Smok (2015)

Smok

Smok opowiada o wytatuowanym, mocno umięśnionym Adolfie Kamczatkovie, który zagraża całemu miastu – porywa piękne dziewczyny i przetrzymuje je w swojej kryjówce pod miastem. Jedną z ofiar jest Ola, w której zakochany jest Janek – młody geniusz i konstruktor robotów. W obliczu bezradności władz, Janek wpada na pomysł jak przechytrzyć potwora.

Najnowsza recenzja redakcji

Smok to pierwszy z dwóch krótkometrażowych filmów aktorskich wyreżyserowanych przez Tomasza Bagińskiego w ramach projektu Legendy Polskie realizowanego przez Allegro, Platige Image i Fish Ladder. Przedsięwzięciu temu przyświeca idea odkurzenia naszych rodzimych legend i przedstawienia ich w nowoczesnej oraz bardziej atrakcyjnej formie. Jeśli wyrokować na temat całości na podstawie Smoka, to niestety założenia te zostały spełnione tylko częściowo.

Jak łatwo się domyśleć po tytule, Bagiński zajął się retellingiem legendy o smoku wawelskim. W jego wizji gród Kraka terroryzuje paskudny typ o symbolicznym imieniu Adolf Kamczatkov, który w swym supernowoczesnym latającym pojeździe bojowym porywa z ulic miasta dziew… no, przynajmniej młode i atrakcyjne kobiety. Natomiast w rolę jego pogromcy wcielił się zahukany chłopak, który potrafi konstruować świetne roboty. Mimo licznych odwołań do współczesności i przyszłości w scenariuszu bez problemu daje się wychwycić najważniejsze elementy fabularne legendy.

Film Bagińskiego ma dwa zasadnicze problemy. Przede wszystkim składa się z kilku nie do końca pasujących do siebie elementów, które występując naprzemiennie, niszczą klimat Smoka. Jest w filmie główna oś fabularna utrzymana raczej w poważnym tonie, są humorystyczno-kiczowate wstawki ze społecznościowo-youtuberskiej kariery Kamczatkova szczycącego się swoimi zdobyczami, są wreszcie przebitki na pastiszowe wywiady ze skorumpowanymi władzami czy telewizyjnymi ekspertami. Każda z tych rzeczy osobno (lub w innych proporcjach) pewnie by się obroniła, ale zestawione razem w zaledwie 12 minutach filmu powodują dysonans.

Po drugie - w całości wyraźny jest brak napięcia. Obraz rozpoczyna się od mocnego uderzenia, ale w przeciwieństwie do tego, co zalecał Alfred Hitchcock, dalej napięcie wcale nie rośnie, a uchodzi jak powietrze z dziurawej dętki. Twórcom nie udało się dozować emocji czy budować oczekiwania na finał, który nota bene też nie przysparza ciarek na plecach (jest przydługi, w dodatku przerwany kiepską wstawką w założeniach chyba humorystyczną). Poniekąd spowodowane jest to faktem, że doskonale wiadomo, jak ta historia się zakończy, ale też na pewno popełniono przy produkcji błąd w konstrukcji poszczególnych scen.

W Smoku niezłe są ujęcia i praca kamery, dobrze też wypada większość efektów specjalnych (niektóre mają być jeszcze poprawione w finalnej wersji, która ukaże się 30 listopada). Sporo jest fajnych pomysłów futurystycznych, a chociaż można – nomen omen – włożyć między bajki, że nastolatek w pokoju zmajstruje coś, co pokona machinę przeganiającą wojskowe myśliwce, to widoczne na ekranie gadżety cieszyć będą każdego maniaka science fiction. Detale w tle bywają znacznie ciekawsze niż główna oś fabularna tej krótkometrażówki.

Idea twórczego i popkulturowego przerobienia polskich legend jest zacna i nie różni się od tego, co dzieje się całym świecie. Tym bardziej szkoda, że Smok nie spełnia pokładanych w nim nadziei i jest filmem dość przeciętnym. Oby druga produkcja Bagińskiego – Twardowsky – była bardziej udana. Robert Więckiewicz na Księżycu brzmi dobrze.

Co o tym sądzisz?

Zobacz w kinach

Znajdź najbliższe
Brak emisji w tym mieście

naEKRANIE Poleca

Dzisiaj urodziny obchodzą

Hailee Steinfeld

Hailee Steinfeld

ur. 1996, kończy 23 lat

Lukasz Simlat

Lukasz Simlat

ur. 1977, kończy 42 lat

Max Martini

Max Martini

ur. 1969, kończy 50 lat

Ben Browder

Ben Browder

ur. 1962, kończy 57 lat

Yalitza Aparicio

Yalitza Aparicio

ur. 1993, kończy 26 lat

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV