Dawid Muszyński

Dawid Muszyński

Angela Basset: Nie dziwi mnie sukces Czarnej Pantery [WYWIAD]

Angela Basset: Nie dziwi mnie sukces Czarnej Pantery [WYWIAD] Angela Basset: Nie dziwi mnie sukces Czarnej Pantery [WYWIAD]

Ten rok należał do Angeli Bassett. Zobaczyliśmy ją w dwóch blockbusterach, a teraz w telewizji możemy oglądać ją w drugim sezonie serialu 911 na kanale FOX. Z tej okazji spotkaliśmy się z tą wielce utalentowaną aktorką, by porozmawiać o byłych i nadchodzących projektach.

DAWID MUSZYŃSKI: Nie wszyscy widzowie zdają sobie sprawę z tego, że większość wypadków, które oglądamy w serialu 911, wydarzyła się naprawdę. Oczywiście ich okoliczności zostały dopasowane do scenariusza, ale niemniej każdy przypadek jest prawdziwy. Czy któryś z nich zrobił na tobie wrażenie, że aż go zapamiętałaś?

Angela Bassett:W jednym z pierwszych odcinków pierwszego sezonu ekipa rusza do dziecka, noworodka, którego ktoś spuścił w toalecie. Dziecko przeżyło i zaklinowało się w rurze odpływowej kilka mieszkań dalej. Byłam zszokowana, że coś takiego miało miejsce. Do tego momentu byłam przekonana, że wszystkie wypadki, które prezentujemy, były wytworem wyobraźni naszych kreatywnych scenarzystów. Gdy jeden z kolegów powiedział mi, że tak nie jest, byłam bardzo, ale to bardzo zaskoczona. To kompletnie zmieniło moje spojrzenie na ten serial. Nigdy bym nie przypuszczała, jakie dziwne rzeczy przydarzają się ludziom.

Czy ten serial zmienił twoje podejście do strażaków, sanitariuszy i policjantów?

Jestem im teraz jeszcze bardziej wdzięczna za pracę, którą wykonują. Jeśli mam być szczera, to nie miałam nigdy styczności bezpośredniej ze strażakami czy ratownikami udzielającymi pierwszej pomocy. Na szczęście. Teraz wiem dokładnie, jak ich praca wygląda. Przeszłam z nimi krótkie szkolenie dające mi mglisty poogląda na to, z czym oni muszą się mierzyć na co dzień. Do tego mamy na planie konsultanta, który ten zawód wykonuje już 30 lat. Poznałam kobiety, które 25 lat temu jako pierwsze wchodziły do tego dotychczas męskiego zawodu. To wszystko sprawia, że darze ich jeszcze większym szacunkiem.

Od drugiego sezonu zasiadłaś na fotelu producenta wykonawczego tej produkcji. Czy to jakoś zmienia twoje podejście do tego serialu i czy reszta ekipy jakoś inaczej cię w związku z tym traktuje? W końcu z koleżanki z planu stałaś się jedną z szefowych.

Raczej nic się nie zmieniło. Zawsze wygłaszałam głośno swoje zdanie. Forsowałam mój punkt widzenia, jeśli chodzi o postać, którą gram, tak by wypadała ona jak najlepiej. By nabrała trochę więcej mojego charakteru. Wszyscy od początku się na to zgodzili, więc nie było jakiejś zmiany w ich nastawieniu, gdy zostałam również producentką. Wiem, że teraz dużo mówi się o ruchu #MeToo i tego, jak kobiety są marginalizowane w tym i innych zawodach. Mnie to na szczęście nie dotyczy. Otaczam się ludźmi, którzy są otwarci i zdrowo myślący. Rozumieją, jak ważne jest równouprawnienie. Dają szansę początkującym aktorom i aktorkom. Nie mam na co narzekać.

W American Horror Story zasiadłaś na chwilę na fotelu reżysera, czy powtórzysz to również przy 911 - Sezon 1?

Nie wykluczam takiej możliwości, ale nie nastąpi to jakoś szybko. W przypadku American Horror Story scenariusz był idealny do tego, bym mogła wyreżyserować daną historię. Tu jest trudniej. W 911 mamy walące się wieżowcem, spadające helikoptery i trzęsienia ziemi. By nad tym wszystkim zapanować jako reżyser, trzeba mieć większe doświadczenie. Na razie przyglądam się. Robię notatki. I gdy poczuję, że jestem gotowa, na pewno spróbuję. Ale jeszcze nie jestem gotowa na ten krok.

Filmy DC
Źródło: Warner Bros.

Niedawno mogliśmy cię też oglądać w filmie Black Panther. Na czym, twoim zdaniem, polega fenomen tego filmu, że aż tylu ludziom się spodobał? Nieczęsto produkcje o superbohaterach zdobywają taki poklask.

Moim zdaniem to nie tyle zasługa samej postaci Czarnej Pantery, co raczej reżysera, Ryan Coogler i jego wizji. Tego jak ta historia została napisana. To bardzo wrażliwy młody człowiek. Do tego dostał od Marvela bardzo dużą wolność na opowiedzenie tej historii tak, jak on by chciał, a nie jakiś człowiek zza biurka. Od samego początku uwierzono w niego. Dano odpowiednie narzędzia i to zaprocentowało. Moim zdaniem udało się Ryanowi połączyć ten komiksowy świat z czarnym kostiumem, vibranium, Wakandą. Nadał temu wszystkiemu odpowiedni kontekst. Ludzkiego pierwiastka, który trafia też do osób nie czytających komiksów. Każdy widz musiał stanąć przed odpowiedzią na pytanie: „Czy należy pomagać innym, czy może dbać tylko o własny interes?”. To jest bardzo uniwersalny temat.

A która rola w tym roku sprawiła ci większą frajdę z aktorskiego punktu widzenia?  Ericka z Mission: Impossible Fallout czy Ramonda z Czarnej Pantery?

Definitywnie Ramonda. Możliwość, by czarna kobieta zagrała królową nie zdarzają się zbyt często. Każda aktorka tylko czeka na taką okazję. A jak mówię, nie zdarzają się one za często. Ale nie zrozum mnie źle, udział w tak wielkiej franczyzie, jaką jest Mission Impossible, też jest czymś wielkim. To, że zagrałam w jednym roku w dwóch tak wielkich tytułach, było dla mnie wielkim zaskoczeniem. Wyróżnieniem. Cieszę się też, że losy obu postaci potoczyły się tak, ze będę mogła jeszcze do nich powrócić.

Czyli zobaczymy cię w Czarnej Panterze 2?

Nie mogę tego powiedzieć wprost. Musisz czytać między wierszami (śmiech).

Niedługo usłyszymy cię też w Bumblebee. Jak wspominasz tę przygodę?

Dawno się tak dobrze nie bawiłam. To zupełnie inna praca. Zamiast grać ciałem, gram jedynie moim głosem. Co jest o wiele trudniejsze. W pewnym momencie nawet z wycieczenia straciłam głos. Strasznie dużo musiałam krzyczeć. Trudno też jest wczuć się w Decepticona, bo przecież nic o nich nie wiem. Nie wiem, jak wygląda ich życie. Musiałam więc próbować wielu różnych wariantów. Nie widziałam też scen, do których nagrywałam głos, bo nie zostały jeszcze ukończone. Wszystko musiałam sobie wymyślić, a to, co widziałam oczami wyobraźni, nie zawsze pokrywało się z tym, co chciał reżyser. Było to bardzo ciekawe doświadczenie, ale o wiele lepiej czuję się, gdy gram takie postaci jak Athena. Wtedy czuję, że mam większą kontrolę nad postacią.

Podobno żyjemy obecnie w złotej erze telewizji. Czy podzielasz tę opinię? Pytam, bo w zawodzie jesteś już od 33 lat. Masz na koncie Złotego Globa. Więc najlepiej możesz ocenić obecną sytuację.

Zgadzam się z tą opinią. Teraz twórcy mają więcej możliwości. O wiele więcej niż wtedy, gdy zaczynałam. Jest mnóstwo platform, na których można opowiadać swoje historie. Jako aktorka i osoba, która bardzo lubi chodzić do kina, teatru czy oglądać telewizję, czuję, że świat kultury stoi przede mną otworem.

Źródło: zdjęcie główne: materiały prasowe

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV