarlett Johansson. Pytanie, które powtarzało się do znudzenia we wszystkich 700 wywiadach, których udzieliliśmy, brzmiało: „Jak to jest być mamą i profesjonalną aktorką w tym samym czasie?”. A wiesz, że mnie nikt o to nie zapytał? Czy bycie ojcem i pracującym aktorem to jest jakieś mniejsze osiągnięcie? Czemu w przypadku kobiet jest to traktowane jako wielkie osiągnięcie czy nawet poświęcenie, a w przypadku mężczyzny już nie. Przecież jesteśmy równi.

Rozumiem, że chcesz, bym zdał ci takie pytanie?

Pilou Asbaek: Tak (śmiech). Od razu odpowiadam – jest ciężko! Ale teraz na serio. Jeśli ludzie będą cały czas powtarzać to pytanie, to będziemy tylko powielać nieistniejący stereotyp. Sztucznie nagłaśniając problem. Kobiety są silne w prawdziwym życiu. Zmagają się z tymi samymi problemami co mężczyźni każdego dnia i wychodzą z nich zwycięsko. Więc jeśli jakaś aktorka gra twardą babkę na ekranie,to nie ma co się tym zbytnio podniecać. To powinno być już naturalne.

To na koniec chciałem zapytać o wasze największe zaskoczenie w ciągu tych 6 sezonów?

Gemma Whelan: Dla mnie największym zaskoczeniem była śmierć Neda Starka, granego przez Seana Beana. Bezapelacyjnie. Po tym, co się z nim stało, nic nie było mnie w stanie zaskoczyć. Wiedziałam, że wszystko może się wydarzyć.

Pilou Asbaek: Czerwone wesele. Pamiętam dokładnie dzień i moment, w którym go oglądałem. To było podczas zdjęć do innego serialu, który rozgrywał się w Pradze. Siedziałem na kanapie z moją żoną i dopiero co narodzoną córką. Na szczęście ona nie będzie tego pamiętać (śmiech). To, co się wydarzyło w tej scenie, sprawiło, że nasze szczęki opadły i nie byliśmy w stanie pojąć, co się właśnie wydarzyło. Żaden serial wcześniej z taką łatwością i finezją nie pozbywał się swoich, jakby się wydawało, głównych bohaterów. Tym samym jeszcze bardziej doceniam to, że mamy sezon 7, a my wciąż żyjemy.

Źródło: foto. ©Home Box Office, Inc., Jonathan Ford
Komentarze