Żyć i umierać w Płomieniach Ibis
Scenarzyści z From Software nie byliby sobą, gdyby nie przygotowali enigmatycznej fabuły, w której na pierwszy plan wysuwa się wątek igrania z siłą w równym stopniu potężną, co niebezpieczną. Tutaj czymś takim jest tajemnicza substancja o nazwie Koral. To znajdujące się na planecie Rubicon 3 potężne źródło energii, które mogłoby przyśpieszyć rozwój cywilizacji o dziesiątki lub nawet setki lat. Niestety tak się nie dzieje. Zamiast tego Koral doprowadza do gigantycznego kataklizmu zwanego Płomieniami Ibis, w wyniku których ogień pochłania całą planetę i wydaje się, że również złoża tego cennego surowca. Po pięćdziesięciu latach okazuje się jednak, że Koral przetrwał, a to wzbudziło zainteresowanie rywalizujących ze sobą frakcji, które natychmiast wysyłają tam swoich najemników.Odpicuj mi mecha
Poziom trudności jest jednak tutaj dość nietypowy i dla każdego odbiorcy może wyglądać inaczej. Wiele zależy od tego, jaką maszynę zbudujecie. W wirtualnym sklepie za zarobione za wykonywane zlecenia środki będziecie mogli kupić części, które następnie wyekwipujecie w warsztacie. Jest ich naprawdę sporo! Są między innymi miecze, bazooki, karabiny maszynowe, pistolety laserowe, a także różne rodzaje odnóży: w tym ciężkie gąsienice czy takie, które umożliwiają wyższe skoki. Warto zaznaczyć, że nie ma tutaj elementów, które byłyby lepsze od reszty - są po prostu inne i do innych rzeczy się nadają. To zaś sprawia, że nie możecie po prostu "grindować" pieniędzy, a następnie wykupić najdroższy sprzęt, by znacznie obniżyć sobie poziom trudności. Jest to przy okazji największa różnica względem serii Souls, w której dało się znacznie podbić statystyki postaci, by ułatwić sobie dalszą przygodę. Tutaj takiej opcji nie ma: to tak, jakbyście całe Dark Souls przeszli na pierwszym poziomie. Starcia są widowiskowe, ale też i bardzo ryzykowne. To szaleńczy taniec stalowych kolosów, które nieustannie krążą po arenach i starają się zaatakować przeciwnika, jednocześnie unikając jego ciosów. To drugie jest niezwykle istotne, bo kilka celnych strzałów skutkuje przejściem w krótki stan ogłuszenia, co z kolei wiążę się z podatnością na dalsze ataki. To miecz obusieczny, bo oponenci również mogą wprowadzić nas w taki stan. Struktura gry sprawia jednak, że nawet wielokrotnie potyczki nie są zbyt dotkliwe i frustrujące: misje są bardzo krótkie, a wiele z nich da się ukończyć w zaledwie kilka minut. Jeżeli są dłuższe, to co jakiś czas natrafimy na punkty kontrolne lub miejsca, w których możemy się podreperować czy odnowić amunicję. W ten sposób wyeliminowano konieczność żmudnego powtarzania tych samych segmentów.Sporo do roboty
Główny wątek fabularny w szóstym Armored Core nie jest zbyt długi. Podejrzewam, że doświadczeni i wyjątkowo zręczni gracze będą w stanie ukończyć go w około 10-12 godzin, podczas gdy reszcie zajmie on około 20 godzin. Na tym jednak nie koniec, bo autorzy przygotowali znacznie więcej atrakcji. Znajdziemy tutaj arenę, czyli serię potyczek 1v1 z oponentami sterowanymi przez AI. W ten sposób możemy nie tylko zwiększyć naszą rangę, ale też zdobyć dodatkowe pieniądze oraz wykupić pewne pasywne i aktywne ulepszenia. Jest też opcja rozgrywania sieciowych pojedynków, a najbardziej zaawansowani i spragnieni wyzwań odbiorcy mogą pokusić się o powtarzanie misji, by zdobyć w nich jak najwyższy wynik. Wisienką na torcie jest "nowa gra plus", dzięki której można rozpocząć zabawę od nowa, zachowując zakupione części i uzbrojenie. To także szansa na podjęcie innych decyzji, a tym samym dotarcie do innego zakończenia – nie zabrakło bowiem pewnych wyborów moralnych i misji, które wzajemnie się wykluczają i prowadzą do różnych finałów. Po pierwszym pokazie rozgrywki Armored Core VI: Fires of Rubicon byłem nieco rozczarowany zaprezentowanymi lokacjami. Pokazano tam bowiem jedynie szare, ponure, industrialne wnętrza. Na szczęście w pełnej wersji wygląda to zdecydowanie lepiej i bardziej różnorodnie. Na Rubicon 3 zwiedzimy ruiny miast, puste przestrzenie, wnętrza wielkich kompleksów i inne miejsca, czasami dość zaskakujące. Świetnie wypada również cała otoczka związana z mechami. Maszyny są dobrze zanimowane, a obserwowanie, jak ich części wprawiane są w ruch, nie nudzi się nawet po wielu godzinach. No i nie sposób pominąć również spektakularnych efektów towarzyszących wystrzałom i wybuchom. Patrzenie na to, jak sprawiający nam problemy przeciwnik rozbija się w kłębowisku płomieni i dymu, powoduje wiele radości. Sporadycznie może to jednak przeszkadzać, bo połączenie tego z zawrotnym tempem potyczek i kamerą, która stara się za nim nadążyć, wywołuje nieco chaosu. Oprawę wizualną świetnie dopełnia warstwa audio, na którą składa się kapitalny i nastrojowy soundtrack autorstwa Koty Hoshino oraz udźwiękowienie. Maszyny i ich uzbrojenie brzmią po prostu kapitalnie!To jest uproszczona wersja artykułu. KLIKNIJ aby zobaczyć pełną wersję (np. z galeriami zdjęć)
⇓
⇓
Spodobał Ci się ten news? Zobacz nasze największe HITY ostatnich 24h
Skomentuj