Norbert Zaskórski
Norbert Zaskórski

Leszek Lichota - Wataha 3: To już nie jest serial o przygodach Rebrowa [WYWIAD]

Leszek Lichota - Wataha 3: To już nie jest serial o przygodach Rebrowa [WYWIAD] Leszek Lichota - Wataha 3: To już nie jest serial o przygodach Rebrowa [WYWIAD]

Z Leszkiem Lichotą mieliśmy okazję porozmawiać o 3. sezonie Watahy od HBO między innymi o losach Rebrowa w nowej odsłonie.

NORBERT ZASKÓRSKI: Jak wydarzenia z poprzedniego sezonu Watahy wpłyną na postawę Rebrowa w nowej odsłonie?

Leszek Lichota: Po drugim sezonie Rebrow został niejako oczyszczony z wszystkich zarzutów, które nad nim wisiały i dostał propozycję powrotu do Straży Granicznej. Między sezonami mijają około dwa lata. Rebrow działa ponownie w Straży już od jakiegoś czasu, jednak jak to zwykle w jego przypadku bywa, chodzi swoimi ścieżkami. Nie każdemu jest to na rękę i nie każdemu się to podoba, zwłaszcza że to służby mundurowe, w których obowiązują pewne zasady i hierarchia. Rebrow przez to, że stracił zaufanie do ludzi po poprzednich wydarzeniach, nie tłumaczy się nikomu ze swoich poczynań. Ma jakieś dwie osoby, którym może zaufać. Jest na tym etapie, na którym wie, że lojalność jest krucha. Wobec tego Rebrow stawia na wąskie grono wsparcia. Natomiast jeśli chodzi o resztę strażników, to nie jest kwestia samego braku zaufania, tylko świadomości konsekwencji, jakie wiążą się z pracą z nim. 

Czy Rebrow będzie w tym sezonie cały czas typem samotnego wilka, czy jednak może otworzy się na innych?

Rebrow zrozumiał po swoich przejściach, że nie jest w stanie sam wszystkiego zrobić. Nie jest w stanie sam zmienić świata, dlatego będzie potrzebował pomocy ludzi, między innymi Dobosz, którą będzie bardzo mocno prosił, aby wróciła w Bieszczady, wesprzeć go w prowadzonej przez niego sprawie. Rebrow będzie zdobywał dowody, a Dobosz jako prokurator pokieruje nim. To nie będzie łatwa współpraca. Po drugim sezonie są oni obarczeni pewną tajemnicą, która nie może ujrzeć światła dziennego. To będzie cały czas gdzieś z tyłu wisiało nad nimi. 

Twórcy od początku serialu obchodzą się bez skrupułów z Rebrowem. Czy ten sezon będzie dla niego najmroczniejszy jak do tej pory?

Coś przeciwnego zdarzyło się w formie opowiadania tego serialu w trzecim sezonie. Moim zdaniem to już w ogóle nie chodzi o Rebrowa w tym serialu. Narracja została poprowadzona tak, aby każdy z bohaterów był trybikiem w jakiejś większej maszynie. To już nie jest serial o przygodach Rebrowa. Trzecia odsłona pod względem wyzwań dla mnie była w moim mniemaniu najłagodniejsza. To nie znaczy oczywiście, że w tym sezonie nic się nie dzieje. Po prostu intryga jest tak zbudowana, że dotyczy właściwie każdego z bohaterów. Kamera wyłuskuje widzom wszystkie te smaczki. Rebrow według mnie nie jest już osią tej trzeciej odsłony. Tą osia jest sprawa, nad którą pracuje, i dążenie do jej rozwikłania. To się ogląda bardzo dobrze, jak film. 

Nie bez powodu zapytałem wcześniej o tego samotnego wilka, ponieważ bardzo interesuje mnie pewna kwestia. Chodzi tutaj o wilka, który pojawia się w snach Rebrowa. Jak pan interpretuje ten symbol w serialu?

To jest dobre pytanie, sam zadawałem je reżyserom i scenarzystom. Oczywiście ta przychodząca od razu na myśl interpretacja mówi, że wilk pojawia się Rebrowowi i podpowiada mu pewne tropy, zważywszy, że ujawnia się on w ważnych scenach dla fabuły. Jednak to nie jest takie proste. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Moim zdaniem to dobrze, ponieważ wilk pojawia się w snach. A jak to ze snami bywa, nie znamy ich znaczenia. Wiemy, że objawiły się nam z jakiegoś powodu, jednak nie jesteśmy w stanie go określić. Czujemy je intuicyjnie. Tego wilka nie jest tak dużo w tym sezonie. Cały czas gdzieś jest w tle, jednak tym razem nie wychodzi już tak na pierwszy plan. 

Czyli twórcy zostawiają pole do interpretacji dla każdego widza?

Tak jest najlepiej. Gdyby brać to wszystko jednoznacznie, byłoby to ciężkie do strawienia. Niech każdy dorobi sobie swoją historię do tego symbolu. Rebrow również nie ma jednoznacznej odpowiedzi. 

Wspomniał pan, że ogląda się ten sezon jak film. Mam wrażenie, że seriale przejęły w pewnym momencie rolę, którą kiedyś pełniły filmy...

Też mam takie wrażenie od kilku lat. Mało tego, kino, nie wiedząc, jak sobie radzić z tym fenomenem, poszło w kierunku fantazji między innymi tych nieznośnych produkcji Marvela, których nie lubię [śmiech]. Komercyjne filmy poszły bardziej w efekciarstwo, a seriale przejęły rolę, jaką miało kino 15 lat temu. To widać w wysypie seriali z bardzo różnych gatunków, od obyczajowych, przez thrillery, po mroczne seriale dla młodzieży jak Stranger Things. Wielość tych projektów trochę przypomina produkcję w fabryce. Myślę, że przyczyniły się do tego platformy streamingowe, które muszą wypuszczać określoną liczbę produktów rocznie, aby to wszystko miało sens. Oczywiście z tego bardzo duży procent to seriale przeciętne. Jednak zdarzają się dzieła wybitne, które kino nigdy nie miałoby szansy zrobić przez krótką formę. Serial może zlepić te historie i postacie jak powieść. Mam kilka takich propozycji, na które bardzo czekam.

Wobec tego, jakie seriale znajdują się na tej liście?

Czekam na pewno na kontynuację Młodego papieża. To był tak oryginalny i nieoczywisty pomysł, który został przepięknie opowiedziany. To była właściwie kwintesencja kina. Świetny serial, polecam wszystkim. Zaczęła się Katarzyna Wielka, jestem bardzo ciekaw tej produkcji. Jednak najbardziej czekam na coś nieoczywistego, co mnie pozytywnie zaskoczy. 

No tak było w przypadku takich produkcji jak Stranger Things i Dark.

Tak, tylko później zdarza się, że kontynuacje zarzynają te projekty. Według mnie Stranger Things z sezonu na sezon było coraz słabsze. 

Według mnie trzeci sezon był bardzo dobry...

Ja jestem innego zdania [śmiech].

Pana dorobek serialowy jest naprawdę ogromny. Jak według pana prezentują się dzisiaj polskie seriale?

Jesteśmy zawsze troszkę do tyłu. Jednak to nie wynika z tego, że mamy mniej utalentowanych ludzi, tylko z kwestii budżetowej. Natomiast staramy się doścignąć te trendy światowe. Myślę, że jesteśmy na tym etapie, że staramy się doścignąć świat, kopiując schematy. Jednak pojawiają się również takie pojedyncze przypadki, które próbują zrobić coś oryginalnego. Takim serialem było Ślepnąc od świateł, gdzie treść i forma były czymś niespotykanym. Nawet popularne stacje komercyjne próbują już robić seriale gatunkowe, takie jak Pułapka, które nie mają trzynastu odcinków, jak to się do tej pory utarło, tylko siedem. Oby to wszystko zmierzało w tym kierunku. Oczywiście zostaną telenowele, które mają swojego odbiorcę, jednak dla przyciągnięcia widza i prestiżu trzeba będzie robić inne, ciekawsze projekty. 

Źródło: zdjęcie główne: Krzysztof Wiktor

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV