Repertuar kin Nowość Program TV

Manchester by the Sea (2016)

Śr. ocena 8.1

Znasz ten film? Oceń!

0,0

Trailery i materiały video

Manchester by the Sea - trailer

Najnowsza recenzja redakcji

Jeden z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie tytułów tegorocznego festiwalu nie zawiódł. Jestem prawie pewna, że lepszego filmu w tym roku już nie obejrzę.

Wziął mnie z zaskoczenia i dosłownie wyrwał z butów. Wyczyścił emocjonalnie do tego stopnia, że po seansie czułam się, jakbym nie miała w sobie już żadnych uczuć. Mimo dochodzących zewsząd pozytywnych opinii nie byłam przygotowana na to, co zobaczyłam na ekranie. Całe szczęście, że w kinie się siedzi – gdybym stała to z pewnością nadszedł by moment upadku, bo jest tylko określona ilość emocji, które można na siebie wziąć w jednym momencie. Kenneth Lonergan zupełnie nic sobie z tego nie robi, dorzucając do pieca raz za razem. Aż do momentu, gdy zaczynasz się spalać.

Fabularny punkt wyjścia w Manchester by the Sea jest bardzo prosty – gburowaty Lee, który pracuje jako dozorca w Bostonie, dostaje wiadomość o śmierci swojego brata. Gdy powraca w rodzinne strony, dowiaduje się, że zgodnie z ostatnią wolą zmarłego, to właśnie on ma sprawować opiekę nad jego nastoletnim synem Patrickiem. Lee w przeszłości miał mocną więź z chłopcem, ale od momentu, gdy w pośpiechu zniknął z miasta, prawie się nie kontaktowali. Teraz zmuszony jest wymyślić, jak ułożyć swoje życie na nowo w mieście, którego szczerze nienawidzi, wśród ludzi, którzy patrzą na niego z mieszaniną litości, gniewu i rozczarowania.

Casey Affleck, który wcielił się w rolę Lee, popisał się swoją najlepszą rolą w karierze. Rolą oscarową. Mimo że jego bohater nie wybuchnął ani razu, emocje, jakie się w nim kotłowały, były niczym kula ognia – gotowe zniszczyć wszystkich, którzy staną mu na drodze. Affleck w niesamowity sposób oddał złożony charakter Lee, tworząc postać, o której będzie pamiętać się bardzo długo. Sama chciałabym się na Lee gniewać, krzyczeć z wściekłości, a jednocześnie mam dla niego mnóstwo współczucia i zrozumienia. Warto zwrócić uwagę także na Michelle Williams, która choć nie pojawia się w zbyt wielu scenach, gdy już to robi, jest rewelacyjna w swoich szarżach.

Nigdy wcześniej nie widziałam lepszego filmu, który potrafił tak sprawnie połączyć dramat z komedią. Manchester by the Sea wyznaczył w tym momencie najwyższy standard wszystkim komediodramatom, które powstaną po nim. Każda mocna,trudna scena zostawała natychmiast rozładowana humorem sytuacyjnym lub słownym. I działo się to w zupełnie naturalny, niewymuszony sposób. Lonergan po prostu zawsze wiedział, co jego bohaterowie powinni powiedzieć i jak się zachować.

Manchester by the Sea to film o życiu, które kpi sobie z robionych przez ludzi planów; film o przyczynach i skutkach różnych decyzji, o braniu odpowiedzialności za siebie i innych. O tym, że czasem jedyne, co może cię uratować, to czarny humor i śmiech przez łzy; o wybaczaniu rzeczy niewybaczalnych i życiu na przekór pragnieniu, by na zawsze zniknąć. Lonergan nie tylko zostawia tym filmem ślad, on robi coś więcej – wyciska na sercu piętno. Nie sądzę, bym kiedykolwiek się go pozbyła. I nie chcę.

Recenzja pierwotnie została opublikowana 2 listopada 2016 roku

Pokaż całą recenzję

Obsada

Powiązane Artykuły

naEKRANIE
-

Najlepsze filmy 2017 roku [lista aktualizowana]

Wybieramy najlepsze filmy 2017 roku. Oto produkcje, których jakości jesteśmy pewni, oglądaliśmy je i polecamy.

Jędrzej Skrzypczyk
-

naEKRANACH #104 – Najlepsze filmy 2017 roku

Zbliża się koniec roku, więc czas na kinowe podsumowanie. Jakie są najlepsze filmy 2017 roku?…

Michalina Reda
-

Premiery DVD i Blu-ray – lipiec 2017

Manchester by the Sea, Chata czy Lekarstwo na życie... Sprawdźcie, jakie tytuły ukażą się w…

Michalina Reda
-

Nie tylko sequele i adaptacje. Najlepsze filmy oryginalne z ostatnich lat

W dobie sequeli, prequeli, adaptacji i produkcji na podstawie komiksów, nie można zapominać o pomysłach…

Co o tym sądzisz?