Przeczytaj w weekend

Wiedźmin: sezon 2 - spekulacje. Co może się wydarzyć dalej?

Wiedźmin: sezon 2 - spekulacje. Co może się wydarzyć dalej? Wiedźmin: sezon 2 - spekulacje. Co może się wydarzyć dalej?
UWAGA: TEKST ZAWIERA SPOILERY!

Sezon 1. serialu Wiedźmin za nami. Oczywiste bolączki produkcji platformy Netflix nie zmieniają faktu, że jego popularność zaskoczyła nawet twórców, a choć narzekań jest wiele, ostatecznie seria cieszy się dobrym przyjęciem wśród widzów. Porzućmy jednak dyskusję o wadach i zaletach i zastanówmy się: co dalej?

Filmowe i serialowe adaptacje zawsze mają pod górkę w porównaniu z w pełni oryginalnymi, świeżymi scenariuszami - nie inaczej jest z serialem Wiedźmin. Są one obciążone bagażem oczekiwań fanów materiału źródłowego. Na każdą interpretację z którejś strony spadnie krytyka, głównie ze względu na niezgodność z indywidualnymi wyobrażeniami. No właśnie - indywidualnymi. Wizja postaci, przełożenia danego wątku, czy w końcu nieszczęsny klimat (czyli najbardziej względny element, tak bardzo subiektywny, że właściwie nie da się o nim dyskutować) w każdej z głów przybierała inne kształty - nieraz podobne, często diametralnie różne. Łatwo też zapomnieć o tym, że ogrom składowych książki, w sporej mierze decydujących o jej jakości, jest nieadaptowalny na język filmu. Pewne rzeczy muszą zostać przearanżowane, inne pominięte - zrobienie tego umiejętnie nie jest łatwe, należy jednak pamiętać, że to, co gra na papierze, nie musi sprawdzić się w serialu.

Ten pełen truizmów wstęp ma za zadanie uprzedzić niewłaściwy tok ewentualnej dyskusji, którą fajnie byłoby - w ramach fanowskiej zabawy - podjąć. Dyskusję bowiem - jako niebezkrytyczny, ale zadowolony z serialu widz - chciałbym nakierować na domysły i spekulacje związane z drugim sezonem, o którym nie wiemy właściwie nic. Opierając się jednak na urywkach wywiadów i szczątkowych danych, a także na obserwacji wprowadzonych przez twórców zmian względem źródła, postanowiłem pobawić się w przypuszczenia i rozpisać, co może, a co - moim zdaniem - na pewno zobaczymy w 2. sezonie serialu Wiedźmin. Scenariusze do kolejnych 8 odcinków są już gotowe i choć zapewne zajdą w nich jeszcze zmiany, nie powinniśmy obawiać się niespójności w serialowej opowieści. Od teraz historia będzie toczyć się na wspólnej dla wszystkich bohaterów linii czasowej, zatem jedyne możliwe przeskoki objawią w postaci retrospekcji. Showrunnerka zapowiedziała też, że do samego końca zamierza opierać się na materiale źródłowym. Nie oznacza to przepisywania książek do scenariusza od linijki, a raczej wierność głównej historii i najważniejszym wątkom. Wszystkie zmiany, pominięcia czy dodatki nie powinny wpływać na szkielet: główną oś fabularną, której finał ma pokrywać się z literackim.

Wiedźmin: 2. sezon a opowiadania

Większość opowiadań z tomów Ostatnie życzenie i Miecz przeznaczenia została już przeniesiona na ekran, wiemy jednak, że to nie koniec. Można założyć, iż Wieczny ogień nie doczeka się adaptacji. Podobnie sprawy mają się z nieodżałowanym Okruchem lodu - na tym etapie rozwoju serialowej akcji nie wyobrażam sobie sensownego umiejscowienia w niej opisanych w tekście wydarzeń. Okruch lodu opiera się na emocjonalnym trójkącie Geralt-Yennefer-Istredd, na który teraz, gdy rozpoczęła się wojna o Północ (a właściwie: wojna o Ciri) najzwyczajniej w świecie nie ma miejsca. Jego elementy mogą, rzecz jasna, ukazać się w retrospekcjach, choć osobiście w to wątpię. Serialowy Istredd odtrącił już Yennefer i nic nie wskazuje na to, by przykre wydarzenia z Aedd Gynvael miały w świecie serialowym miejsce. Choć... kto wie? Być może to odtrącenie jest też efektem wspomnienia wiadomości przyniesionej kiedyś przez pustułkę? Ciężko powiedzieć. W opowiadaniu czarodziej zarzekał się, że nigdy z Yennefer nie zrezygnuje. Mimo to, próżno go szukać na kolejnych stronach wiedźmińskiej sagi. Możemy być jednak pewni, że jeszcze serialowego Istredda zobaczymy.

A teraz pewnik - znakomite opowiadanie Ziarno prawdy doczeka się swojej adaptacji. W wersji serialowej w przygodzie ma jednak Geraltowi towarzyszyć Ciri. Czy temu zostanie poświęcony cały pierwszy odcinek? Drodze do Kaer Morhen, podczas której bohaterowie trafią na zwłoki, a następnie do posiadłości Nivellena? Byłoby to dobre podłoże pod budowę relacji wiedźmina z Lwiątkiem. Poznawanie się nawzajem, wspólne przeżycia i wzmacnianie więzi, w serialu póki co opartej jedynie o mistyczne przeznaczenie - to dobry kierunek, zwłaszcza, że i ładunek emocjonalny, jaki niesie za sobą historia Nivellena, zapewne wpłynie na bohaterów.

Opowiadanie Trochę poświęcenia - również uznawane za jedną z najlepszych wiedźmińskich opowieści - to zbyt rozległy materiał na retrospekcje. Jest jednak fabularny przestój, w który udałoby się je wpisać: gdy Geralt zostawia Ciri w Świątyni Melitele (o tym szerzej później) i podróżuje - nie tylko szukając informacji, ale też nie chcąc nikogo naprowadzić na ślad Lwiątka, przy okazji próbując sobie dorobić. Byłby to pretekst na wykonanie zlecenia dla pewnego zakochanego w syrenie księcia. Być może przy okazji Geralt znów spotkałby Jaskra? Wspólnie wyruszyliby później do Oxenfurtu...

Ostatnie z pominiętych to narracyjne spoiwo zbioru Ostatnie życzenie - Głos rozsądku. Zakładam, że w 2. sezonie The Witcher poznamy Nenneke, a Ciri zawędruje do Świątyni Melitele. Krew elfów w sporej mierze rozgrywa się w tym miejscu i choć nauki tam nie są czymś, czego nie dałoby się w serialu rozwiązać inaczej, nie spodziewam się pominięcia tego wątku. Matka Nenneke miała spory wpływ zarówno na Geralta, jak i kształtowanie Ciri. Być może fragmenty Głosu rozsądku, przywołane we wspomnieniach czy rozmowach, posłużą za wprowadzenie i zapoznanie widza ze Świątynią i całym kontekstem. 

Netflix kontra Krew elfów

Gdy Geralt i Ciri pokonają już drogę do Wiedźmińskiego Siedliszcza, rozpocznie się adaptacja pierwszego tomu sagi. Jakie elementy z Krwi elfów powinniśmy zobaczyć - i sądzę, że zobaczymy - na ekranie?

Siłą rzeczy - i zostało to oficjalne zapowiedziane - poznamy przebywających w Kaer Morhen wiedźminów, w tym, rzecz jasna, Vesemira. Absolutnym pewnikiem jest wiedźmińskie szkolenie, które Ciri tam przejdzie. W końcu również Geralt - wzorem książki - będzie musiał zasięgnąć pomocy czarodziejki. Możliwości są dwie - albo od razu zwróci się do Yennefer, a ta przybędzie, by poznać "Źródło" (i tak też zobaczymy całą trójkę razem po raz pierwszy - coś, co później przydarzy się jeszcze tylko jeden raz, przed wydarzeniami na Thanedd, zanim rozpocznie się seria dramatycznych wydarzeń, która rozdzieli bohaterów na bardzo długo), albo zwróci się, jak w oryginale, do Triss Merigold. Choć serial nie ukazał romansu tej dwójki, to zapoznał ją ze sobą. Ich relacja mogła trwać, wystarczy więc, że wspomni się o tym w adaptacji - podobnie wyglądało to przecież w książkach. Z tego, co wiadomo, Triss nie będzie w produkcji platformy Netflix marginalizowana. Zgodnie z materiałem źródłowym została poparzona podczas bitwy, być może też uznana za zmarłą. Wszystko sugeruje, że możemy spodziewać się jej powrotu i odegrania pewnej roli, nie zakładałbym jednak, że będzie zanadto istotna. W sadze Triss nie pojawia się zbyt często (przypominam, że jest to bohaterka z dalszego planu) i jedynie za sprawą gier wśród fanów panuje przekonanie, że to ktoś dla historii niezmiernie ważny. Otóż... niespecjalnie. 

Niezależnie od tego, która z czarodziejek przybędzie na wezwanie Geralta, ujrzymy Ciri uczącą się walki, ale i wieszczącą. Jej zdolności i trans, w który zdarza jej się wpadać, będą problematyczne. Za sprawą przybyłej czarodziejki o Ciri dowie się Kapituła, co w kontekście dalszych wydarzeń jest szczegółem bardzo istotnym - kolejne siły włączą się do walki o Cirillę.

Niezależnie od tego, co okaże się bezpośrednią przyczyną - Geralt i Ciri w końcu pozostawią za sobą Kaer Morhen. Ciri potrzebuje dobrej kryjówki i edukacji, Geralt zaś będzie chciał zaczaić się na tych, którzy polują na księżniczkę. Tu dochodzimy do postaci Rience'a, magika, totumfackiego Vilgefortza (do którego wkrótce przejdę). Nie mam pewności, czy zobaczymy go w adaptacji - choć w książkach Geralt dość długo go poszukuje i przewija się on przez kolejne tomy sagi, nie jest to postać niezbędna, bez której nie da się opowiedzieć poszczególnych wątków. Biorąc jednak pod uwagę, że dotychczas większość bohaterów - nawet jeśli o zmienionej osobowości i backgroundzie - nie jest pomijanych przez produkcję, możemy założyć, że i Rience pojawi się na ekranie. Jeśli i w serialu Jaskier okaże się redańskim szpiegiem, tym większa szansa, że zobaczymy również scenę Rience'a przesłuchującego barda.

A zatem Geralt wyruszy wraz z Ciri (ciężko powiedzieć, w czyim jeszcze towarzystwie), by odstawić ją do Świątyni. Po drodze przypuszczalnie natkną się na konwój z eskortą, której członkiem jest m.in. znany już widzom Yarpen Zigrin. Myślę, że skoro nie pominięto tej postaci w 1. sezonie, to możemy być pewni jej powrotu. Wówczas dojdzie też, jak mniemam, do pierwszego kontaktu widza ze Scoia'tael. Jak wiadomo, dopiero Krew elfów szerzej nakreśla konflikt między ludźmi a nieludźmi, zatem i w serialu nadejdzie na to najwyższa pora. Adaptacja Krańca świata ledwie liznęła ten niezwykle ważny komponent przedstawionej rzeczywistości - sięgając do fragmentu związanego z Różą z Shaerrawedd, serial skorzysta, jak sądzę, z okazji na fabularne rozwinięcie czegoś, co w przypadku adaptacji opowiadań mógł jeszcze potraktować po macoszemu. Nie dziwota - pierwsza seria poświęcona była zarysowaniu początków konfliktu, ekspozycji bohaterów i połączeniu ich losów. Czas na prawdziwą wojnę i politykę nadszedł teraz, gdy widz (pamiętajmy, że większość oglądających serial nie czytała wcześniej książek) czuje się już pewniej w świecie Kontynentu. Faktem jest, że w materiale źródłowym również dopiero Krew elfów opowiedziała o kondycji wykreowanego przez Sapkowskiego świata coś więcej.

Nie wiemy, kiedy dojdzie do spotkania Ciri z Yennefer. Czy już w Kaer Morhen, czy dopiero - wzorem książek - u Melitele, a może w zupełnie innym miejscu? Tak czy siak - na pewno się to wydarzy. Ostatecznie to Yennefer zacznie nauczać Cirillę magii i odbędzie się to już po wiedźmińskim szkoleniu. Jeśli moje przypuszczenia się potwierdzą, rozpocznie się to właśnie w Świątyni, koniec końców zaś Yennefer wraz z Ciri wyruszą w drogę, by doprowadzić dziewczynę przed oblicze Kapituły i rozpocząć jej nauczanie w Aretuzie. Do czego, jak wiemy, nigdy nie dojdzie.

Nie wiemy też, jak dojdzie do pojednania Geralta i Jaskra. Jak wspominałem, chciałbym zobaczyć to w okolicznościach adaptujących Trochę poświęcenia, ale - jest szansa - być może fabuła pominie element "godzenia" się po tym, jak Geralt przepędził barda w poprzednim sezonie i założy, że i tak w końcu ich relacja wróciła do normy. Pewnym jest, że obaj w końcu pojawią się w Oxenfurcie, gdzie odbędzie się finałowe starcie. Czy będzie to walka z braćmi Michelet? Tak sądzę. Czy będzie tam Rience? Nie wiemy. Pojawi się za to Dijkstra i - nie mam wątpliwości - niejaka Filippa.

Co z tym Vilgefortzem?

Co zaś się tyczy postaci istotnej - Vilgefortza... Jestem w stu procentach przekonany, że kolejne sezony ostatecznie zaprezentują maga w formie bardziej zbliżonej do jego książkowego wizerunku. Choć krytykowana scena walki z Cahirem z 1. sezonu wydaje się fanom literackiego pierwowzoru co najmniej - eufemistycznie pisząc - niepotrzebna, została ona napisana z myślą o widzach książek nieznających. Scenarzyści nie chcieli odkrywać kart - przedstawiając bitwę, która w książkach została jedynie wspomniana, a w której Vilgefortz brał jednak udział, nie chcieli nakierowywać oglądających na żaden trop. Podejrzewam, czemu miało służyć pokazanie starcia z Cahirem (przy okazji: niespecjalnie mam pomysł na jego rolę w 2. serii): ta postać też przebędzie drogę, której nikt się nie spodziewa. Nauczy się czegoś. Zacznie nad sobą pracować, a gdy serial zaprezentuje go znowu - będzie on niemal nie do poznania. Ukazanie go w taki sposób miał sprawić, że jego późniejsze doszlifowanie zrobi na widzach większe wrażenie, zaskoczy. A najważniejsze przecież, by oglądający - podobnie jak czytelnicy podczas lektury - z początku nie przypuszczali, iż ten ktoś może później stać się arcypotężynym antagonistą. Nikt przecież nie sięgałby po tak ważną dla sagi postać, by zdegradować ją fabularnie i porzucić. Oto serial, w którym - o ile Netflix nie zdecyduje się go wcześniej skasować - wiele postaci musi przejść swoją drogę przez tych, kto wie, 7 sezonów? Jak widać twórcy postanowili ukazać też drogę Vilgefortza, uwiarygodnić go, podbudować, a nie wyciągać nagle znikąd - bo w serialu zwyczajnie by się to nie sprawdziło. Nie mam wątpliwości, że cały ten zabieg jest dokładnie przemyślany. "Bardzo nam urósł ten Vilgefortz", mówi jeden z królów na naradzie w książkowej Krwi elfów. Urośnie i tutaj.

Czy mag powróci w 2. sezonie? Czy już teraz dowiemy się, że spiskuje z Nilfgaardem (oczywiście dla własnych celów), zobaczymy go jako kogoś więcej niż pionka? Czy serial wciąż nie odkryje kart, ale przedstawi czarodzieja już jako ważnego i zacznie potężniejszego niż wcześniej członka Kapituły? Plany na niego są duże i to - moim zdaniem - czuć.

Kończąc dodam: jasne, może się też okazać, że powieść zostanie rozbita i jakąś jej część zobaczymy dopiero w sezonie trzecim. Podejrzewam jednak, że podziały fabularne nastąpią dopiero przy adaptacji końcowych, bardziej obszernych powieści - ciężko sobie wyobrazić Panią Jeziora zamkniętą w ośmiu odcinkach.

Jeśli przebrniecie przez ten luźniejszy tekst w formie niezobowiązujących założeń i przypuszczeń, dajcie znać w komentarzach, czego sami spodziewacie się w 2. serii, co chcielibyście zobaczyć, a co zostanie czy może zostać pominięte.

Źródło: zdjęcie główne: materiały prasowe

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV