Przeczytaj w weekend

Dolina Krzemowa (sezon 1, epizod 1)

Minimum Viable Product (2014)

Dolina Krzemowa

Richard dostaje propozycję od największej informatycznej firmy świata - Hooli. Chcą od niego wykupić jego mały serwis muzyczny za grube pieniądze. Jednak zainteresowany jest też anioł biznesu Petera Gregory'ego. Musi podjąć najważniejszą decyzję w swoim życiu.

Najnowsza recenzja redakcji

Silicon Valley pretenduje do bycia jedną z najlepszych gorzkich komedii, jakie mogliśmy kiedykolwiek zobaczyć w telewizji kablowej. Tym bardziej cieszy fakt, iż całość oparta jest na fundamentalnym pytaniu odnoszącym się praktycznie do każdej funkcjonującej obecnie branży: jak daleko jesteś w stanie się posunąć, by osiągnąć upragniony sukces?

Pytanie to będzie prześladować młodego programistę, Richarda Hendricksa, w momencie, gdy dostanie szansę na otwarcie własnego biznesu. Za dnia bohater pracuje w Hooli (przerysowanej wersji Google), a czas wolny spędza w wynajętym domu przekształconym w "inkubator medialny" przez Erlicha (fantastyczny T.J. Miller). W trakcie prac nad aplikacją, która pozwoli muzykom na uniknięcie kopiowania siebie nawzajem, Richard przypadkowo stwarza algorytm, który jest w stanie zrewolucjonizować branżę technologiczną, ale również sprawia, że będzie musiał podjąć najważniejszą decyzję w swoim życiu: przyjąć 10 milionów i później tego żałować czy zostać drugim Zuckerbergiem?

Produkcja HBO jest dziełem Mike'a Judge'a, twórcy takich serii jak "Beavis i Butt-head" czy "Bobby kontra wapniaki" ("King of the Hill"), który z współtwórcami Silicon Valley w latach 80. pracował w tytułowej Dolinie Krzemowej. Trzeba jednak przyznać, że nowy projekt ma dużo więcej wspólnego z jego filmowymi przedsięwzięciami aniżeli którakolwiek z jego produkcji telewizyjnych. Wybrzmiewa w nim echo humoru z kultowego "Office Space"; krzykliwe przyjęcia i brzydota mieszkania przywodzą na myśl "Idiokrację", w której celowo użyto antyestetyki, by ukazać "Wielkie-pudełko" przyszłości, w której jakiekolwiek poczucie dobrego smaku umarło. Reżyser daje nam tym razem ziemię obiecaną w postaci beżowego pudła z tektury, przeznaczonego tylko i wyłącznie do bycia funkcjonalnym.

Główny bohater jest typem faceta, z którego Beavis i Butt-head mogliby się nabijać - aspołecznym, niepewnym siebie, ale jednocześnie miłym i wzbudzającym empatię widza. Jego projekt "Pied Piper" jest dla niego nie tylko okazją na zarobienie kroci. Daje mu szansę być kimś zupełnie innym niż chociażby jego szef, Gavin, który zatrudnił guru tylko po to, by ten mógł mu powiedzieć, iż "nienawiść do wrogów jest narzędziem wielkich zmian". Richard chce dać światu niesamowite rzeczy bez doprowadzania wszystkich wokół do szaleństwa. Ale tak naprawdę, przed nim jeszcze długa droga do sukcesu. Po pierwsze: musi wziąć się w garść, a po drugie: musi nauczyć się zarządzać swoją drużyną złożoną z dość ciekawych indywiduów zamieszkujących razem z nim "inkubator".

Pilotowy odcinek dobitnie pokazuje, że świat technologii to świat zdominowany przez mężczyzn. Jedyną kobietą, która ma jakiekolwiek znaczenie, jest Monica, pracująca dla Petera. Silicon Valley ukazuje kulturę pełnoletnich zagubionych chłopców, informatycznych wyrzutków społeczeństwa, wspierających się nawzajem w próbach nawiązania chociażby minimalnego kontaktu z kobietami, które na razie zostały całkowicie zepchnięte na boczny tor (i nie zakładam, by poza wyżej wspomnianą bohaterką pojawiła się jakakolwiek znacząca postać kobieca).

Seria ma naprawdę ogromny potencjał, a zważając na fakt, iż jest to produkcja HBO, może być tylko lepiej. Sam pomysł, choć z pozoru może wydawać się wtórny, w idealny sposób ukazuje kilka generacji ludzi pracujących w Dolinie Krzemowej. Już samo otwarcie w stylu "Sim City", przedstawiające krajobraz wypełniony logami znanych firm (Facebook, Napster), pokazuje, jak wielką władzę mają ludzie, którzy je stworzyli. Ale tego typu władza może sprawić, że staniemy się aroganccy i szaleni albo sprowadzimy nasze życie do tych dwóch przymiotników jednocześnie, czego świetnym przykładem jest Peter Gregory. Postać wzorowana jest na osobie Petera Thiela, twórcy PayPala i jednego z wczesnych inwestorów Facebooka. Jestem bardzo ciekawa, w jaki sposób rozwinie się relacja pomiędzy nim a Richardem oraz jakie będą konsekwencje faktu, iż zakupił od niego kawałek jego nowo powstałej firmy.

Władza nawet w rękach potencjalnego szaleńca dalej pozostaje władzą, a Silicon Valley w specyficzny sposób próbuje pokazać, jak dzięki rewolucji technologicznej wszystko się zmieniło. Twórcy potwierdzają postawioną przez siebie w trakcie sceny otwarcia tezę, gdzie Kid Rock próbuje zabawiać apatyczny tłum na przyjęciu, które gospodarz zorganizował z okazji sprzedaży swojego patentu firmie Google za 200 milionów dolarów. Jeden z bohaterów komentuje to słowami, że artysta grający na scenie jest prawdopodobnie najbiedniejszy z nich wszystkich. Parafrazując tekst z "Social Network": bycie milionerem wcale nie jest takie fajne. Ale czy jest to do końca prawdą?

Wbrew moim pierwotnym obawom, że otrzymam wariację na temat Teorii wielkiego podrywu, okazało się, iż tematyka serialu został przedstawiona w zupełnie nowy, ironiczny, gorzki i jakże realisty sposób. Dzięki temu całość bawi widza na każdym z możliwych poziomów. Jako totalny laik, jeśli chodzi o technologię, zaskakująco dobrze odnalazłam się w wykreowanym przez twórców świecie, gdzie na każdym kroku otrzymujemy multum hermetycznych żartów, ironii i absurdów nawiązujących do sposobu postrzegania branży technologicznej przez zwykłych ludzi.

Silicon Valley jest bez wątpienia kolejną "dużą" produkcją telewizyjną, obok której nie sposób przejść obojętnie, nawet jeśli nie jest się bezpośrednio zaznajomionym z poruszaną przez nią tematyką. Potencjał serialu jest ogromny i mam cichą nadzieję, że twórcy go nie zmarnują. W końcu mowa o HBO.

Sezony

Sezon 1

Sezon 2

Sezon 3

Sezon 4

Sezon 5

Sezon 6

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV