Przeczytaj w weekend
Andrzej Groch

Andrzej Groch

Heroiny (nie) z tej ziemi. Tak kobiety podbijają kino akcji

Heroiny (nie) z tej ziemi. Tak kobiety podbijają kino akcji Heroiny (nie) z tej ziemi. Tak kobiety podbijają kino akcji

Kapitan Marvel właśnie dołącza do elitarnej grupy bohaterek kina akcji, gdzie zasiądzie zarówno obok nowych heroin filmowych takich jak Wonder Woman, Czarna Wdowa czy Mera, jak i ikon pokroju Ellen Ripley i Sary Connor. Panteon żeńskich gwiazd kina akcji nie jest zbyt pokaźny, ale z roku na rok coraz bardziej się powiększa.

Ostatnie lata w świecie filmu to coraz szersza reprezentacja kobiet w rolach dotychczas zarezerwowanych dla mężczyzn lub mocno z nimi kojarzonych. Panie przejmują stery w ogólnie pojętym kinie rozrywkowym, wystarczy rzucić okiem na zeszłoroczne premiery. Rok 2018 to Black Panther, gdzie drugoplanowe postacie Okoye (Danai Gurira) i Shuri (Letitia Wright) przyćmiły tytułowego bohatera w jego własnym show, a pierwsza z nich brała udział w najlepszej scenie akcji filmu. Na ekrany powróciła Lara Croft w nowej odsłonie Tomb Raider, z Alicia Vikander na pokładzie, która przeszła fantastyczną fizyczną transformację na potrzeby roli, kreując bardziej realistyczną bohaterkę niż jej wcześniejsza wersja z Angelina Jolie. Ant-Man and the Wasp mógłby równie dobrze nazywać się Osa z drobną pomocą Ant-Mana, bo to ona odpowiada za najciekawsze sceny akcji tej produkcji, kompletnie przyćmiewając ekranowego partnera; wcielającą się w bohaterkę Evangeline Lilly wygląda tak silnie i pewnie w roli, że bez problemu mogłaby sama pociągnąć tę produkcję.

Na drugim biegunie gatunkowym mamy Jamie Lee Curtis, powracającą w odświeżonej wersji klasycznego Halloween; jej bohaterka Laurie Strode przechodzi metamorfozę z ofiary w gotową na wszystko mścicielkę, która zamiast uciekać, dąży do konfrontacji ze swoim odwiecznym wrogiem w masce. Przemianę przeszła także Lisbeth Salander, która w interpretacji Claire Foy w The Girl in the Spider's Web bardziej przypomina Jamesa Bonda czy Jasona Bourne’a niż komputerową hakerkę. Peppermint z Jennifer Garner to z kolei wariacja na temat żeńskiej wersji Punishera i klasycznego kina zemsty. Końcówka zeszłego roku to zaś nowy flagowy okręt DC, Aquaman, gdzie już w pierwszych minutach filmu widzimy Nicole Kidman w imponującej scenie akcji, a chwilę później poznajemy graną przez Amber Heard księżniczkę Merę, której usposobienie dalekie jest od kojarzonego z tym tytułem stereotypu; heroina kopie tyłki równie mocno co władca mórz i oceanów i to raczej ona ratuje jego, nie odwrotnie. Aby uhonorować przeszłe, obecne i przyszłe ekspozycje kobiet kina akcji, przyjrzyjmy się, jak to wyglądało kiedyś i którzy twórcy filmowi mieli największy wpływ na ten wiatr zmian.

Ellen Ripley
fot. 20th Century Fox

Jednym z pierwszych i najbardziej promujących silne, żeńskie postacie w swoich filmach był Ridley Scott. To pod jego okiem Susan Sarandon i Geena Davis w obrazie Thelma & Louise stały się wystrzałowymi, wolnymi duchami uciekającymi przed policją, tworząc silny żeński duet tak ważny dla kina. To dla tego samego reżysera Demi Moore obcięła się na zapałkę, by wejść w buty G.I. Jane, pierwszej kobiety, która przeszła morderczy obóz szkoleniowy Navy Seals, kreując twardą, wrażliwą i zdeterminowaną bohaterkę. Scott w 1979 roku na potrzeby produkcji Alien w roli napisanej dla mężczyzny obsadził nieznaną wówczas, mierzącą 180 cm Sigourney Weaver, dając początek ikonicznej dziś heroinie Ellen Ripley. Jej postać można traktować jako pierwowzór dla przyszłych bohaterek kina akcji, a w tym roku razem z pierwszym Obcym obchodzi ona swoje 40 urodziny.

Gdy poznajemy Ripley, jest ona spokojną, zupełnie niewyróżniającą się członkinią załogi statku kosmicznego, jednak już podczas pierwszej sytuacji kryzysowej widzimy zdecydowanie i inicjatywę. Z początku płochliwa, ale w sytuacji zagrożenia potrafi pokonać strach i znaleźć w sobie odwagę do działania. Zachowuje zimną krew nawet gdy reszta jej towarzyszy wpada w panikę. W finale filmu zostaje uwięziona z monstrum w małej kapsule ratunkowej; z początku ścięta przerażeniem i sparaliżowana, nie poddaje się, znajdując ostatecznie wyjście i z tej sytuacji, wyrzucając potwora w lodowatą przestrzeń kosmosu. Podobną matrycę dla swojej głównej postaci w 1984 roku zastosował drugi ważny dla feministycznego kina reżyser James Cameron, obsadzając w The Terminator Lindę Hamilton, która miała stać się najważniejszym obok Ripley symbolem kina akcji.

Sara Connor to delikatna dziewczyna, nieznosząca swojej pracy kelnerki i związanych z nią upokorzeń, która wpada w sam środek potyczki pomiędzy cyborgiem i żołnierzem z przyszłości; pierwszy chce ją zabić, drugi uratować. Podobnie jak Ripley, Connor to kobieta, która znalazła się w złym miejscu w nieodpowiednim czasie, musząc poradzić sobie z ekstremalną sytuacją zagrażającą jej życiu i odnaleźć w sobie siłę i instynkt przetrwania. Terminator, tak jak potwór z filmu Ridleya Scotta, jest niemal nieśmiertelną maszyną do zabijania, a Sarah podobnie jak Ripley jako ostatnia zostaje na placu boju, by będąc zepchniętą w ślepy zaułek zmiażdżyć morderczego cyborga prasą hydrauliczną. Obie bohaterki łączy też to, że strach i traumę przekuły w siłę. James Cameron jest katalizatorem tej przemiany w obu przypadkach, jako reżyser i scenarzysta filmów Terminator 2: Judgment Day i Aliens.

Sarah Connor
fot. TriStar Pictures

Dręczona koszmarami w drugiej części Obcego Ripley postanawia zmierzyć się z własnymi demonami i powrócić na planetę pełną potworów. Jest jeszcze twardsza i bardziej zdecydowana niż wcześniej, szybko przejmuje też dowodzenie nad zdziesiątkowanym przez kosmiczne bestie oddziałem żołnierzy. Cameron dodatkowo wyposażył ją w instynkt macierzyński, tworząc z Ripley obrońcę i opiekunkę dziewczynki imieniem Newt. Obie bohaterki łączy więź empatii i zrozumienia; ta pierwsza w końcu doskonale wie z autopsji, jaki koszmar przeżyła dziewczynka; zaryzykuje dla niej nawet własne życie, bez zastanawiania wchodząc w sam środek gniazda potworów, by wydostać z niego Newt. W epickim finale z klasycznym „Get away from her you bitch!” na ustach pokona przerażającą królową obcych i spokojnie zaśnie w kriokomorze aż do następnej przygody. Podobny zabieg Cameron zastosował w przypadku Sary Connor. W Terminatorze 2: Dzień sądu bohaterka jest już potrafiącą obsługiwać broń palną i ładunki wybuchowe twardą wojowniczką; strzela, bije się i przeklina, ani przez moment nie tracąc przy tym kobiecości, wrażliwości i empatii. Tak jak Ripley, Cameron zamienił Sarę Connor w lwicę za wszelką cenę broniącą swojego syna Johna przed Terminatorem. Ona również w wielkim finale pokona strasznego przeciwnika i wyruszy w dalszą podróż. Motyw silnych kobiet występuje również w innych filmach Camerona takich jak The Abyss, True Lies, Avatar i w serialu Dark Angel z 2000 roku; ten ostatni czerpał inspiracje z japońskiego anime Battle Angel, które miało być kolejnym projektem Jamesa Camerona po zakończeniu prac nad telewizyjną serią, jednak napięty grafik twórcy Avatara zaangażowanego w kilka jego kontynuacji i wiele innych projektów sprawił, że ten przekazał Alitę Robert Rodriguez. Ten z kolei znany jest ze współpracy z kolejnym reżyserem, który ma słabość do silnych kobiet, Quentin Tarantino.

Tarantino jest przede wszystkim odpowiedzialny za wykreowanie jednej z najciekawszych postaci żeńskich kina akcji wszechczasów – Beatrix Kiddo, brawurowo zagranej przez Uma Thurman bohaterki dwuczęściowego filmu Kill Bill: Vol. 1. Kiddo, znana także jako Panna Młoda lub Czarna Mamba, to zawodowa zabójczyni i mistrzyni sztuk walki oraz miecza, która zdradzona i niemal pozbawiona życia poprzysięga zemstę na swoich oprawcach. W Kill Billu, jak to u Tarantino, trup ściele się gęsto, krew z odciętych głów tryska jak z fontanny, a Uma Thurman przechodzi samą siebie w roli głównej. Jej postać jest złożona, targana wieloma emocjami, silna i kobieca, twarda i emocjonalna. Tarantino pisał wcześniej mocne postacie kobiece – choćby Mię Wallace z Pulp Fiction (również graną przez Thurman) czy Jackie Brown w filmie o tym samym tytule – ale nigdy wcześniej nie stworzył stuprocentowej filmowej heroiny podobnej do dzisiejszych superbohaterek Marvela czy DC (może z wyjątkiem tego odcinania głów mieczem), łącznie z jej własnym, rozpoznawalnym „kostiumem” w postaci charakterystycznego żółtego dresu. Panna Młoda to nie jedyna mocna kobieca postać w Kill Billu, jej przeciwniczki są równie niebezpieczne i wyszkolone w walce, na czele z fantastyczną w tej roli Lucy Liu. W swoim następnym projekcie Grindhouse Tarantino jeszcze mocniej zaakcentował kobiecy pierwiastek, angażując jednego antagonistę w postaci Kurt Russell i aż osiem głównych ról żeńskich, m.in. Rosario Dawson, Mary Elizabeth Winstead, Rose McGowan i Tracie Thoms. Każda z postaci została napisana w stylu charakterystycznym dla Tarantino - panie mają więc silne charaktery, używają sarkazmu, ciętego humoru, licznych wulgaryzmów i rozmawiają dużo o popkulturze. Klasyczny motyw znany z horrorów typu slasher zostaje tu odwrócony w połowie filmu, gdy to niedoszłe ofiary stają się myśliwymi, a morderca zwierzyną.

Sucker Punch
fot. Warner Bros.

Strony:
  • 1 (current)
  • 2

Źródło: Zdjęcie główne: Marvel/Warner Bros./20th Century Fox/Screen Gems/Paramount/pxhere.com

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV