Przeczytaj w weekend

Mity Cthulhu (2019)

Mity Cthulhu

Alberto Breccia to jeden z najważniejszych artystów w historii komiksu. Ogromny wpływ jaki wywarł na pokolenie rysowników z lat 70. i 80. XX wieku jest niezaprzeczalny. Jego adaptacje prozy Lovecrafta wydają się pochodzić z innego wymiaru. Rysunki przepełniają dziwne faktury, kolaże, wizje zrodzone z niezwykłej wyobraźni zaskakują i porażają oryginalnością nawet 50 lat po ich stworzeniu. Szeroki wachlarz technik graficznych pozwolił wspaniale oddać klimat opowiadań arcymistrza kosmicznego horroru, H.P. Lovecrafta.

Najnowsza recenzja redakcji

Wykreowana przez H.P. Lovecrafta mitologia Cthulhu na dobre przeniknęła do popkultury w niemal każdym z jej środków wyrazu. Wydaje się, że im więcej lat mija, tym staje się bardziej popularna i inspiruje kolejnych twórców. W komiksie głęboko czerpał z niej chociażby Alan Moore (Providence), bardzo udane są także adaptacje jego opowiadań w wykonaniu Tanabe Gou.

Wydany ostatnio przez Non Stop Comics komiks zatytułowany po prostu Mity Cthulhu, to także próba wiernego przeniesienia treści opowiadań do innego medium. W albumie poznamy adaptacje następujących opowiadań Samotnika z Providence: Zgroza w Dunwich, Zew Cthulhu, Święto, Kolor z innego wszechświata, Coś na progu, Widmo nad Innsmouth, Szepczący w ciemności, Nawiedziciel mroku, Bezimienne miasto. Liczą one po kilka-kilkanaście stron i bardzo dobrze oddają sedno poszczególnych utworów Lovecrafta, nierzadko korzystając po prostu z tekstów napisanych przez Amerykanina. Jeśli więc jesteście fanami jego przesiąkniętej nietypowymi epitetami prozy, to podczas lektury tego komiksu poczujecie się jak ryba w wodzie.

Nie ma sensu rozpisywać się nad fabułą poszczególnych tekstów. To po prostu Lovecraft w pigułce, czyli stawianie zwykłych ludzi w obliczu niewyjaśnionego i przerażającego, a przede wszystkim niemożliwego do pojęcia. Cena takiej konfrontacji jest ogromna, a moc stojąca za wydarzeniami niemożliwa do opisania. To kwintesencja klasycznej literatury grozy, która w komiksowym medium także robi duże wrażenie. Obecnie już się tak nie pisze, co nie umniejsza mocy przekazu prozy Lovecrafta, odwołującej się na pewnym poziomie do pierwotnych strachów i instynktów.

Nie inaczej jest z rysunkami Alberto Breccii. Czytając wydany rok temu album Mort Cinder miałem refleksję, że to bardzo lovecraftowa w klimacie opowieść – także dlatego, że również nie z tej epoki (wszak powstawały przed kilkoma dekadami). Widać, że Breccia świetnie czuje się tworzeniu obrazów wywołujących niepokój i wizualnych narracji z pogranicza grozy w jej wcześniejszym wydaniu (w literaturze określanej np. terminem powieści gotyckiej). To nie krew i flaki, a statyczne sceny, skupianie się na postaciach, umiejętne połączenie czarni, bieli i narracji słownej. Za adaptację prozy Lovecrafta odpowiada Norberto Buscaglia, ale to rysunki robią w tym przypadku większość roboty. Patrząc na wizje Brecii, po prostu czuje się ciarki na plecach.

Komiks Mity Cthulhu to twórczość Lovecrafta w pigułce. Dla fanów rzecz obowiązkowa, a dla osób pragnących przekonać się, czy to coś dla nich, łatwy sposób na podjęcie decyzji. Czuć tu klimat opowiadań Samotnika z Providence, a niektóre wizualizacje koszmarów (enigmatyczne, ale sugestywne) sprawiają, że mogą one zrobić na czytelniku większe wrażenie niż oryginalne teksty, w zależności od wrażliwości.

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV