Reklama

To dopiero początek! – wywiad z Finnem Jonesem, gwiazdą serialu Iron Fist

Dziś na Netflixie swoją premierę ma najnowszy serial Marvela - Iron Fist. Udało nam się spotkać z grającym nowojorskiego superbohatera Finnem Jonesem i porozmawiać o przyszłości, jaka czeka tę postać.

DAWID MUSZYŃSKI: Przed otrzymaniem tej roli nie byłeś fanem Iron Fista.

FINN JONES: To nie tak, że nie byłem fanem. Ja go po prostu nie znałem! Nie oszukujmy się, Iron Fist nigdy nie grał pierwszych skrzypiec w orkiestrze Marvela. Częściej mogliśmy go zobaczyć gościnie w komiksach o Spider-manie czy Avengers. Gdy dowiedziałem się, że Netflix szuka odtwórcy tej roli, od razu poleciałem do sklepu i kupiłem tyle komiksów z Iron Fistem, ile było na półkach. Chciałem wiedzieć o nim wszystko, co się da.

I czego się dowiedziałeś?

Że to bardzo skomplikowana postać, a jej wersja z naszego serialu będzie się sporo różnić od tej pokazanej w komiksach. My zaprezentujemy wrażliwą stronę Danny’ego. Nie jest jeszcze tak zgorzkniały i sarkastyczny jak w aktualnie wydawanych zeszytach.

Wszyscy zadają sobie pytanie, czy, tak jak chociażby w pierwszym sezonie Daredevila, w jednej z ostatnich scen zobaczymy Iron Fista w jego oryginalnym kostiumie?

Nie. Ani w pierwszym sezonie, ani nawet w Defenders moja postać nie będzie nosiła komiksowego kostiumu. Może w drugim sezonie. Jeśli, oczywiście, w ogóle będzie drugi sezon!

A może być inaczej?

Już dawno przekonałem się, że wszystko może się zdarzyć. Dziś nareszcie Iron Fist trafia do wszystkich abonentów Netflixa i zobaczymy, jaki będzie odbiór serialu. Wszystko w ich rękach!

Gdy poznajemy Danny’ego, błąka się po Nowym Jorku, starając się rozpoznać miejsca ze swojego dzieciństwa. W niczym nie przypomina pewnego siebie superbohatera.

Ponieważ w środku to wciąż dziecko. Pamiętajmy, że gdy miał zaledwie dziesięć lat, przeżył katastrofę samolotu, w której zginęli jego rodzicie. Wychowywał się w klasztorze. Jego dzieciństwo znacznie różniło się od przeżyć rówieśników. Nie chodził do szkoły, na randki, nie grał na konsoli. Codziennie poddawany był bardzo wyczerpującym treningom. Gdy więc przyjeżdża do Nowego Jorku, wszystkie te wspomnienia z dzieciństwa wracają do niego ze zdwojoną siłą. Dlatego czasami zachowuje się jak dziesięciolatek.

Iron Fist zdjęcie
Źródło: Netflix

Jest też bardzo naiwny.

Okropnie naiwny, co zresztą pakuje go w masę kłopotów. Przez te wszystkie lata ludzie raczej go nie oszukiwali. A przynajmniej nie ze złośliwości. I nagle znalazł się w dziwnym świecie, gdzie każdy patrzy na niego wilkiem. Wielu ludzi będzie chciało wykorzystać jego moce do własnych celów. Dlatego Danny musi po prostu szybko dorosnąć. I to w ekspresowym tempie (śmiech).

Zobaczymy też sceny walki, także w twoim wykonaniu. Ciężko było się do nich przygotować?

Jestem człowiekiem, który lubi wysiłek fizyczny, ale tak restrykcyjnego treningu jeszcze nie miałem. Codziennie wracałem posiniaczony, obolały i totalnie wypompowany z energii. Paradoksalnie dzięki temu wiedziałem, że sceny wyszły przekonująco. Nienawidzę oglądania scen walk, podczas których na twarzy aktora nie widać bólu. Przecież gdy skopiesz dwie czy trzy osoby, to twoje nogi płoną. Po czymś takim trudno chodzić, nie mówiąc już o bieganiu.

A zdarzyło ci się niechcący kogoś uderzyć podczas zsynchronizowanej bijatyki?

Na szczęście nie. Ale sam dostałem kilka razy, bo się zagapiłem albo za wolno wykonałem jakiś unik. Nasze sceny walki są skomplikowane i widowiskowe. Jednak to, co ja robię na ekranie, jest niczym w porównaniu z tym, co prezentuje Jessica Henwick, grająca postać Colleen Wing. Jej sceny w klatce są jednymi z najfajniejszych, jakie widziałem w telewizji.

Danny to taki niepozorny kobieciarz. Próbuje uwieść Colleen, ale też ma słabość do Joy Meachum.

Wiesz, jak to jest, gdy po latach wracasz do miasta i spotykasz dziewczynę, w której kiedyś byłeś mocno zakochany? Tak właśnie jest z Joy. To raczej pogoń za czymś, co nigdy nie istniało, ale człowiek ma słabość do uczucia, które daje mu złudzenie, że wciąż jest dzieckiem. Colleen natomiast imponuje Danny’emu swoją siłą i tym, że jest nieustraszona. Jeszcze nigdy nie poznał takiej dziewczyny i stawia sobie za cel przekonanie ją do siebie.

Iron Fist to chyba trochę taki wstęp do Defenders, przynajmniej odniosłem podobne wrażenie po obejrzeniu sześciu odcinków. Za dużo w nich się nie dzieje. Nawet nie wiemy, kto jest głównym czarnym charakterem!

Specjalnie tak zostało to pomyślane! Chcieliśmy wyróżniać się na tle innych seriali Marvela, w których od początku wiesz, kto jest tą arcyzłą postacią pociągającą za sznurki. Planowaliśmy, aby widz najpierw lepiej poznał Danny’ego, ale też bez opowiadania szczegółowo jego historii. Zaczęliśmy, jak już sam zauważyłeś, od jego przyjazdu do Nowego Jorku, próby odzyskania dawnego życia, miejsca w firmie ojca oraz wykonania tajnej misji, którą powierzył mu jego nauczyciel. Rozwiązanie fabuły zobaczymy właśnie w opowieści o The Defenders, choć więcej na temat tego serialu powiedzieć nie mogę.

Wiemy, że wystąpią tam znane nam postaci jak Jeri Hogan, Colleen Wing, a także Alexandra grana przez Sigourney Weaver.

A to akurat mogę potwierdzić (śmiech).

Podobno bohaterka Sigourney Weaver jest mocno związana z Iron Fistem.

Nie potwierdzam, nie zaprzeczam (śmiech). Następne pytanie poproszę.

The Defenders - kulisy sesji zdjęciowej dla EW.com
fot. ew.com

W jakim stanie będzie Danny po zakończeniu pierwszego sezonu?

Będzie wrakiem człowieka. To nie jest jedna z tych opowieści, w których bohater tryumfalnie wraca z pola bitwy. Będzie ciężko i smutno. W drugiej połowie sezonu, której jeszcze nie widziałeś, czeka cię wiele zaskoczeń i jeszcze więcej nowych bohaterów.

Porzućmy w  takim razie rozmowy o tym, co się wydarzy w serialu, bo widzę, że i tak z ciebie za dużo nie wyciągnę. Marvel rozmawiał z tobą na temat ewentualnej możliwości pojawienia się Iron Fista w którymś z nadchodzących filmów kinowych? Na przykład o Avengers?

Nie. Choć nie ukrywam, że byłoby super. Niestety, z tego, co wiem, Marvel chce rozgraniczać te dwa światy, kinowy i telewizyjny. Nie wydaje mi się, by zaczęły się one przenikać. Dlatego tak się cieszę, że Netflix postanowił zrealizować Defenders. To będzie taka nasza wersja Avengers, tylko bez fajnej zbroi i wściekłego zielonego stwora.

Trochę szkoda.

I tak, i nie. Wydaje mi się, że dzięki takiemu rozgraniczeniu nasi scenarzyści mają swobodę, a i my możemy spokojnie pracować nad nowymi sezonami. Zobacz na Daredevil, w którym nagle pojawił się Marvel’s The Punisher! Czy to nie było genialne?! Świat Marvela jest pełen różnych bohaterów i nie musimy się ograniczać tylko do tych, którzy już zadebiutowali na dużym ekranie. Oczywiście fajnie by było stanąć obok Kapitana Ameryki czy Thora, ale z drugiej strony walka z przestępcami razem z Daredevilem też ma swój urok. Nie mogę narzekać!


Najlepsze z 24h

naEKRANIE
0 -

Najlepsze polskie filmy 2017 roku [lista…

Wybieramy najlepsze polskie filmy 2017 roku. Oto produkcje, których jakości jesteśmy pewni, oglądaliśmy je i…

Michał Kujawiński
0 -

Star Trek: Discovery: sezon 1, odcinek…

Star Trek powraca do telewizji i czyni to w bardzo dobrym stylu. Czy nowy serial…

Ocena recenzenta:
8
Michalina Reda
0 -

W Warszawie skradziono 100 mieczy świetlnych.…

Na warszawskich Bielanach doszło do niecodziennej kradzieży. Włamywacze ograbili piwnicę, w której składowano miecze świetlne.

Adam Siennica
0 -

Oto klimatyczna czołówka 2. sezonu serialu…

Canal+ przygotował ciekawą czołówkę dla 2. sezonu serialu Belfer. Premiera w październiku.

Adam Siennica
0 -

Box Office: Kingsman: Złoty krąg wygrywa…

Horror To po dwóch tygodniach dominacji w amerykańskim box office został zdetronizowany. Kingsman: Złoty krąg…

Norbert Zaskórski
0 -

Obejrzyj pierwsze 10 minut filmu Spider-Man:…

Sony Pictures zamieściło w sieci początkowe sekwencje najnowszego filmu o Człowieku-Pająku. Wszystko to z okazji…

Co o tym sądzisz?