The Sims 2 była najlepszą częścią serii? Gra zestarzała się jak wino
Po latach wróciłam do The Sims 2. I wiecie co? Doskonale się bawię.
The Sims 2 niedawno oficjalnie wróciło do sprzedaży. Marzyłam o tym od lat, podobnie jak wielu innych fanów. Większość fandomu do dziś uważa, że była to najlepsza odsłona serii, chociaż brakowało jej otwartego świata z trzeciej części czy dopracowanego systemu budowania z czwartej. Pytanie więc: dlaczego zyskała miano kultowej i nadal trzyma wysoki poziom? Spróbuję odpowiedzieć Wam na to pytanie najlepiej, jak potrafię.
The Sims 2 ma lepszą fabułę niż niektóre seriale
Wiem, że to może Was zaskoczyć, ale... The Sims 2 miało naprawdę rozbudowaną fabułę. Owszem, mamy do czynienia z symulatorem życia, w którym sami prowadzimy historię tak, jak chcemy. Sęk w tym, że na potrzeby gry zostały stworzone miasteczka i postacie, które nie są tylko jednowymiarowymi obiektami, a naprawdę ciekawymi przypadkami – w jednym z nich dostajemy dosłownie rozgrywający się retelling Romea i Julii na żywo.
Moim ulubionym przykładem tego, jak ciekawe były historie w dwójce, jest zagadka zaginięcia Belli Goth. Do dzisiaj powstają filmiki na ten temat, przedstawiające pełną chronologię i teorie fanów. W trakcie rozgrywki dostajemy mnóstwo wskazówek na temat jej tajemniczego zniknięcia. Według plotek po raz ostatni widziano ją w domu Dona Lothario, który jest w związku z jej córką. Mężczyzna na boku ma także relacje z siostrami Kaliente. Jedna z nich była zakochana w Mortimerze, mężu Belli. Niektórzy byli pewni, że maczały palce w zniknięciu simki. Szczególnie że Dina Kaliente kanonicznie pragnęła bogactwa i chciała ożenić się dla pieniędzy. Można było łatwo dojść do wniosku, że żona Mortimera była dla niej przeszkodą w spełnieniu tej aspiracji. Oliwy do ognia dodawał fakt, że w drzewie genealogicznym sióstr Kaliente znajdziemy... kosmitę. Dlaczego to ważne? Ze wspomnień dzieci Belli dowiemy się, że były świadkami… porwania jej przez UFO. A wierzcie mi, to dopiero wierzchołek góry lodowej.
Stworzenie czegoś takiego wymaga serca i pracy. Cała ta intryga była zaplanowana przez twórców na wielu poziomach i sięgała różnych rodzin, a nawet miast, ponieważ Bella Goth pochodziła oryginalnie z Miłowa, jednak po jej zniknięciu simowie zaczęli widywać ją w Dziwnowie. Gracze musieli więc czytać opisy, sprawdzać drzewa genealogiczne i wspomnienia różnych postaci, by dokopać się do większej liczby informacji. I nie był to odosobniony przypadek. W grze mamy na przykład postać Nerwusa Jakiegoś, który również ma niesamowitą historię. Prawdopodobnie jest synem Oliwki Widmo i Mrocznego Kosiarza, którego oddali do adopcji. Później trafił do rodziny Papużka, która źle go traktowała. Fani uwielbiają się w niego wcielać i decydować o późniejszych losach. To w ogóle prawdopodobnie jedyna odsłona gry, w której tyle osób wolało grać stworzonymi wcześniej rodzinami, zamiast stworzyć swoje własne, bo twórcy dali nam tak niesamowicie barwnych i ciekawych bohaterów. To właśnie dzięki The Sims 2 tacy bohaterowie jak wspomniani Bella Goth, Don Lothario czy siostry Kaliente stali się kultowi.
The Sims 2 nie zestarzało się pod pewnym względami
Oprócz „fabuły” The Sims 2 miało również wiele rozwiązań, które do dzisiaj gracze uważają za genialne i żałują, że nie zostały przeniesione do kolejnych części. Na przykład w trakcie tworzenia sima, zamiast wybrania kilku cech charakteru, mamy określoną liczbę punktów, którą możemy wydać, by określić, jak bardzo nasza postać jest pedantyczna czy introwertyczna. Taki system wydaje się o wiele lepiej odzwierciedlać prawdziwe życie niż kilka losowych atrybutów, wśród których jest na przykład bycie weganem, co ciężko w ogóle uznać za cechę charakteru. Mam też świeże porównanie z nowym symulatorem życia InZOI, w którym można wybrać swojemu bohaterowi tylko jeden, ale za to bardzo rozbudowany typ osobowości. Moim zdaniem wciąż z tego starcia zwycięsko wychodzi The Sims 2, ponieważ oferuje więcej swobody niż InZOI. Pozwala na tworzenie różnych kombinacji, a jednocześnie postacie wydają się zachowywać w bardziej zniuansowany sposób niż w The Sims 4.
Kolejnym świetnym elementem rozgrywki jest system lęków i pragnień, które zmieniają się za każdym razem, gdy sim wstaje z łóżka. Dodaje to dużo dynamiczności i sprawia, że każdy dzień w grze jest nieco inny. Poza tym bardzo dobrze podtrzymuje to iluzję, że stworzone przez nas postacie naprawdę mają osobowość, ponieważ lęki i pragnienia nie tylko są dopasowane do charakteru sima, ale również reagują na wydarzenia w jego życiu. Na przykład, gdy moja bohaterka się zakochała, zaczęła pragnąć rzeczy związanych z jej ukochanym, choć do tej pory była bardzo skupiona na karierze. Później priorytety znów się nieco zmieniły, gdy urodziła dziecko. Oczywiście, wciąż pragnęła awansu w pracy, jednak wraz z nowymi wspomnieniami zaczęły się pojawiać również inne rzeczy, które były dla niej ważne.

Co ciekawe, zauważyłam również, że całkiem dobrze działa mechanika związana z tym, jak bardzo jeden sim czuje pociąg do drugiego. Moja postać na początku w ogóle nie uważała swojego przyszłego partnera za atrakcyjnego, jednak to zmieniło się, gdy zaczęli się lepiej poznawać. Nie pamiętam, czy ten system „atrakcyjności” od początku był w The Sims 2, czy został dodany w jednym z dodatków, ale w 4. części pojawił się dopiero niedawno.
Absolutnie kocham też animacje w The Sims 2. Możecie się śmiać, bo pod względem graficznym gra bardzo się zestarzała, ale wierzcie mi, że nawet dzisiaj to, jak pieczołowicie dbano o detale, jest widoczne. Moim ulubionym przykładem jest fakt, że gdy simy gotują, to sięgają po składniki do szafek, a cały proces jest o wiele bardziej złożony niż w przypadku kolejnych części. Poza tym jest coś niezwykle uroczego w tych krótkich filmikach na specjalne okazje – na przykład sceny z oświadczyn czy narodzin dziecka. Pamiętam, jak żałowałam, że gdy w The Sims 4 zrezygnowano z otwartego świata, to nie przywrócono właśnie tego elementu. Nadal uważam, że to zmarnowana okazja.
Fani The Sims 2 są masochistami? Jeszcze jak!
The Sims 2 i The Sims 1 były zdecydowanie najtrudniejszymi częściami z franczyzy. Pewnie, to nie Dark Soulsy, ale utrzymanie w nich sima przy życiu naprawdę stanowi wyzwanie, nie wspominając już o stworzeniu rodziny i awansowaniu w pracy. Opowiem wam teraz anegdotkę z mojej własnej rozgrywki: stworzyłam postać i standardowo kupiłam jej działkę. W trakcie budowy zdałam sobie jednak sprawę, że przy dobrych wiatrach postawię może mikrokawalerkę rodem z Warszawy. Postanowiłam więc sprzedać wszystko i wynająć mieszkanie, w którym nawet było mnie stać na paletę do malowania i dobre łóżko. Jest to o tyle ciekawe, że w The Sims 4 jestem w stanie stworzyć naprawdę ładny i funkcjonalny „dom startowy” – nie oszczędzając nawet na firankach!
Oczywiście, przykładów jest więcej. Dość szybko zdegradowano mojego sima na niższy stopień w pracy, choć nie spóźniał się i miał „wymaksowane” wszystkie potrzebne umiejętności. Po prostu źle wybrałam jedną z dwóch opcji. Takich losowych nieszczęśliwych sytuacji jest więcej niż w kolejnych częściach. I wierzcie mi, dla wielu graczy to plus. Już na starcie mamy bowiem jakieś wyzwanie. Napisałam w śródtytule, że fani The Sims 2 są masochistami, ale może „sadystami” byłoby lepszym określeniem, biorąc pod uwagę to, ile frajdy daje im męczenie swoich bohaterów.
Cała seria The Sims jest znana z czarnego humoru i przebijania czwartej ściany. Kilka (tak naprawdę trzydzieści) przykładów znajdziecie w osobiście opracowanej przeze mnie galerii:
Dwójka nie jest wyjątkiem. Niedawno widziałam filmik, jak ktoś posłał swojego sima na studia filozoficzne. Na zajęciach zamiast pytań „kim jesteśmy?” i „dokąd zmierzamy?” studenci zastanawiali się... kto właściwie steruje grą i nimi. The Sims 2 to najbardziej chaotyczna i szalona część, w której łatwo o zdrady, kłótnie i śmierć. Wydaje się, że twórcy czwórki czasem boją się zrobić coś bez wiedzy gracza i wolą o wszystko go pytać. Dwójka za to miała w nosie uczucia użytkownika. Operacje plastyczne mogły pójść źle, opieka społeczna była gotowa zabrać dzieci, a wypełnianie podstawowych potrzeb było walką na życie i śmierć. A to dopiero początek zalet!
The Sims 2 to prawdopodobnie jedyna część gry, przy której fani tworzą… arkusze kalkulacyjne. Tak, oczy Was nie mylą. Tzw. „spreadsheets” pozwalają śledzić rozwój sąsiedztwa. Niektóre są dość proste i ograniczają się do tego, z kim związali się simowie z miasteczka i czy mają dzieci. Inne są już bardziej skomplikowane i mają nawet informacje o aspiracjach każdego mieszkańca. PleasantSims przygotowało gotowy szablon do tego. Tak jak wspomniałam, wielu fanów The Sims 2 uwielbia już stworzone przez twórców rodziny. A dzięki temu, że zachowują się chaotycznie i mają osobowość, nie są tylko pustym tłem do rozgrywki. Właśnie dlatego planowanie sąsiedztwa sprawia frajdę wielu graczom – chcą decydować o tym, czy Mortimer skończy z Diną, czy ponownie spotka Bellę; czy Don Lothario wreszcie się ustatkuje, czy złamie jeszcze więcej serc; czy Nerwus Jakiś skonfrontuje się z matką i tak dalej.
The Sims 2 była najlepszą częścią serii?
Każda część serii ma swoje mocne strony. The Sims 3 miało rewolucyjny otwarty świat. Niestety również on był powodem, dla którego wielu osobom psuły się zapisy, a z czasem nie dało się ich wczytywać. The Sims 4 ma zdecydowanie najlepszą grafikę i tryb budowania. Spędziłam wiele godzin na tworzeniu domów i parcel publicznych, które potem dodawałam do swojej galerii. Drugie tyle czasu poświęciłam oglądaniu filmików na YouTubie, jak robią to inni. Poza tym wokół The Sims 4 w ciągu ostatnich lat zbudowała się naprawdę niesamowita społeczność.
Jeśli chodzi o The Sims 2, miało zdecydowanie najciekawszą historię i postacie. Twórcy włożyli w grę serce i nie bali się czarnego humoru. Widać też, że to nie tak komercyjny projekt jak kolejne części, w szczególności The Sims 4. Oczywiście, powstał dla graczy, ale widać, że twórcy mieli konkretną wizję i nie byli tak skupieni na tym, by dostarczyć idealny produkt dla jak największej liczby osób. I szkoda tylko, że wraz z ponowną premierą nie popracowano nad dostosowaniem jej do nowszych urządzeń. Nie zadbano o grafikę, płynność czy wyeliminowanie błędów.
Niesamowite popkulturowe budowle graczy [GALERIA]
Niektóre z tych projektów zajęły graczom całe długie miesiące. W końcu niełatwo jest odtworzyć Śródziemie i Królewską Przystań w Minecrafcie, piksel po pikselu. Zobaczcie, na co stać najbardziej kreatywnych fanów filmów i seriali.

