Mickey 17 to nie pierwsze science fiction twórcy Parasite. Kariera Bong Joon-Ho
Bong Joon-Ho nie zaczynał od Parasite. Jego kariera sięga 2000 roku. Naprawdę warto przyjrzeć się bliżej dorobkowi reżysera, szczególnie że wiele osób już ocenia ją przez pryzmat nie do końca zadowalającego w box offisie Mickey 17.
Za nami premiera koreańskiego science fiction Mickey 17 z Robertem Pattinsonem w roli głównej. Oczekiwania wobec tego obrazu były ogromne, zarówno ze strony fanów, jak i krytyków, którzy liczyli na kolejny przełomowy sukces twórcy Parasite. Bong Joon-Ho, który po zdobyciu Złotej Palmy w Cannes i kilku Oscarach zyskał międzynarodową sławę, postanowił spróbować swoich sił w hollywoodzkiej produkcji. Jak ostatecznie wypadł jego najnowszy projekt? W Korei Południowej okazał się prawdziwym hitem, zarobił w weekend otwarcia aż 9 milionów dolarów, co na tym rynku jest wynikiem imponującym. Gorzej sytuacja wygląda w innych częściach świata, gdzie do 7 marca film wygenerował jedynie 90 milionów dolarów przy budżecie wynoszącym 118 milionów. Choć wynik ten nie jest katastrofalny, to wciąż daleko mu do tego, by uznać go za spektakularny sukces na miarę poprzednich osiągnięć reżysera. Wydaje się również, że tytuł nie spełnił do końca oczekiwań krytyków, którzy liczyli na dzieło równie przełomowe jak Parasite.
Warto zauważyć, że Bong Joon-Ho, choć wciąż uważany za jednego z najwybitniejszych reżyserów współczesnego kina, nie jest już debiutantem, a jego kariera sięga lat 90. To twórca, który przez wiele lat budował pozycję w branży, łącząc różne gatunki i przekraczając granice konwencji. Dlatego też nie można go oceniać wyłącznie przez pryzmat jednego filmu. Ważna jest cała jego twórczość, którą postaram się Wam przybliżyć.
Zacznijmy jednak od początku, czyli młodości przyszłego reżysera. A trzeba wiedzieć, że wychował się on w rodzinie o artystycznym zacięciu. Jego ojciec był projektantem graficznym, a dziadek — Park Taewon — pisarzem okresu japońskiej okupacji, który w czasie wojny koreańskiej w latach 50. uciekł na stronę północną. Młody Bong Joon-Ho swoje zainteresowanie filmem rozwinął w szkole średniej. Nie poszedł jednak na kierunek związany z tą dziedziną. W 1988 wybrał socjologię na Yonsei University. Angażował się wówczas w tworzenie studenckiej gazety oraz w prodemokratyczne protesty. Później wspominał, że dzięki filmom Spike’a Lee nauczył się angielskich przekleństw. Potem musiał odbyć obowiązkową dwuletnią służbę wojskową, po której zapisał się do Korean Academy of Film Arts. Dopiero tam na poważnie wkroczył w świat kinematografii. Stworzył wiele krótkich formatów na taśmie 16 mm. Natomiast najpoważniejszymi tytułami z tamtego okresu były jego prace dyplomowe: Peureimsogui gieokdeul oraz Ji-ri-myeol-lyeol.

Szczekające psy nigdy nie gryzą (2000)
Na swój pełnometrażowy debiut Bong Joon-ho musiał czekać do 2000 roku, kiedy do kin wszedł film Szczekające psy nigdy nie gryzą. To historia bezrobotnego naukowca marzącego o pracy na uniwersytecie, który wraz z ciężarną żoną mieszka w nowoczesnym bloku. Jego fiksacją stają się jednak szczekające psy na osiedlu. W pewnym momencie postanawia rozwiązać „problem” poprzez porwanie i zabicie jednego z czworonogów. Jego plan ulega komplikacji przez różne losowe sytuacje, a mały shih tzu zostaje zamknięty w komórce. Wkrótce w okolicy robi się głośno o zaginięciu, a do poszukiwań rusza Park Hyun-nam (w tej roli 21-letnia Bae Doona), która marzy o zaistnieniu w telewizji dzięki odnalezieniu pupila.
Już w tym filmie widoczne jest społeczne zacięcie reżysera – bohaterowie reprezentują różne klasy, zawody i postawy charakterystyczne dla rosnącego w siłę kapitalizmu Korei Południowej. Pojawia się także czarne poczucie humoru, a całość stanowi świetną mieszankę kryminału, czarnej komedii i kina obyczajowego. Czy film został doceniony? W kinach obejrzało go około 60 tysięcy widzów, co wcale nie jest wielką liczbą. Jednak zdobył uznanie krytyków i finalnie przyczynił się do rozwoju kariery reżysera.
Zagadka zbrodni (2003)
Drugą pełnometrażową produkcją była Zagadka zbrodni z 2003 roku – pierwszy film, w którym Bong Joon-ho współpracował z aktorem Song Kang-ho, późniejszym stałym członkiem jego obsady. Scenariusz oparto na sztuce teatralnej Come to See autorstwa Kim Kwang-lima, która z kolei bazowała na prawdziwych wydarzeniach z lat 80., gdy nieznany (aż do 2019 roku) sprawca zgwałcił i zamordował dziesięć kobiet. Wokół tej historii osnuta jest także fabuła filmu, w którym obserwujemy brutalne morderstwa kobiet i śledztwo prowadzone przez młodego detektywa. Jego starania utrudnia jednak reszta policji, która bardziej niż na znalezieniu sprawcy skupia się na jak najszybszym zamknięciu sprawy.
Bong Joon-ho w Zagadce zbrodni umiejętnie łączy elementy kryminału, thrillera i dramatu społecznego, pokazując nie tylko trudności śledztwa, ale także realia Korei Południowej lat 80., pełne korupcji i policyjnej brutalności. Twórca doskonale buduje napięcie i pogłębia psychologiczne portrety bohaterów. To jeden z najważniejszych filmów w historii koreańskiej kinematografii. Krytycy chwalili produkcję za scenariusz, reżyserię oraz kreację Song Kang-ho. Dzieło odniosło ogromny sukces na całym świecie, przyczyniając się do wzrostu popularności kina koreańskiego.
The Host (2006)
W 2006 roku Bong Joon-ho osiągnął kolejny przełom w swojej karierze, gdy na ekrany trafił The Host. Film pobił rekord box office'u w Korei Południowej, stając się wówczas najlepiej zarabiającą produkcją w historii kraju, a reżyserowi przyniósł międzynarodową sławę. Był to jeden z nielicznych koreańskich horrorów z domieszką science fiction.
Fabuła skupia się na rodzinie Park, która staje w obliczu niewyobrażalnego zagrożenia – z rzeki Han w Seulu wyłania się gigantyczne, zmutowane stworzenie i porywa najmłodszą członkinię rodziny, Hyun-seo. Jej ojciec, nieporadny, ale kochający Gang-du, odbiera od niej telefon i uświadamia sobie, że dziewczynka wciąż żyje. Niestety, nikt mu nie wierzy – władze ogłaszają kwarantannę, twierdząc, że potwór może roznosić wirusa, przez co rodzina Parków postanawia działać na własną rękę.
Choć fabuła wydaje się prosta, The Host stał się filmem kultowym. W Korei Południowej zapoczątkował popularność tzw. monster movies, wywierając tak duży wpływ na popkulturę, że stworzono nawet pomnik tytułowego potwora – choć później go zdemontowano. Jak w wielu innych swoich dziełach, Bong Joon-ho zawarł tu komentarz polityczny, krytykujący amerykańskie wpływy, nieudolność rządu i biurokrację.
Matka (2009)
W następnej autorskiej produkcji, czyli Matce z 2009 roku, Bong Joon-Ho powraca do kryminału, ale nie rezygnuje z charakterystycznego dla siebie łączenia go z innymi gatunkami. Śledzimy historię matki, która stara się udowodnić niewinność swojego dorosłego syna, Do-juna, oskarżonego o brutalne morderstwo młodej dziewczyny. Chłopak, cierpiący na zaburzenia intelektualne, nie potrafi obronić się przed fałszywymi oskarżeniami, a matka, przekonana o jego niewinności, postanawia na własną rękę przeprowadzić śledztwo. Bohaterka, w miarę odkrywania mrocznych sekretów miasteczka, napotyka na przeszkody. Zmusza ją to do podejmowania drastycznych decyzji, które prowadzą do moralnych dylematów i tragicznych konsekwencji.
Tytuł nie odstaje jakościowo od poprzednich, ale nie zdobył aż takiego rozgłosu (mimo że zgarnął kilka nagród, w tym dla aktorki pierwszoplanowej, czyli Kim Hye-ja). Niemniej jest świetna psychologiczna produkcja, która jednocześnie wpisywała się w wybijający się wówczas nurt koreańskich thrillerów (m.in. filmy Park Chan-wooka).

Snowpiercer: Arka przyszłości (2013)
Rok 2013 przyniósł kolejny flirt reżysera z kinem science fiction, tym razem w klimacie postapokaliptycznym. Jednocześnie jest to pierwsza hollywoodzka produkcja w jego karierze. Mowa oczywiście o Snowpiercer: Arka przyszłości, czyli ekranizacji komiksu Jacques'a Loba i Jeana-Marca Rochette'a w Polsce wydanego pod tytułem Snowpiercer. Przez wieczny śnieg.
Akcja rozgrywa się w postapokaliptycznym świecie, gdzie po nieudanej próbie powstrzymania globalnego ocieplenia Ziemia zamarzła, a niedobitki ludzkości przetrwały w gigantycznym pociągu Snowpiercer, nieustannie krążącym po globie. Społeczeństwo jest podzielone klasowo – bogaci żyją w luksusowych wagonach z przodu, a biedni cierpią w ciasnocie na końcu składu. Curtis Everett (Chris Evans) prowadzi bunt uciśnionych, próbując przedostać się do maszynowni i obalić despotyczne rządy Wilforda, twórcy pociągu. W trakcie brutalnej rewolucji odkrywa szokujące sekrety i podejmuje decyzję, która może zmienić losy ocalałych.
I tutaj nie zabrakło społecznych alegorii, krytyki klasowych podziałów i autorytarnych systemów rządzenia. Bong Joon-ho łączy brutalną akcję z filozoficzną refleksją nad władzą, rewolucją i ceną przetrwania. Wizualnie film jest wyjątkowy – każdy wagon przedstawia inny aspekt społeczeństwa, od nędzy po dekadencję, a intensywna, klaustrofobiczna atmosfera podkreśla beznadziejność sytuacji. Choć dzieło zdobyło początkowo uznanie krytyków i widowni, to nie zapisało się szczególnie w karierze koreańskiego twórcy.
Okja (2017)
Rok 2017 oznaczał powrót do kina monster movies, ale w zupełnie innym stylu niż w The Host. Kolejna koreańsko-amerykańska koprodukcja Bong Joon-ho tym razem wpisuje się w gatunek science fantasy i filmu przygodowego. Opowiada historię Miji – dziewczynki mieszkającej w górach Korei Południowej, której najbliższą przyjaciółką jest Okja, ogromny, inteligentny, świniopodobny stwór stworzony przez międzynarodową korporację. To genetycznie zmodyfikowany „superświn” hodowany w celu masowej produkcji mięsa. Gdy firma zabiera ją do Stanów Zjednoczonych, Mija wyrusza w pełną niebezpieczeństw podróż, by odzyskać swojego przyjaciela.
Nie był to pierwszy raz, gdy Bong Joon-ho poruszał temat relacji człowieka z przyrodą i zwierzętami – Okja to mocny głos w dyskusji na temat etyki przemysłu spożywczego, eksploatacji zwierząt oraz brutalności związanej z przemysłową produkcją mięsa. Co ciekawe, film zarobił nieco ponad 2 miliony dolarów przy budżecie wynoszącym 50 milionów, jednak było to wynikiem jego dystrybucji na platformie Netflix. Kinową premierę miał jedynie w wybranych salach w Korei Południowej.
Parasite (2019)
Parasite to bez wątpienia najbardziej rozpoznawalne dzieło Bong Joon-ho. To film, który ugruntował jego pozycję jako najwybitniejszego koreańskiego reżysera dekady. Cztery Oscary, Złoty Glob, dwie nagrody BAFTA, Złota Palma, Saturn i wiele innych wyróżnień zapewniły mu trwałe miejsce w historii kinematografii. Trudno się temu dziwić – Parasite to esencja najlepszych elementów twórczości Bong Joon-ho. Tym razem reżyser snuje opowieść o rodzinie Kimów, ubogich mieszkańcach sutereny w Seulu, którzy dzięki sprytowi i manipulacjom zdobywają posady w domu bogatej rodziny Parków. Gi-woo (Woo-sik Choi), syn Kimów, zostaje korepetytorem angielskiego córki Parków (Ji-so Jung), a wkrótce jego krewni, udając ekspertów w różnych dziedzinach, stopniowo infiltrują życie zamożnej rodziny. Ich oszustwo, choć początkowo skuteczne, prowadzi do serii nieoczekiwanych wydarzeń, które z każdą sceną nabierają dramatyzmu.
Parasite to film niezwykle dopracowany, zręcznie balansujący między humorem, napięciem, dramatem i społeczną krytyką. Bong Joon-ho z mistrzowską precyzją ukazuje kontrasty między bogatymi a biednymi. Bada, jak nierówności społeczne wpływają na życie bohaterów i ich wzajemne relacje. Choć Kimowie niekoniecznie budzą sympatię, to misternie skonstruowana fabuła pozostawia widza z dylematami dotyczącymi sprawiedliwości, moralności i granic między klasami społecznymi. W żadnym innym filmie Bong Joon-ho krytyka współczesnego kapitalizmu nie wybrzmiewa tak dobitnie jak tutaj. Jako w pełni koreańska produkcja Parasite wpisuje się również w krajową krytykę panującej sytuacji społeczno-ekonomicznej, którą wielu młodych ludzi określa mianem „Hell Joseon” – to termin odzwierciedlający frustrację związaną z trudnymi warunkami pracy, wysoką stopą bezrobocia i brakiem perspektyw na poprawę jakości życia.

Podsumowanie
I na tym chciałbym zakończyć zestawienie wszystkich pełnometrażowych i autorskich filmów tego reżysera. Można by jeszcze wspomnieć o międzynarodowej koprodukcji Tôkyô!, a właściwie o jednym z jej trzech segmentów – Shaking Tokyo, który jednak można już zaliczyć do krótkiego metrażu. Podobnie jak Influenza (2004), Sink & Rise (2003), wyjątkowo krótkie Lonely Street Lamp (2003) czy pochodzące jeszcze z czasów studenckich Baeksekin (1994).
Niezależnie od tego, czy zamierzacie wybrać się do kina na Mickey 17, czy może już mieliście okazję go obejrzeć, nie warto poprzestawać na tym jednym filmie. Bong Joon-ho to obecnie nie tylko najbardziej rozpoznawalny koreański reżyser, ale także twórca, który z niezwykłą precyzją potrafi wplatać polityczne przesłanie w swoje metraże, czyniąc je jednocześnie angażującymi i pełnymi emocji.

