Green Arrow #03: Szmaragdowy banita (2018)

Green Arrow #03: Szmaragdowy banita

Trzecia odsłona opowieści o Szmaragdowym Łuczniku, znanym jako Green Arrow, w kolekcji DC Odrodzenie. Oliver Queen stracił wszytko. Jego siostra Emiko zaginęła. Ogromny majątek rodzinny przepadł. A cały świat uznał, że Oliver nie żyje. Dopiero wtedy zaczęły się prawdziwe problemy. Walcząc o odzyskanie tego, co stracił, Ollie nadal patroluje ulice Seattle jako zamaskowany strażnik. Jednak seria morderstw dokonanych z wykorzystaniem łuku i strzał sprawia, że na całe miasto pada strach, a Green Arrow staje się głównym podejrzanym...

Najnowsza recenzja redakcji

Tym razem dostaliśmy jedną, dłuższą opowieść, w której Olivier Queen po niedawnych, niesamowitych wyczynach powraca do Seattle, by głównie zajmować się codzienną, superbohaterską robotą. Co na jej temat sądzą mieszkańcy miasta dowiadujemy się ze sprawnie rozpisanego początku historii. Zawiązanie akcji obraca sie bowiem wokół reportażu dziennikarki na temat kontrowersyjnej działalności Green Arrowa. Okazuje się, że ilu ludzi, tyle opinii - są tacy, którzy chwalą, są tacy, którzy potępiają, ale z pewnością nikt nie pozostaje obojętny. Olivier dalej robi swoje, dalej jest prawy i szlachetny i dalej swoją działalnością wywołuje nieprzewidziane konsekwencje a przede wszystkim - co najistotniejsze w niniejszym tomie, wyzwala tkwiące w ludziach demony.

Twórcom udało się w tym przypadku przepchnąć klasyczny motyw opowieści superbohaterskich o narodzinach złoczyńcy. Tym razem staje się nim upokorzony przez Green Arrowa, nadużywający władzy policjant. Motyw tej przemiany i późniejszych konfrontacji można było z pewnością pociągnąć dłużej i wnikliwiej, ale w rzeczywistości to tylko jeden z wątków Green Arrow #03: Szmaragdowy banita. Ten główny natomiast nawiązuje do tytułu zbiorku, w którym to Green Arrow staje się nagle wrogiem publicznym numer jeden w mieście, którego miał być obrońcą.

Jak do tego doszło? To właśnie jest najlepsze w najnowszym tomie opowieści o przygodach Oliviera Queena. Pierwszy zeszyt Szmaragdowego banity to jedna z najlepiej zawiązanych fabuł superbohaterskich, jakie miałem okazję czytać ostatnimi czasy. Klasyczny zwrot akcji pod koniec, wzorowe budowanie napięcia i przeplatanie kilku wątków wyszło tu koncertowo i nawet późniejsze popadanie w sztampę przy fabularnych rozwiązaniach nie jest w stanie przysłonić pozytywnego wrażenia. A wszystko dzięki prostocie pomysłów wyjściowych, dzięki którym powstało solidne, miejskie superhero.

Ta  prostota to w zasadzie recykling dobrze znanych motywów. Wspomniałem już ten o przemianie policjanta w złoczyńcę. Drugim jest podszywanie się innego łucznika pod Green Arrowa.  Ponadto autorzy nie zapominają o konsekwencjach działań Dziewiątego Kręgu, na skutek których Olivier pozbawiony jest majątku, wprowadzając postać burmistrza Dominiego, będącego istotnym ogniwem w tej rozgrywce. Przeplatanie się tych wątków wzmacnia jeszcze czytelny, społeczny przekaz wraz z rozważaniami na temat granic władzy. A w centrum tego wszystkiego jest miejscami nieco przytłoczony wydarzeniami nasz bohater.

Na szczęście - od czego są przyjaciele! Cóż, czasami od tego, by popsuć wydźwięk dobrej historii. Wśród kompanów, którymi otacza się Ollie, najlepiej w Szmaragdowym banicie wypada nad wyraz skuteczna w otwartych konfrontacjach Dinah. Natomiast i Diggle i powracająca do Seatle Emiko wywołują nieoczekiwane uczucie zbędności w tej historii - jak na razie twórcy nie mają dobrego pomysłu na te postacie, a ich wspólne poczynania lub pogaduszki na łonie przyrody czasami sięgają poziomu dramy z serialowego Arrow.

Podsumowując - dostaliśmy jak na razie najlepszy tom przygód szmaragdowego łucznika. To cieszy, szczególnie w porównaniu ze słabym, poprzednim tomem. Jednak to wciąż za mało, by historia Oliviera Queena na dłużej zapadła w pamięć czytelnikom. Nie pomaga w tym też zbytnio szata graficzna - owszem, patrząc na rysunki Otto Schmidt i Ferreyry nie ma się do czego przyczepić, ale z kolei można odnieść wrażenie, że nie do końca korespondują z tonem opowiadanej historii. Sytuację ratuje kilka splashy, w których czujemy autentyczną, graficzną pasję i możemy sobie wyobrażać tę historię inaczej i chyba lepiej narysowaną. Na razie jednak mamy takiego Green Arrowa jakiego mamy, ale nie ma co zbytnio narzekać, skoro jest dużo lepiej, niż ostatnio.

Co o tym sądzisz?

naEKRANIE Poleca

naEKRANIE poleca
naEKRANIE poleca
naEKRANIE poleca

Dzisiaj urodziny obchodzą

Kevin Alejandro

Kevin Alejandro

ur. 1976, kończy 44 lat

Russell Crowe

Russell Crowe

ur. 1964, kończy 56 lat

Jackie Chan

Jackie Chan

ur. 1954, kończy 66 lat

Francis Ford Coppola

Francis Ford Coppola

ur. 1939, kończy 81 lat

Clarke Peters

Clarke Peters

ur. 1952, kończy 68 lat

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV