Gdzie Edison nie może, tam Teslę pośle – wynalazcy i naukowcy w filmie i telewizji

Gdzie Edison nie może, tam Teslę pośle – wynalazcy i naukowcy w filmie i telewizji Gdzie Edison nie może, tam Teslę pośle – wynalazcy i naukowcy w filmie i telewizji

Ach, ci wielcy naukowcy i ich wspaniałe odkrycia. Historia ich kocha, świat ubóstwia, a kinematografia praktycznie od samych swoich początków podsyca to uwielbienie. Na wielkie ekrany wchodzi właśnie Wojna o prąd, skupiająca się na rywalizacji Thomasa Edisona z Nikolą Teslą. To dobry moment, żeby podywagować na temat wizerunku naukowców w kinie i telewizji.

Jest coś romantycznego w starciu mocarzy intelektu na wiekopomne odkrycia. Ich orężem są eksperymenty naukowe, a zbroją encyklopedyczna wiedza. Stawkę stanowi natomiast przyszłość. Kto zrewolucjonizuje świat, kto z nich przejdzie do historii? Dodatkowym smaczkiem jest fakt, że nasi geniusze tak naprawdę są ludźmi z krwi i kości. Thomas Edison i Nikola Tesla przecież mają wady, popełniają błędy, często wkraczają na złą drogę. Tak, wielcy naukowcy w rzeczywistości rzadko kiedy są aniołami, choć kinematografia różnie ich pokazywała pod tym względem.

Nikola Tesla to chyba jeden z najbardziej wdzięcznych tematów na filmy fabularne, nawet z pogranicza science fiction czy fantasy. Aż dziw bierze, że nie doczekaliśmy się do tej pory hollywoodzkiej biografii Tesli z prawdziwego zdarzenia. Jest on  bowiem niezwykłą postacią. Według wielu nie był on tylko naukowcem, a również czarodziejem. Nic dziwnego więc, że jego osoba zaliczyła całkiem ciekawy epizod u Christophera Nolana w Prestiżu. Film opowiadał o rywalizacji iluzjonistów i zahaczał o wątki science fiction. Tesla doskonale wpasował się w tę niezwykłą scenerię, a portretujący go David Bowie dodał naukowcowi odpowiedniej charyzmy.

Prestiżfot. Warner Bros.

Eksperymenty Nikola Tesli wciąż owiane są tajemnicą. Podobno wywołał trzęsienie ziemi, podobno doprowadził do wielkiej eksplozji na terytorium środkowej Syberii. Twierdził, że posiadał broń mogącą zniszczyć wszystko z każdej odległości. Mówi się, że brał udział w eksperymencie Filadelfia (domniemana teleportacja statku, która skończyła się śmiercią załogi). To tylko niektóre intrygujące badania naukowca. Dodając do tego nieszablonową osobowość, dostajemy postać idealnie spozycjonowaną pod opowieści fabularne. Niestety, kino i telewizja nie były dla niego łaskawe, ale to się zmienia. Na ekrany właśnie wchodzi Wojna o prąd, a już niedługo zobaczymy film, w którym naukowca sportretuje Tomasz Kot.

Również Thomas Edison nie doczekał się filmowej biografii z prawdziwego zdarzenia, a to przecież dużo bardziej znana postać. Słynny wynalazca żarówki miał na swoim koncie wiele odkryć i patentów. Udoskonalił telefon, zbudował akumulator, postawił elektrownię. Cieniem na jego dokonaniach kładzie się oczywiście fakt, że w niektórych przypadkach autorstwo naukowca jest kwestionowane. Część znawców tematyki mówi wprost: Thomas Edison okradł ze wszystkiego Nikolę Teslę. O tym opowiada właśnie Wojna o prąd. Popkultura jednak patrzy bardziej przychylnym okiem na odkrycia wynalazcy. Jego mit budowały oczywiście filmy z początków kinematografii, w której tworzenie Edison był czynnie zaangażowany. Wynalazca otworzył nawet studio filmowe sygnowane jego nazwiskiem, które działało w latach 1894 – 1918. Wytwórnia specjalizowała się w niemych krótkometrażówkach (niektóre obrazy trwały jedynie kilkanaście sekund). W tamtych czasach był to oczywiście wielki skok technologiczny, dlatego też Thomas Edison wciąż jest hołubiony przez kinematografię.

Wchodząca 11 października do kin Wojna o prąd wreszcie rzuci światło na sylwetki Tesli i Edisona, skupiając się przy okazji na ich arcyciekawej rywalizacji. To jednak niejedyni wynalazcy, którym poświęcono bardzo dobre filmy fabularne. Jedną z najbardziej znanych produkcji jest Gra tajemnic, gdzie Benedict Cumberbatch (wcielający się również w Thomasa Edisona w Wojnie o prąd) portretuje Alana Turinga – matematyka, uważanego za ojca sztucznej inteligencji. Miał on wielki wkład w kryptologię, a podczas II wojny światowej pomagał brytyjskiej armii rozszyfrowywać niemieckie kody. Film skupia się również na zmaganiach naukowca ze swoimi zwierzchnikami, którym bardzo przeszkadzała jego orientacja seksualna. 

Żeby film o uczonym mógł odnieść sukces, trzeba umiejętnie zbalansować meandry życia osobistego z imponującą drogą na naukowy szczyt. Przyda się również dobry aktor w roli głównej. Ta receptura nie była obca twórcom Teorii Wszystkiego, filmu opowiadającego historię Stephena Hawkinga. Tego pana nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Astrofizyk nie wymyślił może zmieniającego bieg historii wynalazku, ale jego dokonania w tematyce teorii względności znacząco wpłynęły na naukę. Film skupia się zarówno na badaniach Hawkinga, jak i na jego życiu osobistym. Naukowiec cierpiał na stwardnienie zanikowe boczne. Postęp choroby spowodował paraliż większości ciała. W Teorii Wszystkiego głównego bohatera zagrał Eddie Redmayne, który zgarnął Oscara za swoją rolę.

A jak popkultura obeszła się z bodajże najsłynniejszym naukowcem i wynalazcą na świecie? Albert Einstein, bo o nim mowa, pojawiał się w kinie i w telewizji w wielu wersjach. W Narzeczona dla geniusza pokazał swoje komediowe i bardzo sympatyczne oblicze. Serial Geniusz zaprezentował nam kolejne etapy w karierze Einsteina – od młodości, po schyłek kariery. W brytyjskim filmie Einstein i Eddington, mogliśmy przyjrzeć się pracy Einsteina nad teorią względności i próbom Eddingtona udowodnienia ich. Warto dodać, że w naukowca wciela się tutaj Andy Serkis, czyli słynny Gollum. Co jeszcze? Wszystko wiedzący hologram w spielbergowskim A.I. Sztuczna inteligencja i Powrót do przyszłości, gdzie postać doktora Emmetta Browna była ewidentnie inspirowana Albertem Einsteinem.

Albert Einstein, jak na ikonę popkultury przystało, może pochwalić się największą liczbą filmowo-telewizyjnych inkarnacji. Postać twórcy teorii względności zawsze będzie powszechnie znana, niezależnie, ile filmów o nim powstanie. Inni wynalazcy nie mają tak lekko. Często poznajemy ich odkrycia i historię właśnie dzięki kinematografii i telewizji. Kto z nas zaznajomiony był z sylwetką Howarda Hughesa, przed słynnym Aviatorem Martina Scorsese? Kto kojarzył Johna Nasha i jego zadziwiającą biografię przed oscarowym Pięknym umysłem Rona Howarda? Takich historii jest więcej. Wystarczy tu wymienić, chociażby Marka Zuckenberga czy Steve’a Jobsa. Ich wynalazki to już zupełnie inna bajka niż prace Edisona czy Tesli, ale nie można im odmówić wkładu w rozwój globalnej komunikacji i komputeryzacji. Inna sprawa to pytanie, czy ich dokonania na pewno przysługują się ludzkości.

Wielkie umysły to często nieszablonowe osobowości i niespokojne charaktery. Ich życie przepełniają osobiste i zawodowe wzloty i upadki, tworzące wspaniałe opowieści pełne humanistycznego przesłania. Nie od dziś wiadomo, że prawdziwe ludzkie historie często przebijają atrakcyjnością najbardziej wymyślne koncepcje hollywoodzkich scenarzystów. Co może być lepszego, niż opowieść o człowieku, którego umysł zmienił świat, mimo że jak każdy z nas zmagał się z życiem i wewnętrznymi demonami? W swoistym cross over pod tytułem Wojna o prąd przecinają się drogi dwóch wielkich geniuszy. Rezultaty ich konfliktu znamy z książek naukowych, jednak po pikantniejsze szczegóły musimy sięgnąć do popkultury.

Źródło: zdjęcie główne: materiały promocyjne

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV