Repertuar kin Nowość Program TV

 

 

Opowieści o rodzinie Meyerowitz (utwory wybrane) (2017)

The Meyerowitz Stories (New and Selected)

Śr. ocena 7.0

Znasz ten film? Oceń!

0,0

Najnowsza recenzja redakcji

Wbrew temu, co mogą sugerować nazwiska Stiller i Sandler w obsadzie, Opowieści o rodzinie Meyerowitz (utwory wybrane), to intymny film obyczajowy, mówiący o trudnych relacjach ojca z dziećmi.

Noah Baumbach, reżyser i autor scenariusza, skupia się zwłaszcza na związku Harolda (Dustin Hoffman), emerytowanego, zgorzkniałego rzeźbiarza, z jego synami z różnych małżeństw, Dannym (Adam Sandler) i Matthew (Ben Stiller). Pierwszy to będący w separacji z żoną niedoszły pianista, drugi natomiast to odnoszący sukcesy doradca finansowy z Los Angeles. Poznajemy również córkę Harolda, Jean (Elizabeth Marvel) i jego trzecią żonę Maureen (Emma Thompson), film jednak głównie skupia się na przyrodnich braciach, podczas ich wizyt u ojca, poświęcając Jean zauważalnie mniej czasu. Tak samo traktuje ją rodzina. Baumbach pokazuje, jak ważny jest balans, w relacjach rodzic-dziecko. Zarówno zupełny brak uwagi, jak i jej nadmiar, mogą doprowadzić do sytuacji, w których przez lata gromadzone urazy znajdują nagłe i niezdrowe ujście, w zupełnie nieoczekiwanych momentach. Co gorsza, wpływają na kogoś w taki sposób, że żadna manifestacja uczuć nie jest w stanie naprawić zniszczeń, wyrządzanych psychice lata wcześniej.

Podobnie jest z brakiem komunikacji w rodzinie, która jest przyczyną konfliktów Meyerowitzów. Powierzchowne rozmowy między członkami rodziny, niedopowiedzenia, błędne założenie, że poczucie winy za nagromadzenie dystansu, powinno leżeć po przeciwnej stronie i zazdrość o nierównomiernie okazywane uczucia. Baumbach maluje obraz neurotycznej rodziny, w której każdy mówi, ale nikt nie słucha, jedynie tolerując się, nie z miłości, ale z poczucia obowiązku. Meyerowitzowie momentami balansują na granicy przesady. Są dostatecznie realistyczni, by dało się z nimi utożsamić, i wystarczająco sympatyczni, by życzyć im szczęścia.

Te relacje są tym, co napędza Opowieści…, w dużym stopniu dzięki udanym kreacjom aktorów wcielających się w trzech Meyerowitzów. Dustin Hoffman, nawet jeśli nie daje z siebie wszystkiego, jest świetny. Potrafi w ciągu niecałych dwóch godzin nadać Haroldowi mnóstwo charakteru, choćby przez drobne gesty czy mimikę twarzy. Widać jego butę, niczym nieuzasadnione przekonanie o własnej wyższości, które doprowadziły do porzucenia sztuki przez jego dzieci, jednak zamiast do niego zniechęcać, sprawiają że niemal się mu współczuje. Po tym weteranie można się jednak spodziewać pewnego poziomu aktorstwa. Zaskakuje natomiast dobra forma Sandlera i Stillera. Obaj całkiem dobrze radzą sobie ze stonowanym klimatem Opowieści. W udany sposób łączą – mające spotęgować wrażenie wpływu, jaki Harold miał na synów – manieryzmy mimikujące Hoffmana, z własnymi, unikalnymi cechami, dzięki którym zarówno Danny, jak i Matt są pełnokrwistymi postaciami, wystarczająco unikalnymi, by wywołać u widza szczerą, emocjonalną reakcję.

Są jednak w Opowieściach sceny w których ich aktorstwo staje się zbyt komediowe, przez co zamiast być Dannym i Mattem, ponownie stają się w oczach widza Sandlerem i Stillerem, co nie pasuje do ogólnego klimatu filmu. Ogólnie jednak całej trójce udało się sprawić wrażenie, że są rodziną z bogatą i niekoniecznie szczęśliwą przeszłością. Zwykłe rzeczy, podobny styl prowadzenia rozmowy, gestykulacja, wyczuwalne napięcie, a w niekomfortowych sytuacjach zmiana tematu na sport. Interakcje z pobocznymi postaciami, gdzie widzimy, jak Matt popełnia błędy ojca, dopełniają tego wrażenia. Te elementy musiały być dopracowane, bo wypełniają prawie w całości pierwszą połowę opowieści o rodzinie Meyerowitz i w znacznym stopniu drugą.

Przez to jednak dochodzi do sytuacji kiedy w drugiej połowie filmu, w scenach, gdy seniora rodu nie ma na ekranie, film jakby się gubi. Pozostawieni samym sobie Sandler i Stiller są mniej skupieni. Dodatkowo w kulminacji Baumbach zmienia dotychczasową formę opowiadania historii, zaczynają się czasowe skoki do przodu, które przez brak spójności z resztą filmu, mogą rozpraszać. Istotą filmu jest ukazanie natury rodziny, dzięki użyciu małych, pozornie nieistotnych scen interakcji między jej członkami. W końcówce natomiast trudno pozbyć się wrażenia, że zbyt wiele z nich nie zostało nam pokazane, przez co zakończenie nie uderza tak mocno, jak powinno. Tempo akcji się zwiększa, zmienia się nawet styl montażu, przejścia są dłuższe. Nie zmienia się natomiast monotonna ścieżka dźwiękowa autorstwa Randy’ego Newmana, na którą składa się kilka identycznie brzmiących, granych na pianinie, utworów.

Opowieści o rodzinie Meyerowitz (utwory wybrane) to przyzwoita historia o relacjach w rodzinie, zwłaszcza tych między ojcem i synami. Potrafi czasem pociągnąć za odpowiednią strunę w sercu widza, zmusić do refleksji nad relacjami z własną rodziną, nad wpływem, jaki wywarła na jego własne wybory, nad konsekwencjami tłumienia uczuć, chowania dawnych urazów. Jednak nie pomaga sobie niekonsekwentnym wykonaniem. Przez nie najlepsze aspekty filmu nie mogą jaśnieć tak, jak na to zasługują. Prawdopodobnie dlatego świata nie zawojuje. Niemniej Opowieści są godne polecenia, choćby dla samego Dustina Hoffmana.

Pokaż całą recenzję

Obsada

Powiązane Artykuły

Katarzyna Piórecka
weekend
-

Netflixowe niesnaski z festiwalami filmowymi

Nie da się ukryć, że od pewnego czasu świat mediów zyskuje nowych graczy, to jest…

Adam Siennica
-

Rok z Netflix

Co działo się w 2017 roku w platformie Netflix?

naEKRANIE
1-

Najlepsze filmy 2017 roku [lista aktualizowana]

Wybieramy najlepsze filmy 2017 roku. Oto produkcje, których jakości jesteśmy pewni, oglądaliśmy je i polecamy.

Co o tym sądzisz?