Adam Siennica

Adam Siennica

Zachwyty i rozczarowania 2018 roku – Adam Siennica

Zachwyty i rozczarowania 2018 roku – Adam Siennica Zachwyty i rozczarowania 2018 roku – Adam Siennica

Koniec roku to czas podsumowań. W tekście dowiecie się, co mnie zachwyciło w popkulturze, a co wzbudziło niesmak i rozczarowanie.

ROZCZAROWANIA

Solo: A Star Wars Story

Pierwszy raz w moich rozczarowaniach można przeczytać o Gwiezdnych Wojnach. Nie podobał mi się ten film. Widziałem go tylko dwa razy i... nie ciągnie mnie do powtórki (dla porównania większość ostatnich części dobijałem w kinie do liczby powyżej 10). Doceniam w tym tylko i wyłącznie budowę spójności z kanonem. Liczne nawiązania, smaczki i easter eggi to jedyne, co mogę szczerze pochwalić (na czele z epizodem TEJ postaci). A całość jest... zbyteczna, niepotrzebna, kiepsko przedstawiona i mało angażująca. W tym filmie nie widziałem Hana Solo (aktor wypadł co najwyżej przeciętnie), ale za to dostrzegłem dobrego Lando Calrissiana. Niby klimat jest, wszystko, co trzeba, można dostrzec, ale... to nie są Gwiezdne Wojny, jakich oczekuję. Wyszedł z tego przeciętny film przygodowy z bohaterem, którego nie powinno się w ogóle ruszać. Po prostu zbyt dużo rzeczy raziło, nie działało lub zostało kiepsko zrealizowanych. Ciekaw jestem, jak wyglądała ta wizja zwolnionych reżyserów, ale... jeśli plotki zawierały ziarno prawdy, boję się, że mogło być gorzej. Prawda jest taka, że taki zimny prysznic był potrzebny Disneyowi i Lucasfilmowi. Jestem przekonany, że będą wiedzieć, jakich błędów nie popełniać.

Han Solo: Gwiezdne Wojny - historie
fot. Lucasfilm

Jesienny sezon seriali

Wiem, o tym samym pisałem też w ubiegłym roku. Mam problem z tym, co nowego zaprezentowano nam w jesiennym sezonie, który znów był przepełniony przeciętniakami do oglądania przy obiedzie. Zbyt wiele tytułów było nieudanych, nie zachęcających i pozbawionych jakiejś unikalności. A przede wszystkim zbyt mało nowych seriali potrafiło zapaść w pamięć... mogę wymienić z niezłych rzeczy Chilling Adventures of Sabrina, Ślepnąc od świateł, God Friended Me i The Rookie. Pewnie znajdzie się jeszcze kilka ciekawych pozycji, o których zapomniałem wspomnieć, ale czy na tle kilkudziesięciu seriali jesieni to naprawdę wystarcza? Mimo wszystko współcześnie mamy większe oczekiwania. Sezon wiosenny znów okazał się lepszy.

Vikings

5. sezon tego serialu to nieporozumienie. Nie wiem, czy można znaleźć coś bardziej przeciąganego na siłę w ostatnich latach w telewizji. Fabuła się wlecze w ślimaczym tempie, postacie synów Ragnara są nieciekawe,  Ivar staje się klaunem i parodią wikinga, a samej fabuły starcza może na kilka odcinków. Do tego wiele fatalnych decyzji realizacyjnych (finał sezonu 5A ze zniszczeniem kulminacyjnej bitwy był fizycznie męczący) i nieporozumień (wątek Flokiego). Nie wiem, czy jestem w stanie coś dobrego powiedzieć w tej chwili o tym sezonie. Miał on swoje momenty, nie przeczę, ale są one przytłoczone przez te złe.

Wikingowie: sezon 5, odcinek 12 - zdjęcie
fot. materiały prasowe

Deadpool 2

Przyznam, że nie jestem wielkim wielbicielem pierwszej części, ale niestety dwójka jakoś tego nie poprawiła. Scenariuszowo zbyt dużo scen to próby wymuszania śmiechu kiepskimi gagami (scena "umierania" Deadpoola), a cała historia jakoś nieszczególnie mnie porwała. Ma to swoje plusy, niezłe sceny akcji, ale rozczarowujące, gdy wezmę pod uwagę grupę 87Eleven i współtwórcę, Johna Wicka, za sterami). One powinny być lepsze. To wszystko powinno nas zachwycić widowiskiem z dobrym humorem. A tak stało się ckliwą historią o miłości z fajnymi momentami.

Źródło: Fox

Netflix i jego filmy oryginalne

Cóż, Netflix może robi dużo dobrych seriali, ale z filmami nie radzi sobie najlepiej. Mamy wyjątki w postaci wybitnej Roma, The Ballad of Buster Scruggs oraz uroczego To All the Boys I've Loved Before, ale poza tym... to zalew przeciętniaków. Czasem zaskakująco poniżej jakości ekip, które je tworzyły. Na czele z ostatnim Bird Box ze świetną obsadą, podobno dobrym pierwowzorem książkowym, ale kiepsko zrealizowaną historią na ekranie. Nawet Mowgli tutaj nie wyróżnia się na plus. Być może w przyszłym roku coś się zmieni i te wydawane miliony na produkowanie nowych tytułów w końcu dadzą oczekiwaną jakość.

Nie otwieraj oczu
fot. Netflix

Afera wokół Lethal Weapon

Lubię serial Zabójcza broń, bo to naprawdę przyjemna rozrywka. Lubiłem też Damona Wayansa, który miał sporo zabawnych filmów na koncie. Jednak to, co wydarzyło się za kulisami, było wręcz przerażające. Doprowadzenie do tak głośnej afery to prawdopodobnie największy błąd stacji telewizyjnej i producentów. Czytało się to z bólem serca... i wielka szkoda, bo trudno teraz patrzeć na Damona Wayansa w pozytywny sposób po tych doniesieniach. 3. sezon wyszedł sympatycznie i nowy bohater to plus, ale niesmak pozostanie.

Zabójcza broń
fot. Darren Michaels/FOX

Strony:
  • 1
  • 2 (current)

Źródło: zdjęcie główne: materiały prasowe

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV