Menu

Nocny recepcjonista (2016)

The Night Menager


Książka jednym zdaniem

brak jeszcze opinii, jako pierwszy dodaj swoją!
Pokaż wszystkie opinie (0)

Najnowsza recenzja redakcji

Nocny recepcjonista to książka, której wielu osobom zapewne streszczać nie trzeba, gdyż właśnie na jej podstawie BBC One nakręciło cieszący się sporą popularnością serial o tym samym tytule z Tomem Hiddlestonem, Hugh Laurie i Elizabeth Debicki w rolach głównych. Jednak czy książkowy pierwowzór jest tak samo dobry jak ekranizacja? Sprawdzamy!

Nocny recepcjonista to powieść Johna LeCarre, wydana po raz pierwszy w 1993 roku. Jonathan Pine, były żołnierz irlandzkich oddziałów specjalnych, pełni obecnie funkcję nocnego recepcjonisty w luksusowych hotelach. Pewnego razu próbuje przekazać brytyjskim władzom informacje obciążające słynnego biznesmena prowadzącego podejrzane interesy, sytuacja obraca się jednak przeciwko niemu i osobom z nim współpracującym. Kilka lat później Pine dostaje jedyną okazję do zemszczenia się na Richardzie Roperze – staje się częścią operacji brytyjskich służb specjalnych mającej na celu zdemaskowanie Ropera jako handlarza bronią. Zadaniem Jonathana jest przeniknięcie do kręgów organizacji Ropera i dostarczenie dowodów pozwalających na jego aresztowanie i skazanie.

Rzadko zdarza mi się najpierw obejrzeć ekranizację, a dopiero potem przeczytać książkę, ale kiedy już tak się dzieje, zazwyczaj nie mam problemu z tym, że znam już fabułę, wiem, co się wydarzy i jak opowieść się zakończy. W tym jednak wypadku męczyłam się okrutnie. Wszystko przez to, że chociaż pomiędzy ekranizacją a pierwowzorem jest kilka znaczących różnic – jak chociażby przeniesienie opowieści do czasów bardziej nam współczesnych – to sama intryga i główny zarys fabuły pozostają praktycznie bez zmian. Johnowi LeCarre udało się stworzyć historię na tyle uniwersalną, że nawet po tych wydawałoby się istotnych zmianach główny wątek niewiele różni się od oryginału.

nocny recepcjonista - okładka
Źródło: Sonia Draga

Fabuła Nocnego recepcjonisty rozwija się też raczej niespiesznie, wiele czasu autor poświęca przygotowaniom do samej operacji – całej drodze, jaką Jonathan przechodzi po to, by wkraść się w łaski Ropera. Jest tu to, czego brakowało w serialu – mamy szerszy obraz motywacji Jonathana, zaglądamy w głąb jego psychiki i możemy go lepiej zrozumieć. Niestety autor nie może się też oprzeć próbie idealizowania swojego bohatera i stworzenia z niego jeszcze lepszego, przystojniejszego i sprytniejszego odpowiednika Jamesa Bonda. Jonathan to jednocześnie poliglota, kosmopolita, osierocony syn bohatera wojennego, wysoko wykwalifikowany żołnierz, człowiek z nienagannymi manierami – odważny i skromny jednocześnie, mężczyzna, któremu kobiety rzucają się do stóp, a dzieci uwielbiają od pierwszego spotkania. Nie można też zapomnieć o tym, że świetnie gotuje, gra w squasha i generalnie pod każdym możliwym względem pretenduje do miana idealnego. Niestety co za dużo, to niezdrowo, a w tym wypadku odnieść można wrażenie, że te wszystkie cudowne cechy są Jonathanowi dane trochę na siłę i ostatecznie niewiele wnoszą do całej opowieści. Po prostu brytyjski szpieg (według autora) taki z założenia powinien być, więc taki jest. Nieważne, czy to wszystko, co potrafi, do czegoś mu się przyda czy też nie. Nieźle to wygląda na ekranie, jednak w książkowej wersji nie sprawdza się już tak samo dobrze.

Traci również Roper. Być może to charyzma Hugh Lauriego sprawiła, że w serialu wyrósł on na tak ciekawą i fascynująca postać. Książkowy Roper nie jest aż tak porywający. Właściwie niewiele można o nim powiedzieć, długo musimy czekać, zanim poznamy go trochę lepiej. Czytamy wielokrotnie, że jest „najgorszym człowiekiem na świecie”, ale jakoś nie widzimy przykładów (przynajmniej na początku). Autor, chociaż porusza poważne problemy, takie jak chociażby nielegalny handel bronią i narkotykami czy korupcja na wysokich szczeblach władzy, to stroni od głębszego przyjrzenia się tym kwestiom lub poruszenia ich moralnych aspektów.

Jedno trzeba Johnowi LeCarre przyznać: udało mu się stworzyć ciekawą, wielowątkową opowieść, w której czytelnik ma podwójny ogląd sytuacji – widzimy ją zarówno oczami będącego w centrum wydarzeń Jonathana, jak i z perspektywy urzędników brytyjskich służb specjalnych czuwających nad całą operacją. Nocny recepcjonista przenosi nas co rusz w nowe miejsca i bardzo dobitnie pokazuje charakter przemian, jakie miały miejsce u schyłku zimnej wojny.

Nocny recepcjonista to powieść szpiegowska w bardzo typowym stylu, którą dużo łatwiej będzie się czytało tym, którzy jej ekranizacji nie wiedzieli. Intryga zbudowana jest bowiem tak, by czytelnik stopniowo odkrywał zamiary bohaterów – przyjemność z czytania jest dużo mniejsza, gdy wiemy już, co się wydarzy.

Pokaż całą recenzję Pokaż wszystkie recenzje redakcji (1)

Powiązane Artykuły

Tymoteusz Wronka
2197 -

Premiery książkowe, których nie możecie przegapić – czerwiec 2016

W zalewie setek nowych książek wybieramy te, które wydają się najbardziej interesujące. Oto najciekawsze premiery książkowe z czerwca 2016 roku.


Komentarze