Jak zwiększyć immersyjność gier VR? Poprawiając ich brzmienie

Badacze Uniwersytetu Stanforda twierdzą, że dzięki usprawnieniu algorytmów przetwarzania dźwięku gry w wirtualnej rzeczywistości będą wydawały się bardziej realistyczne.

Badacze Uniwersytetu Stanforda twierdzą, że dzięki usprawnieniu algorytmów przetwarzania dźwięku gry w wirtualnej rzeczywistości będą wydawały się bardziej realistyczne.

Emil Borzechowski

Emil Borzechowski

Tagi:  vr 

Projektanci klasycznych gier dbają o realizm doświadczeń przede wszystkim za pośrednictwem warstwy graficznej swoich produkcji. Choć ścieżka dźwiękowa często jest traktowana z równie dużym pietyzmem, nie jest ona tak immersyjnym elementem jak to, co widzimy na ekranie. Wszystko przez to, że podczas grania na monitorze nasz mózg wie, że spogląda na płaski obraz. Dlatego w przypadku klasycznych gier głębia dźwięku nie jest aż tak istotna.

Zupełnie inaczej wygląda sprawa z tytułami w rzeczywistości wirtualnej. Tu precyzyjne odwzorowanie źródła dźwięku jest równie istotne co dostarczenie do oczu płynnego obrazu. Tylko w ten sposób można zbudować wrażenie pełnego zagłębienia się w cyfrowym świecie. Problemem nie jest sam mechanizm symulowania przestrzeni brzmieniowej. Istnieją algorytmy, które pozwalają z wysoką dokładnością przetworzyć dźwięk w taki sposób, aby dochodził ze ściśle wskazanego kierunku. Problem tkwi w tym, że proces ten jest zbyt żmudny i nie nadaje się do zastosowania w grach VR. A technologia modelowania przestrzennego wykorzystywana w klasycznych grach jest zbyt niedokładna.

Naukowcy z Uniwersytetu Stanforda twierdzą, że rozwiązali ten problem. Udało im się opracować nowy algorytm modulacji dźwięku, który działa znacznie szybciej niż metody stosowane dotychczas. Choć nie pracuje w czasie rzeczywistym, jest na tyle sprawny, że poradzi sobie z wiernym odwzorowaniem sposobu rozchodzenia się fal akustycznych w przestrzeni wirtualnej.

Nowa metoda porzuca proces symulacji propagacji dźwięku bazujący na odkryciach niemieckiego naukowca Hermanna von Helmholtza. Zamiast tego podparto się na zasadach muzyki dwunastotonowej wypracowanych przez Heinrich Kleina. Muzyk łączył ze sobą dwanaście tonów w jeden akord zwany Mutterakkord i po ten „matczyny akord” sięgnęli naukowcy. Jak opisują autorzy algorytmu, fabrykuje on kilka dźwięków modalnych w formie akordów, a te są następnie odgrywane w taki sposób, aby stwarzały wrażenie naturalnego rozchodzenia się dźwięku w trójwymiarowej przestrzeni.

Efekt? Więcej niż zadowalający. System jest w stanie precyzyjnie odwzorować dźwięk 3D setki, a nawet tysiące razy szybciej niż metody stosowane dotychczas. Jeśli technologia ta zostanie wykorzystana w grach VR, te staną się jeszcze bardziej immersyjnym doświadczeniem.

Źródło: Engadget / Zdjęcie: Valve

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV