Miecz lata (2015)

The Sword of Summer

Miecz lata

MAGNUS CHASE nie jest typem grzecznego chłopca. Od strasznej nocy przed dwoma laty, kiedy mama kazała mu uciekać, a potem zginęła, żyje samotnie na ulicach Bostonu. Przetrwał dzięki sprytowi i inteligencji, będąc zawsze o krok przed policją i kuratoriami. Pewnego dnia Magnus dowiaduje się, że ktoś jeszcze usiłuje go znaleźć – wuj Randolph, człowiek, przed którym mama zawsze go ostrzegała. Kiedy usiłuje przechytrzyć wuja, wpada prosto w jego łapy. Randolph zaczyna mu opowiadać coś, co brzmi jak brednie o skandynawskiej historii i dziedzictwie Magnusa – zaginionej od tysięcy lat broni. Coraz więcej elementów układanki zaczyna się jednak składać w sensowną całość. Z zakamarków pamięci Magnusa powracają powieści o bogach Asgardu, wilkach i Ragnaröku – dniu sądu. Ale Chase nie ma czasu na zastanawianie się nad tym, ponieważ świat zostaje zaatakowany przez ogniste olbrzymy i Magnus musi wybrać między własnym bezpieczeństwem a życiem wielu niewinnych ludzi.

Najnowsza recenzja redakcji

Rick Riordan wie, że jego czytelnicy jednak się starzeją, dlatego jego nowy bohater ma aż 16 lat i bardzo ciężkie życie, ponieważ doświadczył już śmierci matki i bezdomności. Co więcej, nigdy nie poznał swego ojca, a reszta jego specyficznej rodziny nie interesuje się jego losem. Brzmi strasznie i bardziej kojarzy się z dramatem o młodym człowieku niż serią spod pióra Riordana. Przyznam szczerze, że do końca nie wiem, czy takie doświadczanie młodego Magnusa było dobrym pomysłem. Z jednej strony Riordan starał się pokazać, że życie bezdomnego nie musi być takie straszne; z drugiej ten problem został potraktowany zbyt lekko, tak jakby bezdomność dziecka przypominała bardziej zabawę, niechodzenie do szkoły i jedzenie kebabów. Jednocześnie jest to trochę szokujące, że przez 2 lata nikt nie zainteresował się, co się dzieje z dzieciakiem, któremu zmarł jedyny opiekun.

Jeśli zaś chodzi o samego Magnusa, to nie sposób go nie polubić. Zabawny, ironiczny, spostrzegawczy – nie denerwuje jako główna postać, teoretycznie nie wybija się ponad przeciętność, jednocześnie przekuwając swoje wady na zalety. Niestety oprócz problemów z okazywaniem czułości (co w sumie można zrzucić na wiek) wydaje się nie mieć żadnych urazów po swoim życiu jako bezdomny. Myślę, że ta postać nic by nie straciła, gdyby Riordan odpuścił sobie ten pomysł i pozostawił chłopaka pod opieką jednego z wujków.

Miecz lata - okładka
Źródło: Galeria Książki

Jednak cała powieść nie skupia się jedynie na Magnusie Chasie (zbieżność nazwisk nieprzypadkowa!). Oprócz niego mamy jego bezdomnych kolegów Heartha i Blitzena, młodą walkirię Samarę i wiele epizodycznych postaci – towarzyszy z Walhalli czy kuzynkę Annabeth. Jednakże każda z tych postaci ma jakąś cechę, która ją wyróżnia, i nie dość, że nie czuje się nadmiaru bohaterów, to również można ich wszystkich odróżnić w zachowaniu. To wielka zaleta i miejmy nadzieję, że Riordan rozwinie te postacie w następnych częściach.

Jeśli chodzi zaś o samą mitologię, to autor odrobił swoją pracę domową. Tak jak we wcześniejszych powieściach - traktuje ją z przymrużeniem oka, nie okłamuje jednak rzeczywistości. Zastanawia mnie tylko, jak chce połączyć tak różne mitologie w jedno. Mam nadzieję, że zostanie to wyjaśnione w późniejszych częściach.

Akcja książki jest świetnie stworzona – nie tylko poboczne wątki kierowały do głównego rozwiązania, ale także pomogła poznać o wiele lepiej zarówno świat nordyckich bogów, jak i naszych „zwyczajnych” bohaterów. Co więcej, poboczne wątki nie wybijają z rytmu, dzięki czemu książkę czyta się bardzo szybko i nie czuć upływu czasu.

The Sword of Summer jest dobrym początkiem serii, choć czytelnicy, którzy nie mieli do czynienia dotychczas ze światem Ricka Riordana, mogą nie wyłapać wszystkich smaczków. Książka jest jednak zabawna, a tytuły rozdziałów to prawdziwy majstersztyk. Może Miecz lata nie jest najlepszą książką dla młodzieży, stanowi jednak doskonałą rozrywkę na jeden-dwa wieczory.

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV