Repertuar kin Nowość Program TV

Miasto cieni (2014)

Hollow City

Śr. ocena 0

Znasz tę książkę? Oceń!

0,0

Zgłoś błąd na stronie

Najnowsza recenzja redakcji

Stare, poszarzałe, pogięte i porysowane zdjęcia mają w sobie mnóstwo uroku. Ot, zatrzymani w czasie ludzie, zwierzęta, przedmioty i scenki rodzajowe, stop-klatki z przeszłości. Nastrajają nostalgicznie i przywodzą na myśl wspomnienia. Chyba że są równie niepokojące co fotografie z powieści Osobliwy dom pani Peregrine oraz Miasto cieni – wówczas budzą sprzeczne emocje. Niepewność. Smutek. Strach. Zadziwienie.

Miasto cieni Ransoma Riggsa, kontynuacja Osobliwego domu pani Peregrine, to jedna z tych książek, których nie sposób nie oceniać po okładce. Podobnie jak pierwszy tom cyklu, Miasto… jest doskonale opracowane pod względem edytorskim – niezwykłym jak na thriller czy mroczną powieść fantasy teoretycznie przeznaczoną dla młodzieży. Książka momentalnie przyciągają wzrok czytelnika nie kolorami, jako że całość tonie w odcieniach sepii, lecz intrygującą okładką oraz pietyzmem wydania. Twarda oprawa, stonowana wyklejka, dopracowana strona tytułowa, wyraźnie zaznaczone rozdziały, ozdobniki, inicjały, elegancka czcionka, a przede wszystkim niesamowite, budzące dreszcz niepokoju fotografie, wokół których została osadzona oś fabularna opowieści, zachęcają do zagłębienia się czy też powrót w świat osobliwców, nim jeszcze zaczniemy lekturę.

Pozostaje pytanie: czy nie jest to swego rodzaju przerost formy nad treścią? Niekoniecznie. To jeden z nielicznych przypadków, kiedy piękna edycja jedynie podkreśla znakomicie napisaną powieść, stanowiąc jej nieodłączną część. Stare, przedziwne, choć o dziwo prawdziwe zdjęcia odkrywają przed nami swoją historię. Bez nich nie byłoby Miasta cieni, tak jak nie powstałby wcześniejszy Osobliwy dom pani Peregrine. Miejsca, ludzie, rekwizyty – zamrożone w czasie i to w sensie dosłownym, bo powieść traktuje również o pętlach czasowych, w których jeden dzień powtarza się niczym w Dniu świstaka, chociaż niezupełnie odtwarzając te same zdarzenia co do joty.

Bohaterowie, tło i intryga obu części cyklu przywodzą na myśl pierwsze, również przeznaczone dla młodszego czytelnika powieści Carlosa Ruisa Zafona, Philipa Pullmana czy Gartha Nixa, ale Ransom Riggs pozostaje oryginalny i przemawia własnym językiem. Dzieci „inne niż pozostałe”, walka z upiorami, niepokojąca magia kontra równie niepokojący świat rzeczywisty – o tym i owym już gdzieś czytaliśmy, ale puzzle jego powieści układają się w odmienny sposób.

Miasto cieni rozpoczyna się w tej samej chwili, w której zakończył się Osobliwy dom pani Peregrine. Główny bohater, nastoletni Jacob Portman, podjąwszy decyzję o porzuceniu dotychczasowego życia i rozpoczęciu zupełnie nowego, ucieka przez morze z grupą osobliwych dzieci z walijskiej wyspy. Goni ich mgła, wroga łódź podwodna i sterowce, a Londyn, do którego podążają, wcale nie okaże się bezpieczniejszy, jako że trwają niemieckie bombardowania z czasów II wojny światowej. Powieść Riggsa ma w sobie zarówno urok starego filmu szpiegowskiego, jak i sporą dawkę baśni oraz horroru: od gadającego psa i pszczół bojowych, przez podróż cygańskimi wozami i mroźny pałac niczym w Krainie lodu, po przypominające żołnierzy totalitaryzmu bezduszne upiory i ich potwornych pobratymców – głucholce o zabójczych językach. Okazuje się, że w baśniach kryje się ziarno prawdy, a już z całą pewnością może kryć się tajny szyfr. Nic nie dzieje się bez przyczyny. A przecież osobliwcom nie brak tego, co mają zwykli ludzie, jedynie zwykłym ludziom brakuje osobliwości – innymi słowy, osobliwcy mają więcej.

Czytaj również: Wybory Literackie: Andrzej Sapkowski i Henryk Sienkiewicz wygrywają

Dlatego to nie fotografie ani tło są najważniejsze w Mieście cieni, lecz bohaterowie, których znamy już z Osobliwego domu pani Peregrine. Oprócz wysuwających się na pierwszy plan Jacoba i panującej nad ogniem Emmy oraz rodzącej się między nimi miłości bliżej poznajemy pozostałe dzieci – siłaczkę Bronwyn, przepowiadającego przyszłość Horace’a, lżejszą od powietrza Olive, otoczonego pszczołami Hugh, niewidzialnego Millarda czy ponurego, potrafiącego na chwilę ożywiać zwłoki Enocha. Przygoda goni przygodę, poszukiwania schronienia i ratunku dla pani Peregrine prowadzą w coraz dziwniejsze miejsca, główny bohater odkrywa nową umiejętność, która może okazać się bardzo przydatna, a na koniec następuje ciekawy twist, będący ani chybi zapowiedzią trzeciej części cyklu. Z przyjemnością wyczekiwanej.

Pokaż całą recenzję

Co o tym sądzisz?

Z dniem 31.04.2019 dokonamy migracji systemu komentarzy. Nowy system komentarzy pozwoli nam m.in. rozwinąć funkcje, których nie możemy uzyskać w Disqus, zwiększy bezpieczeństwo strony i przyspieszy czas jej ładowania. W związku z tym wymagana jest Państwa zgoda na przeniesienie Państwa komentarzy do nowego systemu i powiązania go z Państwa kontem w serwisie naEKRANIE.pl. Prosimy o zalogowanie się na wszystkie konta disqus, z których Państwo korzystacie i powiązanie ich z naszym serwisem. W przypadku braku udzielenia tejże zgody, Państwa komentarze w dniu uruchomienia nowego systemu komentarzy przejdą proces zmiany na anonimowe. Proszę kliknąć tutaj, aby wyrazić zgodę i powiązać to konto.

Jeżeli posiadasz oddzielne konto w serwisie disqus kliknij tutaj, aby je powiązać

UWAGA: Ten komunikat będzie się pojawiał aż do momentu uruchomienia systemu nowych komentarzy niezależnie od tego czy wykonasz powyższe instrukcje czy nie.