Cienie (2016)

La mécanique de l'ombre

Śr. ocena 5

Znasz ten film? Oceń!

0,0

Trailery i materiały video

Cienie - trailer

Najnowsza recenzja redakcji

Cienie to najnowszy thriller polityczny stworzony przez Francuzów. I mimo że film odhacza wszystkie możliwe schematy, nie oznacza to, że nie warto go obejrzeć.

Głównym bohaterem jest Duval, mężczyzna w średnim wieku, który z powodu alkoholizmu traci dotychczasowe życie i po roku próbuje zacząć wszystko od nowa. Zatrudnia się u tajemniczego Clemonta, by codziennie przez 9 godzin spisywać nagrania na starej maszynie do pisania. Z tego powodu zostaje wplątany w intrygę, która może go kosztować życie.

Oglądając jakikolwiek nieanglojęzyczny film, trudno jednak nie porównywać go do jego pobratymców zza oceanu. To, co odróżnia Cienie od produkcji amerykańskich, to brak pewnej bezpośredniości – zarówno w scenach akcji, jak i w życiu głównego bohatera. To, co się działo w głowie Duvala od momentu, gdy dostał ataku nerwowego, do jego poszukiwań pracy, widz sam musi sobie wyobrazić. Tak samo jak jego relacje z młodą alkoholiczką Sarą – tak jak w Ameryce najpewniej już zostaliby kochankami, tu ich związek jest o wiele delikatniej pokazany, dzięki czemu staje się o wiele ciekawszy.

Jeśli zaś chodzi o samego Duvala, to można mieć z nim pewien problem. Z jednej strony widoczna jest kreacja człowieka, który stawia opór kładącemu mu kłody pod nogi życiu, z drugiej strony… Czasem ma się wrażenie, że poza marsową miną Duval nie jest w stanie więcej pokazać. Choć grający go Francois Cluzet to znakomity aktor, kojarzony zwłaszcza z głównej roli w Nietykalnych, tutaj wydaje się, że nie miał zbyt dużego pomysłu na postać – a szkoda, bo mimo że sama intryga, oczywiście, była najważniejsza, nie zmienia to faktu, że aktor mógł pokazać coś więcej poza miną cierpiętnika. Jeśli chodzi zaś o resztę aktorów – warto przyjrzeć się się grze aktorskiej Denisa Podalydesa (Clement) i Simona Abkarina (Gerfaut). Pierwszy z nich jest odpowiednio tajemniczy, dziwny, niepozwalający na wyrażenie o nim jasnej opinii, drugi za to jest ciekawą niespodzianką – ale więcej nie ma co zdradzać. Reszta aktorów po prostu dobrze odgrywa swoją rolę – Alba Rohrwacher jest po prostu miłą, zagubioną dziewczyną, a Sami Bouajila twardym policjantem.

Jednakże problem aktorów z ich dosyć papierowymi postaciami może wynikać z tego, że film jednak działa w pewnych znanych już schematach – człowiek, który próbuje odbudować swoje życie, kobieta, która liczy się w jego życiu, źli gangsterzy, nie lepsi policjanci – ci, którzy oczekują czegoś zupełnie nowego, srogo się zawiodą. Co nie oznacza, że film nie działa dobrze w tych schematach i nie trzyma do końca w napięciu – wręcz przeciwnie, a zwroty akcji i powolne odkrywanie kart tylko temu pomagają. I dzięki tej właśnie intrydze i całej atmosferze, wokół której dzieje się akcja, można wybaczyć pewne wady scenariusza.

Na samym końcu warto jeszcze napisać parę zdań o zakończeniu filmu. Nie zdradzając żadnych szczegółów, można odnieść wrażenie, że scenarzyści przesadzili z dramaturgią sceny i długie spojrzenia bohaterów wywołały… dosłownie śmiech na sali.

Cieniom daleko jest zarówno do filmu wybitnego, jednak są oczko wyżej od zwykłego przeciętniaka. To po prostu solidny thriller, choć wpadający w pewne schematy, potrafiący dobrze z nimi współgrać. A i tak najważniejsza jest intryga – i ona najbardziej przekonuje mnie, by zapraszać widzów na ten seans – czy do kina, czy przed telewizory. Warto jednak obejrzeć go uważnie.

Pokaż całą recenzję

Obsada


Co o tym sądzisz?