Michalina Reda

Michalina Reda

Zachwyty i rozczarowania 2018 roku – Michalina Reda

Zachwyty i rozczarowania 2018 roku – Michalina Reda Zachwyty i rozczarowania 2018 roku – Michalina Reda

W minionych 12 miesiącach znalazło się kilka produkcji, które wzbudziły we mnie najsilniejsze emocje - zarówno pozytywne, jak i negatywne. Dziś chciałabym zaprezentować Wam moje osobiste zachwyty i rozczarowania 2018 roku.

Kolejny rok dobiegł końca, a podsumowania wydają się na tym etapie rzeczą raczej naturalną. Mimo to trudno było mi ułożyć własną listę zachwytów i rozczarowań i wielokrotnie łapałam się na tym, że chyba trochę brakuje mi pola do manewru. Może to tylko moje wrażenie, ale rok 2018 był raczej jednostajny. W kinach wiele było produkcji, wobec których żywiłam duże nadzieje - i rzeczywiście hity takie jak Avengers: Infinity War, Deadpool 2 czy Black Panther w pełni sprostały moim oczekiwaniom. Czy jednak jest dla nich miejsce na mojej osobistej liście zachwytów? Tu powątpiewam, a powód jest dość prosty - po seansie rzeczywiście wyszłam zadowolona, jednak nie zakładałam, że będzie inaczej. Otrzymałam dokładnie to, po co poszłam i nie mogę tu mówić o wielkim efekcie "wow", który moim zdaniem powinien być wyznacznikiem na takiej liście jak dzisiaj.

Dlatego też zamiast w ilość pójdę w jakość i dziś przytoczę tylko te produkcje, które rzeczywiście "jakoś" mnie zaskoczyły - albo pozytywnie, albo negatywnie. Celowo pominęłam więc te filmy, o których swego czasu było najgłośniej (oznacza to ni mniej ni więcej jak fakt, że moje stanowisko jest takie samo jak stanowisko większości krytyków - gdyby mnie rozczarowały, znalazłyby się na drugiej stronie tego artykułu) a także cały szereg produkcji przeciętnych, które nic dla mnie nie znaczą. Tu dodałam, tu odjęłam i oto przed Wami efekt - moje osobiste zachwyty i rozczarowania minionych 12 miesięcy.

ZACHWYTY

Jak już ustaliliśmy, do zachwytów zaliczam wyłącznie te produkcje bądź zjawiska, które w tym roku wywarły na mnie największe wrażenie. Szkoda miejsca na coś, wobec czego nie jestem do końca przekonana, czy wobec czego mam jakieś "ale" - zachwyty to zachwyty, muszą wywoływać duże emocje. Po głębszych przemyśleniach lista prezentuje się być może skromniej niż w zeszłym roku i sama nie wiem czym to do końca uzasadnić - kino i telewizja nie zaproponowały w tym roku wielu propozycji, które faktycznie zwaliłaby mnie z nóg i które stanowiłyby dla mnie pozytywne zaskoczenia. Na liście poniżej znajdziecie zatem tak tytuły, jak i popkulturowe momenty, które faktycznie mnie poruszyły. A że jest ich niewiele - trudno się mówi, trzeba liczyć, że w przyszłym roku się to zmieni.

The Handmaid's Tale

Jak to zwykle w przypadku seriali bywa, drugi sezon jest wielką próbą - może być albo równie dobrze co w pierwszej odsłonie, albo wyczuwalnie gorzej. W przypadku The Handmaid's Tale mieliśmy do czynienia także z inną kwestią - sezon 2. był już zupełnym oderwaniem od powieści Margaret Atwood i teraz los serialu pozostawał wyłącznie w rękach scenarzystów. Tym milej jest mi więc stwierdzić, że nie zawiodłam się ani trochę - Opowieść podręcznej w nowej odsłonie oglądało mi się równie dobrze co sezon 1. Jestem zachwycona tym, jak wiele emocji potrafi wzbudzić we mnie ten serial i jednocześnie coraz bardziej przeraża mnie poziom realizmu i brutalności, jaką (subtelnie, acz dosadnie) prezentuje się na ekranie. Ten sezon dostarczył mi wielu refleksyjnych momentów, wielu wzruszeń i wielu chwil niedowierzania - czuję się w stu procentach przygotowana na to, co będzie dalej i już czekam na kontynuację.

Opowieść podręcznej - sezon 2 odcinek 5
fot. Hulu

Hereditary

Jeden z bardziej klimatycznych horrorów, jakie dane mi było obejrzeć w ostatnich latach. To już duże wyróżnienie, bowiem w tym konkretnym gatunku często ze świecą szukać dobrych produkcji. Hereditary ma wszystkie wyznaczniki satysfakcjonującego horroru - jest wątek paranormalny, jest niepokojąca muzyka i przede wszystkim: jest świetna gra aktorska. Czuć, że film jest bardzo dobrze przemyślany i dopięty na ostatni guzik - tutaj każdy element niesie za sobą jakąś symbolikę, dzięki czemu całość wydaje się znacznie ciekawsza i bogatsza. Seans na wielkim ekranie dostarczył mi w tym roku naprawdę mocnych wrażeń, z pewnością polecam.

Dziedzictwo. Hereditary
fot. materiały prasowe

Zwiastun filmu Godzilla: King of the Monsters

Zaprezentowany podczas Comic-Conu w San Diego pierwszy zwiastun tej produkcji to moim zdaniem najlepszy zwiastun tego roku (jak nie kilku ostatnich lat). Dawno nie czułam się tak wgnieciona w fotel jak w momencie, w którym obejrzałam ten klip po raz pierwszy i dawno nic nie narobiło mi takiej ochoty na seans jak właśnie ta propozycja Warner Bros. Godzilla: King of the Monsters znalazła się wobec tego na liście moich kinowych priorytetów 2019 roku i szczerze liczę na to, że efekt końcowy rzeczywiście będzie spektakularny i zadowalający.

Promocja aktorskich wersji animacji Disneya - Dumbo, The Lion King, Aladdin

Skoro już jesteśmy przy zwiastunach, muszę też wspomnieć, że niezwykle pozytywnie odbieram nowe aktorskie propozycje od Disneya. The Lion King, Aladdin czy Dumbo na etapie zwiastunów robią na mnie naprawdę duże wrażenie i jest to moim zdaniem przykład naprawdę dobrej promocji. Na tę chwilę czuję w tych filmach olbrzymie serce i z każdym kolejnym zwiastunem coraz bardziej czekam na premierę. I zdecydowanie jest to dla mnie pozytywne zaskoczenie, bo w momencie ogłaszania kolejnych projektów aktorskich towarzyszyła mi głównie myśl: "Ale po co ten film?". Gdy kolejne produkcje zaczynają nabierać kształtu, wygląda to naprawdę dobrze - czuję się zachęcona do tego, by pójść do kina i czekam na więcej. Disney zdecydowanie umie w zwiastuny - mam nadzieję, że filmy okażą się równie świetne.

Dumbo
fot. materiały prasowe

The Haunting of Hill House

Serial, który pochłonęłam w zasadzie na raz - nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam do czynienia z tak wciągającą odcinkową produkcją. Jednak nie bez powodu The Haunting of Hill House umieszczam na końcu listy, tuż przed rozczarowaniami - tutaj rzeczywiście wszystko byłoby pięknie... gdyby nie ostatni odcinek. Rzec więc można, że ten tytuł wzbudza we mnie różnorodne odczucia - zachwyt z całą pewnością, w końcu nie zawsze trafia się serial, który tak umiejętnie spaja element przerażający z elementem ludzkim, do bólu życiowym i emocjonalnym. Ale niestety zupełnie nie kupuję zakończenia i nie mogę oprzeć się wrażeniu, że w kulminacyjnym momencie twórcy postanowili pójść po linii najmniejszego oporu. Malutki smutek - niemniej całość z pewnością jest godna uwagi.

Nawiedzony Dom na Wzgórzu
Źródło: Replika

Strony:
  • 1 (current)
  • 2

Źródło: zdjęcie główne: materiały prasowe

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV