Przeczytaj w weekend
Dawid Muszyński
Dawid Muszyński

Jack Dylan Grazer: Gdyby nie aktorstwo siedziałbym w poprawczaku [WYWIAD]

Jack Dylan Grazer: Gdyby nie aktorstwo siedziałbym w poprawczaku [WYWIAD] Jack Dylan Grazer: Gdyby nie aktorstwo siedziałbym w poprawczaku [WYWIAD]

Podczas tegorocznej edycji Vienna Comic Con spotkaliśmy się z Jackiem Dylanem, by porozmawiać o dalszych losach Shazam! oraz jego nowym projekcie dla HBO.

DAWID MUSZYŃSKI: Ty to widzę w ciągłym ruchu jesteś. Przed chwilą dosłownie wysiadłeś z samolotu z Włoch i za kilka godzin tam wracasz.JACK DYLAN GRAZER: Czego nie robi się dla fanów (śmiech). A tak serio, to fajnie na chwilę wyrwać się z planu zdjęciowego i zmienić otoczenie.

A co tam kręcisz?

Nowy mini serial dla kanału HBO - We Are Who We Are. Autorem scenariusza i reżyserem jest Włoch Luca Guadagnino, którego film Tamte dni, tamte noce bardzo mi się podobał.

Możesz zdradzić o czym jest?

Jest to historia dwóch czternastolatków dorastających w amerykańskiej bazie wojskowej położonej we Włoszech. Jak to u Luca bywa, będzie to opowieść o szukaniu swojego miejsca w świecie. Nie chcę za dużo zdradzać. Mamy świetną obsadę jak choćby rewelacyjną Chloe Sevigny czy Alice Bragę.

Dobrze to zmieńmy temat. Jak zainteresowałeś się aktorstwem, bo zacząłeś bardzo wcześnie.

Mama zapisała mnie na dodatkowe zajęcia teatralne, by zapełnić mi czas po szkole. Zrobiła to dlatego, że często ładowałem się w kłopoty, byłem zawieszany w prawach ucznia. Będę z tobą teraz bardzo szczery, gdyby nie aktorstwo to jestem pewien, że wylądowałbym w poprawczaku, a później byłoby tylko gorzej. Na zajęciach aktorskich nareszcie poczułem, że jestem w odpowiednim miejscu z odpowiednimi ludźmi. Pamiętam, że moim scenicznym debiutem był udział w przedstawieniu Mamma Mia. Próbowałem też różnego rodzaju sportów, ale okazało się, że jedyne co mnie tam ciągnie, to darmowy i nielimitowany dostęp do napoju Gatorade.

No dobra, ale od kółka teatralnego do kariery w Hollywood daleka droga.

Krótsza niż może się wydawać. Znajoma mojej mamy jest agentką i po zobaczeniu mnie na scenie poprosiła, bym przygotował taśmę poglądową. Okazało się, że wielu osobom spodobało się to, co nagrałem. Już na to pierwsze nagranie otrzymałem siedem odpowiedzi z propozycją pracy. Pierwsza przyszła od producentów Paranormal Activity 3, ale okazało się, że nie potrafię wiarygodnie płakać na zawołanie, więc roli nie dostałem. Ale po niej przyszły następne i jakoś poszło.

Debiutowałeś w wieku 12 lat.

I to wcale nie filmem dla dzieci, bo horrorem To, chociaż muszę przyznać, że przesłuchanie też nie poszło tak jak zakładałem. Początkowo ubiegałem się o rolę Billa, jednak coś reżyserowi nie pasowało. Następnie starałem się o rolę Richiego i Stanleya ale też nic z tego nie wyszło. Jednak nie zostałem odprawiony z kwitkiem. Produkcja czuła, że dobrze odnajduję się wśród tej grupy, więc po odegraniu kilku scen z całą obsadą dostałem rolę Eddy’ego. To była ostatnia szansa, bo już więcej bohaterów w tej opowieści nie ma (śmiech).

Wypadłeś tak dobrze, że dostałeś się do Shazam!

Gra z Zacharym Levi i Asherem Angelem to totalna jazda bez trzymanki. Obaj są tak zabawni, że gra z nimi to nie praca, to czysta przyjemność, za którą ci płacą. Do tego od kiedy pamiętam strasznie jarałem się komiksami DC. Nie mam nic przeciwko Marvelowi, ale jakoś mnie do nich nie ciągnie. Marzyłem o tym, by być w jakimś filmie z Batmanem, nawet jako postać komediowa, a nie jakiś superbohater. No i tak też się stało, bo nawet jak dostaję supermocy, to cholera moje miejsce zajmuje inny aktor.

fot. naEKRANIE.pl

Czyli jesteś fanem Batmana i w filmie też zagrałeś fana Batmana…

Nieźle co?! Bardzo się dzięki temu utożsamiłem z moim bohaterem. Gdyby Batman był prawdziwy, to też pewnie bym latał za nim i zbierał rozrzucone po mieście batarangi.

A próbowałeś wynieść je z planu?

Tak, ale dział odpowiedzialny za rekwizyty pilnował ich jak oka w głowie. Chyba przeczuwali, że chcę jeden ukraść (śmiech).

Zastanawiam się jak wyglądała praca nad tą postacią. Bo jak rozumiem, nieodpowiednie przygotowanie ciała do tego, by udawać kalekę, faktycznie może skończyć się kalectwem.

To prawda i fajnie, że o to zapytałeś, bo niewiele osób o tym chyba wie. Nim rozpoczęliśmy zdjęcia miałem chyba miesiąc pracy z odpowiednią grupą kaskaderów, która nauczyła mnie jak chodzić o kulach tak, by po zdjęciach nie zostać do końca życia ze skoliozą. Co ciekawe każda postać, którą jak dotąd przyszło mi grać, ma problem z postawą. Nie wiem, dlaczego (śmiech).

Zobaczymy cię w Black Adam?

Tak, moja postać pojawi się w tym filmie obok Zachary’ego. Tylko tyle mogę powiedzieć na temat tej produkcji.

Czy po sukcesie To i Shazam! poczułeś się jak wielka gwiazda?

Powiem ci szczerze, że nie. Poczułem to dopiero wtedy, gdy spełniłem swoje marzenie, jakim było zagranie u boku Steve’a Carella! Zagraliśmy razem w produkcji Mój piękny syn i to był pierwszy raz, gdy stresowałem się na planie filmowym. Grałem z moim idolem i było tak jak sobie wyobrażałem. Steve jest zabawny, ale też gdy trzeba potrafi być bardzo poważny. Dużo się od niego nauczyłem.

Masz jakichś aktorów, których warsztat szczególnie podziwiasz?

Robin Williams i właśnie Steve Carell. Uwielbiam każdy film z ich udziałem. Moim zdaniem to ludzie z najlepszym warsztatem w branży. Dla nich nie ma znaczenia, czy rola jest komediowa czy dramatyczna. Zawsze są świetni.

 

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV