Dawid Muszyński

Dawid Muszyński

Gra o tron. BYLIŚMY NA PLANIE 8 SEZONU!!!

Gra o tron. BYLIŚMY NA PLANIE 8 SEZONU!!! Gra o tron. BYLIŚMY NA PLANIE 8 SEZONU!!!

Dostałem w swoim życiu wiele zaproszeń na plany filmów i seriali, ale chyba żadne nie podniosło mi tak ciśnienia, jak to od HBO. Wpadłem do Belfastu i na własne oczy widziałem, jak powstaje finałowy sezon Gry o Tron. Serialu, który z pewnością na stałe wpisze się do historii telewizji i jeszcze niejedno pokolenie będzie do niego wracać.

Wizyta odbyła się w listopadzie 2017 roku i do dziś musiałem trzymać ją w tajemnicy. Taki był warunek HBO. Nie powiem, łatwo nie było. W końcu każdy chciałby się pochwalić taką nowiną. No ale, oblig to oblig. Trudno, trzeba było tę radość w sobie jakoś zdusić. Zazwyczaj spotkania z aktorami na takich wyjazdach wyglądają podobnie. Dziennikarze przyjeżdżają na plan. Obserwują powstawanie jakiejś sceny, która nie zdradza zbyt wiele z fabuły. Krótka wycieczka po wybudowanej scenografii i powrót do hotelu, gdzie wieczorem odbywają się wywiady z aktorami. Tym razem było inaczej. Wszystkie rozmowy odbyły się na planie serialu. Aktorzy byli w swoich kostiumach, a część z nich nawet podczas rozmów nie wychodziła z roli.

Nim jednak do tego doszło, musiałem przejść bardzo drobiazgową kontrolę. Na lotnisku nikt mnie tak nie przeszukał, jak przed wjazdem do studia filmowego w Belfaście. Mieści się ono w dokach, gdzie kiedyś powstał Titanic. I to ten prawdziwy. Na wstępie panowie zabrali mi sprzęt, którym mógłbym zrobić zdjęcie lub nagrać film. Dodatkowo obiektywy zostały zaklejone specjalnymi czerwonymi naklejkami. Na teren studia mogłem wnieść jedynie dyktafon. Wszystko po to, by żadna nieuprawniona osoba nie zrobiła zdjęć mogących zdradzić jakiekolwiek szczegóły z planu. Dodatkowo teren studia należy do strefy wyłączonej z ruchu powietrznego, co oznacza, że każdy dron, który znajdzie się w tej strefie, może zostać zestrzelony. Tak bardzo HBO zależy na tym, by wszystko, co zobaczymy podczas premiery 8 sezonu, było dla widzów niespodzianką. Gdy już zostałem pozbawiony wszelkiego sprzętu niezgodnego z wytycznymi, ruszyliśmy w kierunku zamku Winterfell. Budowli stworzonej w skali 1 do 1. Z dala wygląda jak autentyczny zamek, a nie budowa z drewna i gipsu. Do tego wiele domów i pomieszczeń w tym zamku spełnia swoje oryginalne funkcje. W piecu kowala naprawdę pali się ogień. Z kominów kilku domów unosi się dym. Można wejść do środka i się ogrzać.

foto. naEKRANIE.pl
foto. naEKRANIE.pl

Pierwszą osobą z obsady, która mnie przywitała, był… Peter Dinklage w pełnym kostiumie Tyriona Lannistera. Podszedł i zapytał, czy jestem dziennikarzem i skąd przyjechałem. Następnie grzecznie powiedział, że on wywiadów nie udziela, uśmiechając się przy tym szeroko. Po czym przybił piątkę, życzył miłego dnia i poszedł w kierunku reszty obsady, która już czekała na rozpoczynające się ujęcia.

Akurat kręcono scenę, w której Kit Harington jako Jon Snow i Emilia Clarke jako Daenerys wraz z resztą świty wjeżdżają na dziedziniec Winterfell. Wojownik wraca do domu, gdzie czeka na niego siostra. Podniosła chwila. Snow na swoim wierzchowcu truchtem przekracza bramę. Staje. Ma na sobie długi, ciężki, futrzany płaszcz i miecz zwisający u boku. Scenariusz przewiduje, że pewnym ruchem zeskakuje z rumaka, ląduje pewnie na obu nogach w błocie i idzie w stronę siostry. I tu pojawia się problem. Kit ma problem z odgarnięciem tego ciężkiego płaszcza, tak by majestatycznie zsiąść z wierzchowca. Co chwila mu się gdzieś plącze lub zahacza o miecz. I tak, ta jedna scena jest powtarzana z 13 razy, nim w końcu udaje się osiągnąć zamierzony efekt. Widziałem grymas zmęczenia na twarzy Kita, który co chwila musi wejść na konia i z niego zejść. Co wbrew pozorom wcale nie jest takie łatwe.

Obserwowanie tego wszystkiego z bliska jest bardzo dziwnym doświadczeniem. Gdy widziałem całą obsadę w pełnej charakteryzacji, zacząłem się czuć, jakbym oglądał Game of Thrones, mając na głowie gogle VR. Wszystko było takie jak w telewizji. Z tą różnicą, że teraz mogłem podejść i dotknąć murów, podnieść walającą się gdzieś na ziemi strzałę. Aktorom nie przeszkadzała obecność dziennikarzy na planie. Z chęcią znajdowali czas, by usiąść i odpowiedzieć na pytania. Udzielić krótkich wywiadów z zaznaczeniem, że pytania nie mogą dotyczyć fabuły. O wszystkim innym mogą bez problemu opowiadać, tylko nie o tym, co się wydarzy w odcinkach. „To już jest koniec. Nie będzie więcej sezonów. Ta przygoda ma swój wspaniały finał. Doszło to do nas dopiero podczas wspólnego czytania scenariusza. Gdy doszliśmy do punktu, gdzie pojawił się napis KONIEC, z oczu zaczęły płynąć łzy” - mówi mi Kit. „Nie ma co ukrywać. Na planie tego serialu spędziłem połowę swojego życia. Razem z Sophie i Maisie dorastaliśmy na nim. On nas ukształtował zawodowo, a ekipa stała się dla nas rodziną” - dodaje Isaac Hempstead Wright grający Brana. I to nie jest przesada. Widać, że obsada i ekipa tworzą zgrany team. Jeśli coś podczas ujęcia nie wychodzi, to nie jest to wina złego przygotowania, tylko przypadków losowych. Pod względem technicznym wszystko jest tu przygotowane na tip top. Największe wrażenie zrobiło na mnie spotkanie Gwendoline Christie, czyli serialowej Brienne w pełnym rynsztunku. Nie dziwię się, że wiele postaci czuje przed nią respekt, gdy spotyk ją na swojej drodze.

Po jakichś 3 godzinach musiałem opuścić Winterfell i przenieść się do studia, w którym w wielkich halach znajdują się pomieszczenia. Odwiedziłem więc salę królewską, gdzie na końcu ogromnej sali oświetlanej pochodniami stał oryginalny Żelazny Tron, na którym nawet pozwolono mi usiąść, a pani z amerykańskiego oddziału HBO zrobiła pamiątkowe zdjęcie swoim telefonem. Przyglądając się z bliska temu miejscu, zauważyłem, że HBO naprawdę nie oszczędza na tym serialu. Wszystko było wykonane z najwyższej klasy materiału. Nie było prowizorki, a prawdziwy kamień na podłogach. Kamienne kolumny i prawdziwe pochodnie, tyle że zasilane gazem.

Dawid Muszyński na planie 8. sezonu Gry o tron
fot. naEKRANIE.pl

Następnie przeszliśmy do sali, w której najczęściej obradował Stannis przy ogromnym drewnianym stole przedstawiającym mapę. Skala dbałości o każdy szczegół w tym pomieszczeniu jest zadziwiająca. Funkcjonalny wielki kominek, w którym można rozpalić ogień. Wszędzie dookoła rozstawiono świece mające rozświetlić pomieszczenie na tyle, by użycie dodatkowego światła było jak najmniej potrzebne. Drewniana mapa z ręcznie wyrzeźbionymi górami, wioskami, nazwami.

Udało nam się też pozyskać dla was kilka ekskluzywnych zdjęć z planu, na których widać Lenę Headey, Emilię Clark i reżysera Davida Nuttera podczas pracy.

Następnego dnia odwiedziłem zbrojownię. Ogromny hangar, w którym pod ścianami wisiały setki mieczy, łuków, tarcz, toporów, kolczug, hełmów. Wszystko wykonane z prawdziwej stali. Nie jakiegoś plastiku. Większość z nich z trudnością podnosiłem, a gdy pozwolono mi wykonać typowym mieczem kilka cięć, okazało się, że siły starczyło mi na niecałe 10 minut walki. Aktorzy natomiast muszą być przygotowani na znacznie więcej. Podobno podczas kręcenia finałowej walki, każdy z członków ekipy dziennie w pełnym rynsztunku przechodził około 20 km! I tak przez cały miesiąc. Dzień w dzień. I mówimy tu także o statystach!

Za zbrojownię i wykonanie broni odpowiada Natalia Lee, dziewczyna polskiego pochodzenia, która wcześniej pracowała na planie Pacyfiku. Zresztą wystąpiła w Grze o tron jako gwardzista w kilku scenach walki. „Nie raz po całym dniu zdjęciowym ręce mi opadają z braku sił po wymachiwaniu tym ogromnym mieczem” - opowiada mi Gwendoline Christie. „A ja tam lubię sceny z mieczem. Zawsze się cieszę, gdy się pojawiają w moim scenariuszu” - dodaje Maisie Williams.

Wycieczkę zakończyłem w departamencie odpowiedzialnym za kostiumy. Wszystko, co widzimy na ekranie, jest stworzone specjalnie na potrzeby tej produkcji. Każda suknia, którą nosi Cersei, Sansa, Daenerys czy Melisandre została tutaj zaprojektowana i uszyta. Co ciekawe, każdy męski strój jest tworzony w dwóch wariantach, suchym i mokrym. Dlatego futrzany kożuch Jona Snowa wygląda, jakby właśnie przeleżał w błocie, a tak naprawdę  jest suchy, by aktor się nie rozchorował.

Nie będę ukrywać, że wizyta na planie finałowego sezonu Gry o tron była dla mnie jako dziennikarza bardzo dużym przeżyciem. Po pierwsze, bo to Gra o tron! Po drugie dlatego, że aktorzy i ekipa mieli naprawdę dużo czasu, by mnie oprowadzić po planie i opowiedzieć, co jak powstaje oraz jakie emocje im towarzyszyły podczas kręcenia tego ostatniego sezonu. Wywiady z obsadą będziecie mogli przeczytać na łamach naszego portalu bliżej premiery, która odbędzie się 14 kwietnia na HBO GO i 15 kwietnia na HBO.

Źródło: zdjęcie główne: naEKRANIE.pl

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV