Emil Borzechowski

Emil Borzechowski

Tagi:  android 

Nvidii marzy się pecetowe granie na smartfonach

Nvidii marzy się pecetowe granie na smartfonach Nvidii marzy się pecetowe granie na smartfonach

Choć oficjalnie androidowa wersja GeForce Now trafiła do testów wyłącznie na terenie Korei Południowej, aplikację można pobrać spoza Sklepu Play. Postanowiliśmy sprawdzić, czy Nvidia jest gotowa, aby rozpocząć mobilną rewolucje gamingową.

Mimo iż GeForce Now egzystuje na rynku już od czterech lat, nadal dostępny jest wyłącznie w wersji beta. W niczym nie przypomina także swojej pierwotnej wersji, gdyż w pierwszych latach istnienia promowano go jako Netflixa dla gier przeznaczonego na urządzenia z linii Nvidia Shield. Ewoluowała i z usługi subskrypcyjnej zamieniła się w serwis udostępniający moc obliczeniową serwerów Nvidii. W obecnej formie GeForce Now służy do zdalnego odpalania naszych gier na podzespołach, do których na co dzień nie mamy dostępu.

Po kilku latach funkcjonowania pecetowej bety Nvidia stwierdziła, że czas uruchomić GeForce Now w wersji mobilnej, w związku z czym androidowa aplikacja trafiła do Sklepu Play 10 października tego roku. Niestety okazało się, że nie wszyscy uczestnicy programu testowego mogą sprawdzić, jak tytuły klasy AAA wyglądają na małym ekranie. Firma ograniczyła bowiem zasięg testów wyłącznie do użytkowników z Korei Południowej. Przynajmniej oficjalnie, gdyż nic nie stoi na przeszkodzie, aby zainstalować mobilnego klienta GeForce Now spoza zasobów Sklepu Play, korzystając np. z ROM-u zamieszczonego na APKMirror.

Nowa odsłona, stare problemy

Postanowiłem czym prędzej pobrać aplikację, aby przekonać się, czy uda mi się uruchomić jakąkolwiek grę na moim telefonie. O dziwo proces instalacji przebiegł bez żadnych problemów. Nie musiałem korzystać z VPN-a, żeby zalogować się do bety, a aplikacja wykryła język systemowy i automatycznie ustawiła polską wersję językową interfejsu. Schody zaczęły się nieco później.

Już na pierwszy rzut oka widać, że mamy tu do czynienia z aplikacją w fazie rozwojowej, która cierpi na te same problemy co jej pecetowa odsłona. Menu główne podzielone jest na trzy sekcje: Ostatnio otwierane, Moje gry i Polecane. W pierwszej zakładce zobaczymy te tytuły, które niedawno odpaliliśmy na danym urządzeniu, a w ostatniej dwadzieścia promowanych pozycji. Proste.

W zakładce Moje gry nie umieszczono jednak wszystkich posiadanych gier ze Steama, które są kompatybilne z platformą, a jedynie te, które kiedykolwiek uruchomiliśmy za pośrednictwem GeForce Now. Jeśli ktoś nie jest zaznajomiony z usługą, prawdopodobnie będzie miał problem, aby uruchomić interesujące go treści. Tych należy szukać bowiem ręcznie, wpisując pożądany tytuł w wyszukiwarce przypiętej do górnego paska. Mało intuicyjne rozwiązanie. Zwłaszcza że wyszukiwarka pokazuje wszystkie obsługiwane gry, a nie tylko te, które posiadamy.

Kolejnym zaskoczeniem będzie konieczność nieustannego użerania się ze Steamem. Bo choć GeForce Now startował jako niezależna usługa oferująca dostęp do własnej biblioteki, dziś jest ściśle powiązany z serwisem od Valve i nie może bez niego istnieć. Być może nie byłoby z tym większego problemu, gdyby nie fakt, że przy każdym uruchomieniu danego tytułu GeForce Now poprosi cię o zalogowanie się do Steama. Nawet jeśli zaznaczysz okienko „Nie wylogowuj mnie z tego urządzenia”. Co gorsza aplikacja nie pozwala podejrzeć wpisywanego hasła, a klawiatura ekranowa zasłania całe okienko wprowadzania tekstu. Musisz logować się na ślepo i wierzyć w to, że nie zrobisz błędu przy wprowadzaniu skomplikowanego hasła.

Problem z rozpoznaniem zawartości biblioteki sięga jednak znacznie głębiej. Przed uruchomieniem gry nie możesz sprawdzić, czy dany tytuł jest na twoim steamowym koncie. Najpierw logujesz się do platformy Valve, a dopiero potem GeForce Now sprawdza, czy masz prawo uruchomić daną produkcję. Jeśli nie – logowałeś się na darmo, przykro mi. I być może nie byłoby z tym większego problemu, gdyby nie fakt, że gry nie uruchamiają się automatycznie. Po poprawnym zalogowaniu jesteśmy przenoszeni na Steama w wersji Big Screen i musimy ręcznie zainstalować i odpalić na serwerach firmy każdą produkcję.

Ktoś mógłby pomyśleć, że jest to furtka, która ma szansę ograniczyć liczbę logowań do serwisu i przyspieszyć wyszukanie interesującej nas gry. W końcu po zalogowaniu można przejrzeć naszą bibliotekę i odpalić inną produkcję, skoro odpalamy pełnoprawnego Steama. Sprytne, prawda? Nic z tych rzeczy. Jeśli wybierzesz jakąś grę za pośrednictwem GeForce Now, system wyświetli błąd za każdym razem, kiedy spróbujesz odpalić coś innego.

Istnieje pewne obejście tego problemu – w bibliotece GeForce Now znajdziesz „grę” o nazwie Steam. Kiedy ją uruchomisz, serwis odpali platformę Valve w wersji Big Picture, który pozwoli zainstalować i odpalić dowolną kompatybilną produkcję. Niestety, taki sposób korzystania z platformy ma jedną wadę – gry zainstalowane tą metodą nie wyświetlą się w katalogu Moje gry w GeForce Now. Absurd.

Kiedy odpalam GeForce Now na pececie, ta toporność interfejsu niezbyt mi przeszkadza. Mogę odpalić Steama w tle i szybko sprawdzić, jakie tytuły mam w bibliotece. Wielokrotne wprowadzanie hasła też nie jest tak irytujące, w końcu korzystam z wygodnej, fizycznej klawiatury. Ale kiedy przeniesiemy ten proces na urządzenie mobilne, nagle okazuje się, że obsługa GeForce Now staje się skrajnie irytująca, czego nie zauważyłem podczas korzystania z niej na pececie.

Gdyby ktoś zakończył lekturę w tym miejscu, mógłby stwierdzić, ze streamingowy serwis Nvidii w wersji mobilnej do niczego się nie nadaje. To nie do końca prawda, gdyż zawodzi w zasadzie wyłącznie interfejs. Kiedy już uda ci się przejść przez mozolny proces odpalania gier i chwycisz za pada, zapomnisz o tych wszystkich frustracjach.

Nvidia lepsza od Valve

W trakcie kilkudniowych testów tylko raz doświadczyłem problemów z logowaniem się do usługi. Przy czym prawdopodobnie wina leżała po stronie dostawcy internetu, gdyż nawet kiedy stałem tuż przy routerze, aplikacja ostrzegała mnie, że ma zbyt słabe połączenie. Zwłaszcza że monit wyskakiwał także w aplikacji komputerowej, którą odpaliłem na komputerze podpiętym do sieci po kablu.

Choć nie można wykluczyć, że opóźnienia w przesyle danych wynikały z dużego zainteresowania platformą. Kilkukrotnie musiałem bowiem czekać kilka minut, aż zwolni się dla mnie jakiś serwer. Przed premierą androidowej aplikacji takie problemy raczej nie występowały.

Przy sprzyjających warunkach GeForce Now działał jednak świetnie. Opóźnienia są zauważalnie niższe niż te, których doświadczyłem podczas przesyłania obrazu z peceta do androidowej aplikacji Steam Link. Artefakty obrazu także są mniej dokuczliwe, a gry chodzą bardzo płynnie. Najlepiej świadczy o tym fakt, że zaliczyłem kilka strzałów w światło bramki w Rocket League grając przy wykorzystaniu pada ekranowego, a nie fizycznego kontrolera. Nie miałem także problemu z utłuczeniem kilku szczuroludzi w Warhammer: Vermintide II, który na małym ekranie prezentuje się obłędnie.

Na pochwałę zasługuje także tempo instalacji nowych tytułów. Większość z nich można uruchomić po raz pierwszy w ciągu jednej minuty. A biorąc pod uwagę fakt, że gry odpalają się na serwerach Nvidii wyposażonych w superwydajne podzespoły, możemy bez obaw ustawić najwyższą jakość grafiki. Nasz telefon powinien poradzić sobie nawet z Wiedźminem 3 na Ultra.

Interesujący eksperyment

Nadmierne złorzeczenie na GeForce Now byłoby dziś nie na miejscu. Usługa wciąż funkcjonuje w zamkniętej becie i minie jeszcze wiele miesięcy, zanim Nvidia doprowadzi ją do porządku, zwłaszcza w wersji mobilnej. Interfejs jest totalnie nieprzystosowany do małych ekranów dotykowych, brak głębokiej integracji z biblioteką Steama irytuje, a od czasu do czasu jakiejś grze zdarzy się odpalić w windowsowym okienku, którego nie da się przełączyć do pełnego ekranu.

Ale kiedy już uruchomisz ulubiony tytuł AAA w zasięgu szybkiej sieci Wi-Fi, zaskoczysz się, jak płynnie będzie działać w rozdzielczości 1080p przy 60 klatkach na sekundę.

Dziś z pewnością nie zapłaciłbym za subskrypcję mobilnej odsłony GeForce Now, ale widzę w tym projekcie spory potencjał. Dysponując obszerną steamową biblioteką możemy odpalić za pośrednictwem usługi masę świetnych gier na naszym telefonie w świetnej jakości. Bez konieczności inwestowania w drogie podzespoły i strumieniowania ich z włączonego peceta, jak ma to miejsce w przypadku Steam Linka. Kiedy Nvidii uda się dopiąć wszystko na ostatni guzik i opracować nowy, funkcjonalniejszy interfejs, mobilna wersja GeForce Now może stać się naprawdę interesującą pozycją dla miłośników grania na smartfonach.

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV