Wiedźmin. Córka płomienia (2019)

Wiedźmin. Córka płomienia

Geralt zostaje poproszony przez starego znajomego o wyjaśnienie tajemnicy potwora, który zakrada się nocami do jego córki. Podczas wykonywania zlecenia wiedźmin niespodziewanie – i wbrew swojej woli – wyrusza w szaloną, magiczną podróż z Novigradu wprost na dwór nieobliczalnego władcy, który rozkazuje mu dostarczyć głowę słynnego zabójcy... Geralta z Rivii. Wiedźmin, zmuszony ukrywać swoją tożsamość, zostaje wplątany w sieć pałacowych intryg, zyskuje też nieoczekiwanych sojuszników i zajadłych wrogów. Wkrótce odkrywa również mroczny sekret zła, które nocami budzi się do życia w królewskich ogrodach... 

Najnowsza recenzja redakcji

Wiedźmińskie komiksy na Zachodzie ukazują się w Dark Horse Comics już od pewnego czasu, dodając cegiełkę do fenomenu postaci wykreowanej przez Andrzeja Sapkowskiego. Kolejne produkcje czerpiące z wykreowanego świata działają na zasadzie synergii, wzajemnie się wspierając i rozszerzają realia.

Córka płomienia przenosi Wiedźmina – i nas – w orientalne klimaty, a mianowicie do Ofiru. Wszystko za sprawą Jaskra, który wdał się w kolejny niebezpieczny romans, a do ukochanej dostawał się za pomocą… latającego kufra. Gdy sytuacja zaczęła się robić problematyczna, razem z Geraltem użyli magicznego pojazdu i wylądowali na dworze ofirskiego króla. I tu dopiero wpadają w solidne tarapaty, w wykaraskaniu z których równie istotne będą umiejętności bojowe Białego Wilka, co gładki język Jaskra. Intryga ma kilka warstw, a napotkani sprzymierzeńcy niekoniecznie takimi się okażą. Stawką jest życie bohaterów, a nawet rozwiązanie zagadki dotyczącej ulubionej faworyty króla nie gwarantuje im, że uniosą cało głowę.

Trzy wcześniejsze części przygód Geralta napisał Paul Tobin, który całkiem nieźle radził sobie z wiedźmińską materią, ale jednocześnie było widać, że jego inspiracje czerpane są bardziej z bestsellerowej serii gier niż bezpośrednio z prozy Andrzeja Sapkowskiego. W Córce płomienia sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej.

Tym razem za album odpowiadają dwie Polki – Aleksandra Motyka i Marianna Strychowska – które bardzo dobrze czują ducha Sagi o Wiedźminie. Jaskier jest… Jaskrem, Geralt napotyka znane dylematy i demony przeszłości, a całość okraszona jest inteligentnym, niekiedy odwołującym się do współczesnych wydarzeń, humorem. To coś, czego nie był w stanie dokonać zachodni twórca.

Nieco słabiej wypada strona graficzna, niepozbawiona co prawda detali budujących klimat czy budzących skojarzenia. Jednakże same rysunki mają nieco zbyt surowy charakter: w tej serii zdecydowanie najlepiej wypadały dwa pierwsze albumy z rysunkami Joe Querio.

Córka płomienia to kolejny niezły album z przygodami Geralta z Rivii, tym razem pokazujący czytelnikom nieco bardziej egzotyczną scenerię, ale jednocześnie bezpośrednio czerpiący z wiedźmińskich korzeni.

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV