Avengers: Czas Ultrona po latach – czy warto wrócić do filmu?

Avengers: Czas Ultrona po latach – czy warto wrócić do filmu? Avengers: Czas Ultrona po latach – czy warto wrócić do filmu?

Avengers: Czas Ultrona zawsze budził duże kontrowersje. Według niektórych jest to najsłabsza część przygód herosów Marvela. Inni uważają ten obraz za niezwykle istotny dla całej mitologii MCU. Jak ocenić film z perspektywy czasu? Czy grande finale w postaci Endgame zmieniło coś w odbiorze produkcji Jossa Whedona?

Avengers: Czas Ultrona jest istotnym segmentem układanki zwanej MCU. Film wprowadza do fabuły całości wiele elementów, które okazały się niezwykle istotnie w finałowej konfrontacji z Thanosem. To właśnie w tej części na planszy pojawili się Vision i Szkarłatna Wiedźma. Jak ważne są to postacie dla MCU, nie trzeba nikogo przekonywać. W Czasie Ultrona zobaczyliśmy po raz pierwszy Hulkbustera – zbroję, dzięki której Bruce Banner wziął udział w bitwie o Wakandę. Również tutaj miały miejsca tragiczne zajścia w Sokovii. Stały się one punktem wyjścia do filmu Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów -  wydarzenia rozstawiającego figury szachowe przed Wojną nieskończoności. Oprócz powyższych kluczowych wątków dostaliśmy kilka mniej istotnych motywów, które przewijały się później w filmach MCU. Ulysses Klaw, Wakanda, Ragnarok, apokaliptyczne wizje głównych bohaterów, rodzina Clinta, konkurs przy podnoszeniu młota, Hulk lecący w kosmos – wszystko to w mniejszym lub większym stopniu odpowiednio wybrzmiało na dalszym etapie Sagi Nieskończoności. Co ciekawe, część wątków wciąż czeka na kontynuację. W nadchodzącym filmie o Czarnej Wdowie poznamy dopiero istotę tego, co Natasza widziała podczas swojego transu. Powyższe dowodzi, jak olbrzymi zasięg miał ten film i jak świetnie rozplanowana jest cała historia.

Z drugiej strony jednak nie możemy być ślepi na motywy, które okazały się nie posiadać większego fabularnego znaczenia. Oczywiście nikt nie powiedział, że każde zastosowane rozwiązanie powinno mieć reperkusje w przyszłości. Niemniej część podjętych kierunków niespodziewanie zakończyła się ślepą uliczką. Dodajmy do tego błędy logiczne, bałagan fabularny oraz nagromadzenie dłużyzn i mamy gotowy smakowity koktajl dla malkontentów i krytykantów. Niestety, w przypadku Czasu Ultrona niektóre głosy sprzeciwu są jak najbardziej zasadne. Z tak olbrzymim potencjałem fabularnym, film po prostu mógł być lepszy. Czy na jakość produkcji miał wpływ konflikt kreatywny na linii reżyser – studio? A może czarę goryczy przelał antagonista idealnie pasujący do przysłowia„z dużej chmury, mały deszcz”?

Jak ważną postacią dla Marvela jest Ultron wiedzą wszyscy fani komiksowych opowieści o Avengers. Sztuczna inteligencja zyskująca samoświadomość przemienia się w szalonego złoczyńcę i wielkiego machinatora. To jeden z najpotężniejszych wrogów naszych herosów i postać, która niejednokrotnie wpływała na losy całego uniwersum. W filmie jest on typowym adwersarzem, bez cech wyróżniających go spośród dziesiątek (jeśli nie setek) podobnych antagonistów. Tak, jest złowieszczy, owszem rzuca ironicznymi komentarzami, a jakże, chce zniszczyć świat. Mimo wielkiej rozróby w Sokovii nasi bohaterowie radzą sobie z nim jednak bez większych problemów, wynikiem czego Ultron szybko przechodzi do historii. Robot wpisał się w tendencję, która w owym czasie stanowiła olbrzymi problem MCU. Mało charakterystyczni i powtarzalni wrogowie szybko stali się ciernią w boku galopującego uniwersum. Na szczęście ten kłopot jest już za nami, jednak wówczas miał olbrzymie znaczenie, a Ultron był symbolem tego szkodliwego trendu. Swoją drogą, roboty jako przeciwnicy to wielka droga na fabularne skróty. Producenci je lubią, ponieważ pozwalają fundować widzom wielką i brutalną rozwałkę w ramach niskiej kategorii wiekowej. Oglądający jednak szybko się nudzą takimi postaciami, bo mamy tutaj do czynienia raczej z zerojedynkowymi osobowościami. Zniszczyć albo pomóc. Motywacje przecież w takich przypadkach nie rodzą się z przeżytych doświadczeń czy doznanych traum.

Na szczęście takie rozwiązania sprawdzają się na płaszczyźnie sensacyjnej, co Joss Whedon skrupulatnie wykorzystał. Czas Ultrona to bardzo dobry akcyjniak, dający wiele frajdy fanom konwencji superbohaterskiej. Jest tutaj kilka świetnych sekwencji (atak na bazę Hydry, wspólna walka z robotami Ultrona), a bitwa Hulka z Hulkbusterem to jeden z lepszych momentów w całej Sadze Nieskończoności. Mimo wielu wspaniałych chwil Whedonowi nie udało się w pełni oddać dobrodziejstw komiksowej estetyki, co było domeną jego wcześniejszego dzieła, pod tytułem, Avengers. Finałowa konfrontacja w Sokovii mogła być segmentem na miarę bitwy o Nowy Jork, ale zupełnie nie udało się powtórzyć unikatowego klimatu poprzedniej potyczki. Chitauri byli dużo ciekawszym mięsem armatnim niż setki identycznie wyglądających robotów. Nawet latające miasto nie poprawiło sytuacji. Mimo kilku dobrych momentów bitwa o Sokovię, nie jest raczej wymieniana wśród najlepszych starć w historii MCU.

Na szczęście Czas Ultrona ma dużo takich momentów i smaczków, dzięki którym film ten będziemy pamiętać. To właśnie w tym obrazie miał miejsce kultowy konkurs w podnoszeniu młota Thora. Czy nie jest to jedna z najbardziej zabawnych scen w całym MCU? Widowiskowe ujęcia z poszczególnych bitew również przeszły do historii, ale było tego zdecydowanie za mało, żeby stały się one esencją obrazu. Z niewiadomych przyczyn twórcy wypełnili swoje dzieło wątkami, które do niczego nie prowadziły. Romans Bruce’a i Nataszy marnotrawił minuty ekranowe, które przecież mogły zostać wykorzystane na coś bardziej ekscytującego. Jak się później okazało, wątek ten był całkowicie bez znaczenia. W Wojnie bez granic dwójka bohaterów powitała się jedynie znaczącym spojrzeniem – nic poza tym. Film potrzebował historii miłosnej, więc twórcy postanowili na siłę sparować postacie, które w ogóle do siebie nie pasują. Finalnie dostaliśmy jedno z najgorszych rozwiązań fabularnych w całym MCU.

Również co do sposobu wykorzystania bliźniaków Maximoff można mieć wątpliwości. Fakt jak słabo były to napisane postacie, potwierdza piękny rozwój Wandy w kolejnych filmach. Czemu od samego początku bohaterka tak dobrze się nie prezentowała? Szkarłatna Wiedźma to bardzo wieloznaczna protagonistka. Pełna słabości i wątpliwości, a jednak heroina z prawdziwego zdarzenia. W Czasie Ultrona jej osobowość jeszcze nie rozpoczęła się rozwijać, wynikiem czego dostaliśmy dość szablonową postać. Również jej brat nie imponował pod względem charakterologicznym. Stanowił dopełnienie siostry i był czymś w rodzaju narzędzia fabularnego mającego na celu zmotywowanie poszczególnych herosów do konkretnych działań. Postać ze wspaniałą historią komiksową nie wybrzmiała zupełnie w Czasie Ultrona. A może Pietro jeszcze powróci?

Po pierwszym seansie Czasu Ultrona widz czuje się nieźle skołowany. W filmie naprawdę wiele się dzieje, ale czy to wszystko ma jakikolwiek sens? Za drugim i trzecim razem zaczynamy zauważać dziury fabularne i nieścisłości. Część historii jest tu upchnięta na siłę, inne nie trzymają się kupy. Świetne momenty, mieszają się z ciągnącymi się w nieskończoność dłużyznami. Reżyser Czasu Ultrona, Joss Whedon mówił, że po zakończeniu produkcji tego obrazu był totalnie wyczerpany. Podobno musiał toczyć bitwę z Marvelem o swoją wizję artystyczną. Szczegółów oczywiście nie znamy i nigdy nie poznamy, ale nie da się ukryć, że na linii reżyser – studio nie działo się najlepiej. To kolejny dowód na to, że konflikty kreatywne nie działają na korzyść efektu finalnego. Podobno artystyczne perełki rodzą się w bólach. W tym przypadku powyższe twierdzenie raczej nie miało zastosowania.

Mimo tych wszystkich problemów Czas Ultrona jest pozycją obowiązkową dla każdego, kto chce poznać Sagę Nieskończoności w całości. Wielkie przedsięwzięcie Marvela jest tak skonstruowane, że nawet najmniejsze produkcje (Ant-Man i Osa) odgrywają istotną rolę w tej wielkiej opowieści. Film o Ultronie spełnia swoją funkcję, szkoda tylko, że przy okazji budowania czegoś większego, nie przyłożono należytej uwagi do proceduralnej strony filmu. Trailery (te z piosenką z Pinokia) prognozowały coś naprawdę wyjątkowego. Finalnie dostaliśmy solidny marvelowski blockbuster, który jednak był słabszy od swojego poprzednika. Pięć lat temu nie zachwycił. Czy teraz po premierze widowiska z Thanosem w roli głównej jego odbiór może być inny? Tak, jeśli podejdziemy do niego jako do elementu większej układanki. Mając już wszystkie fragmenty układanki, warto przyjrzeć się dokładniej poszczególnych segmentom, żeby zobaczyć coś, co być może wcześniej umknęło. Pamiętajmy też, że pod względem akcji Marvel nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Tak jest również i w przypadku Czasu Ultrona.

Źródło: zdjęcie główne: Marvel

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV