Przeczytaj w weekend
Wiktor Fisz
Wiktor Fisz
Tagi:  marvel 

Najśmieszniejsze filmy MCU

Najśmieszniejsze filmy MCU Najśmieszniejsze filmy MCU

Czym byłyby filmy MCU bez celnego humoru? Akcyjniakami jakich wiele? Superprodukcjami pozbawionymi ikry? Niezbyt mądrymi bajkami dla dorosłych? Dzięki wszechobecnym świetnym żartom filmowy Marvel pokazuje, że jest samoświadomym tworem, który dopracował do perfekcji zabawę popkulturą.

Iron Man 3

Tutaj mamy już ukształtowanego bohatera, który szafuje one linerami tak jak zbrojami Iron Mana. W dowcipną konwencję wpisują się również Happy Hogan oraz kuriozalny Mandaryn. Trzeba jednak zaznaczyć, że Iron Man 3 ma kilka poważnych momentów, które dobrze balansują te lżejsze chwile.

Kapitan Marvel

Gdyby nie Nick Fury i świetny pomysł na odmłodzoną wersję tej postaci, Kapitan Marvel znalazłaby się w końcówce stawki. Z perspektywy czasu, trzeba przyznać, że Samuel L. Jackson jest największą zaletą filmu. Każdy, z kim wchodzi w interakcję zyskuje – niezależnie, czy jest to Carol, Goose, czy jeden ze Skrulli.

Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów

To bardzo poważny film. Bez wątpienia czołówka najlepszych obrazów MCU. W odpowiednich momentach potrafi również niezwykle rozbawić. Łatwość, z jaką bracia Russo, wplątują w tę opowieść żarty, imponuje. W większości przypadków trafiają one w dziesiątkę, choć nie zdarzają się zbyt często. Spotkanie Starka z Peterem Parkerem to czyste złoto – scena, którą można oglądać w nieskończoność.

Ant-Man i Osa

Dużo osób nie lubi tego filmu, a moim zdaniem to bardzo zabawny obraz. Praktycznie na każdym kroku czai się niezły żart, a całość ma lekki, wręcz wakacyjny charakter. Tutaj nawet antagonista nie jest prawdziwym antagonistą. Paul Rudd jak zawsze wykonuje dobrą robotę, dzięki czemu kolejną część przygód Człowieka Mrówki ogląda się tak przyjemnie.

Avengers: Wojna bez granic

W Wojnie bez granic bracia Russo udowadniają po raz kolejny, że w perfekcyjny sposób potrafią przyozdobić ponurą opowieść świetnym dowcipem. Momenty, w których ma być śmiesznie, rzeczywiście są zabawne. Spotkania Stark-Quill-Strange-Thor to czyste złoto, a Spider-Man znowu zachwyca celnymi ripostami. Reżyserzy wykorzystują w 100% potencjał, jaki mają interakcje pomiędzy poszczególnymi herosami, udowadniając, że we współczesnej kinematografii to oni najlepiej rozumieją opowieść komiksową.

Avengers

To, co bracia Russo doprowadzili do perfekcji w Wojnie bez granic, Joss Whedon zapoczątkował w pierwszej części Avengersów. To właśnie w tym filmie humor wszedł na pierwszy plan, aby zająć należne mu miejsce obok widowiskowej akcji i emocjonalnych momentów.

Ant-Man

Gdyby Edgar Wright dokończył Ant-Mana, film byłby z pewnością jeszcze bardziej szalony i nieokiełznany. Niestety decydenci Marvela nie byli gotowi na tak bezkompromisowy styl i odsunęli reżysera Baby Driver. Wynikiem tego, Ant-Man to doskonała komedia, która w pewnych momentach jednak tonuje nastroje. Mimo to można się na filmie doskonale bawić, szczególnie podczas opowieści Luisa czy spotkania „Tic Taca” z Falconem.

Spider-Man: Homecoming

Ten kameralny obraz ma w sobie więcej luzu niż wszystkie widowiskowe Spider-Many do tej pory. Duża zasługa w tym nowego podejścia do postaci Petera Parkera. Śmieszków z geeków, nigdy za wiele, ale tego nerda po prostu nie można nie lubić. Z drugiej strony, szkoda, że twórcy nie zdecydowali się jednak w roli licealisty pokazać Milesa Moralesa. To byłaby dopiero rewolucja!

Strażnicy Galaktyki Vol. 2

Może w pierwszej części  Strażników humor był nieco celniejszy, ale tutaj dowcip czeka na nas praktycznie na każdym kroku. Gunn poupychał żarty, gdzie tylko się da. Film aż pęka w szwach od dowcipów. Taka duża ilość jajcarstwa nie gwarantuje stuprocentowej jakości, ale i tak duża część śmieszków daje radę. Na piedestale oczywiście stoi mały Groot, choć Drax, Quill i Yondu bezproblemowo dotrzymują mu tempa.

Strażnicy Galaktyki

James Gunn wytyczył nową drogę dla MCU. Jakość tego filmu jest nie do zakwestionowana, choć to przecież tylko czysta, bezpretensjonalna rozrywka. Po raz pierwszy humor odgrywa kluczową rolę, spychając wszystko inne na dalszy plan.

Thor: Ragnarok

Nie mogło być inaczej. Osobiście jestem wielkim fanem Taiki Waititi'ego, więc ten film zajmuje szczególne miejsce w moim sercu. Thor:Ragnarok to obraz, do którego wracam tak często, jak do takich filmów jak Co robimy w ukryciu czy Dzikie łowy. To jak ten gość ze swoim stylem wpasował się w MCU jest niebywałe. Ciekawe, czy zostanie mu powierzony kolejny projekt.

Strony:
  • 1
  • 2 (current)

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV