Pora na śmierć (2015)

A Season for the Dead

Pora na śmierć

Rzym, upalne lato. Sara Farnese czyta starożytną książkę kucharską w Bibliotece Watykańskiej. Nagle podchodzi do niej mężczyzna i z wypchanej reklamówki wyjmuje skórę. Ludzką. Krzyczy: „Krew męczenników jest nasieniem Kościoła” – i ginie od kuli strażnika. Wkrótce pojawiają się kolejne ofiary. Morderca odtwarza makabryczne okoliczności śmierci wczesnochrześcijańskich męczenników. Sprawą zajmuje się dwóch rzymskich policjantów – podstarzały, zgorzkniały, myślący już o emeryturze Luca Rossi i Nico Costa, syn włoskiego komunisty, znawca Caravaggia, wegetarianin i biegacz, który nie wygląda na swoje dwadzieścia siedem lat. Starają się odkryć, co łączy tajemniczą Sarę z morderstwami. Nie wiedzą jednak, jak wielkie podejmują ryzyko. [opis wydawcy]

Najnowsza recenzja redakcji

Powieść "A Season for the Dead" jest połączeniem kryminału, thrillera politycznego i przewodnika po Rzymie. Morderstwa, które wstrząsają Wiecznym Miastem, układają się w pewną całość nie tylko dlatego, że każdemu z nich towarzyszy upozowanie na śmierć jednego z męczenników (Bartłomieja, Klemensa, Cecylii i Wawrzyńca), ale dlatego, że morderca kieruje się swoistym poczuciem sprawiedliwości. Nie, nie jest to nawiązanie do „Siedem” Davida Finchera; motywacja kierująca mordercą jest znacznie prostsza i można by rzec – fundamentalna.

Główny bohater powieści - młody, dobrze zapowiadający się policjant Nico Costa - jest oryginalny: nie popija, nie popada w melancholię i nie miewa ataków nieuzasadnionego gniewu. Wprost przeciwnie - jest wegetarianinem, preferującym wino nad proletariackie piwo, biega dla sportu, zbyt młodo wygląda, jest spokojny i wyważony, pochodzi z rodziny z politycznymi koneksjami (lewicowymi), a do tego jest znawcą malarstwa Caravaggia. Towarzyszący mu partner znacznie bardziej odpowiada stereotypom policyjnego wygi – o wiele starszy, mrukliwy, zgorzkniały i zmęczony. Śledztwo poprowadzi obu przez kręte uliczki, szerokie place, chłodne kościoły i tajemnicze zaułki Rzymu. Nie jest to zwyczajne śledztwo, bowiem za kulisami czai się nie tylko seryjny morderca o spaczonej psychice, ale i knowania Watykanu, banki piorące brudne pieniądze mafii oraz kardynał w niełasce i jego skomplikowane powiązania rodzinne.

Okrasę stanowią pełnokrwiste postacie drugoplanowe, począwszy od umierającego ojca głównego bohatera (ujmującego starszego pana o wybitnie lewicowych poglądach) czy ekscentrycznej pani patolog, zwanej za plecami „szaloną Teresą”, aż po ofiary mordercy - nie anonimowe, a posiadające własną osobowość i historię. Jedyne zastrzeżenie można mieć do Sary Farnese, wokół której obraca się cała opowieść, której jest ona bezpośrednią uczestniczką, a być może ofiarą. Mówiąc wprost: jest zbyt piękna – o klasycznych rysach, wielkich, zielonych oczach, ponętnym ciele, nazbyt inteligentna i nadmiernie spokojna. Aż się prosi, by główny bohater popadł w zauroczenie i stracił dla niej głowę, co w istocie następuje. Mam wrażenie, że pisarze chętnie opisują bohaterki w typie femme fatale, obowiązkowo przepiękne, by móc później użalać się nad przewrotnością kobiecej natury. Gdyby były brzydsze, zapewne nic by się nie wydarzyło.

Źródło: materiały prasowe
Źródło: materiały prasowe

Oprócz pasji poznawania nowych miast (w których spędza po kilka miesięcy, by lepiej „wchłonąć” ich atmosferę) David Hewson ma również słabość do sztuki i malarstwa. Przez „Domek dla lalek” przewijał się „Domek dla lalek Petroneli Oortman” z amsterdamskiego Rijksmuseum, w weneckim „Cmentarzu tajemnic” – arcydzieło koncertowe Vivaldiego, a w „Porze na śmierć” pojawiają się obrazy Michelangelo da Caravaggia, XVI-wiecznego malarza rozrabiaki, który malował ludzi takimi, jakimi są, bez upiększeń, czym wielce narażał się Kościołowi, uważającemu jego dzieła za zbyt „wulgarne” i „brudne”. Ich miłośnikiem jest prowadzący dochodzenie Nico Costa, który wie „wszystko o wszystkich obrazach Caravaggia w Rzymie”.

Wydania powieści Davida Hewsona w Polsce podjęło się Wydawnictwo Marginesy. Prezentuje dobre przekłady (w tym wypadku autorstwa Karoliny Iwaszkiewcz), dobrze opracowany skład i interesujące okładki „ze skrzydełkami” z cytatami z pochlebnych recenzji powieści plus krótką biografią autora, a na wewnętrznej stronie - z mapą miasta, w którym rozgrywa się historia. Okładki często nawiązują do obrazów przewijających się przez opowieść, dlatego na okładce „Pory na śmierć” widzimy „Męczeństwo św. Mateusza” z Kościoła św. Ludwika Króla Francji w Rzymie.
Dawid Hewson zdążył wyrobić sobie własną markę – pisarza podkreślającego specyfikę miast, w których osadza opowieści, tworzącego nietuzinkowych bohaterów, często nawiązującego do sztuki i nieobawiającego się niezwykłych rozwiązań. Czy to Kopenhaga, czy Amsterdam, czy Wenecja, czy Rzym - warto zagłębić się w kreowany przez niego świat, a w międzyczasie spróbować rozwiązać zagadkę kryminalną na własną rękę. Jeśli nam się nie uda, to i tak będziemy usatysfakcjonowani wszystkim, co działo się po drodze.

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV