Repertuar kin Nowość Program TV
Ocena recenzenta:
8/10

Captain Tsubasa 2018: sezon 1, odcinek 7 – recenzja

Nadszedł czas na pierwszy mecz w Captain Tsubasa. Twórcy pokazują, że czują ten klimat bardziej, niż można było oczekiwać.
UWAGA: TEKST ZAWIERA SPOILERY!

Trzeba przyznać twórcom Captain Tsubasa, że udaje im się tworzyć mecz w sposób szalenie emocjonujący. Tempo pokazania pierwszej połowy pomiędzy Nankatsu i Shutetsu jest godne podziwu. Jest to coś, co sprawia troszkę inne wrażenie, niż jak sięgam pamięcią do oryginału sprzed wielu lat. Mecz jest dynamiczny, efektowny i cały czas angażujący. Ma swoje etapy budowania napięcia według określonego planu, gdzie choć głównymi graczami są Wakabayashi i Tsubasa, to każda istotna osobowość może zaznaczyć się na ekranie. To pozwala poczuć to, czego oczekujemy nie po serialu anime o piłce nożnej, ale po meczu, w którym emocjonujemy się i kibicujemy naszej drużynie.

Obsadzenie Tsubasy w roli środkowego obrońcy ma na celu podkreślenie talentu młodego piłkarza i jego wszechstronność. Tak naprawdę to nie chodzi tutaj o to, czy jest on wstanie równie dobrze grać przy swojej bramce, co na napadzie. Mimo wszystko widzimy, że jego zalety są stricte ofensywne. W kwestii ciągłego pokonywania napastników Shutetsu czuć, że on nie gra jak obrońca, ale bardziej jak napastnik (wybicie piłki z linii przewrotką, wyraźnie popis pod publikę!). Czuć w tym wszystkim, że Tsubasa nie jest wybitnym stoperem, to po prostu piłkarze Shutetsu nie są tak dobrzy w ataku, jakby chcieli. Ich buńczuczność i przesadna pewność siebie jest tym, co ich gubi w pierwszej połowie.

Captain Tsubasa 2018
fot. materiały prasowe

Cieszy jednak rosnące napięcie w dalszej części meczu. Złamanie planu przez Tsubasą jest pozytywnym morałem, jaki płynie z tego odcinka. Czasem trzeba przejmować inicjatywę i podejmować decyzję zgodnie ze swoim przeczuciem. Coś, co może dać efekt, ale równie dobrze może zakończyć się fatalnie. Najlepiej jest jednak, gdy dochodzi do ataku Nankatsu. Po raz pierwszy widzimy Wakabayashiego grającego na maksimum swoich możliwości. Pierwsze strzały budują emocje, ale to scena z strzałem z rzutu rożnego jest tym, co potrafi zaskoczyć i sprawić, że będziemy trzymać kciuki najmocniej, by futbolówka wpadła za linie bramkową. Takie sytuacje sprawiają, że mecz staje się widowiskiem dynamicznym, efektownym i szalenie rozrywkowym.

W wielu momentach pojawiało się ryzyko, że wszystko zostanie za bardzo rozwleczone. Czy to Misaki i jego przemyślenia, czy to pojawienie się ojca Tsubasy, którego motywacja jest co najmniej dziwaczna, czy to samo starcie głównych bohaterów spektaklu. Jest tutaj wyczuwalna świadomość twórców, że w odróżnieniu od starego serialu, dzisiejszy widz znudzi się rozbiciem meczu na 5 odcinków. A tutaj wszystko wskazuje na to, że zamknie się on tak naprawdę w dwóch i pół. To powoduje, że nie ma się wrażenia obecności żadnego zapychacza. Wszytko tutaj ma swoje miejsce i czas. A uśmiech nie schodzi przez cały sens, a serce bije coraz szybciej. Wciąż te same wielkie emocje, jak w latach 90. podczas seansów na Polonii 1. Teraz już wiem, że to jedna z przyczyn fenomenu Kapitana Tsubasy, który pomimo upływu lat, działa bardzo mocno na widzów.

Źródło: Zdjęcie główne: materiały prasowe

Poznaj recenzenta

Adam Siennica
Zastępca redaktora naczelnego naEKRANIE,pl. Dziennikarz z zamiłowania. Fan Gwiezdnych Wojen od ponad 20 lat, wychowywał się na chińskim kung fu, kreskówkach i filmach z dużymi potworami. Nie stroni od żadnego gatunku w kinie i telewizji. Choć boi się oglądać horrory. Uwielbia efekciarskie superprodukcje, komedie z mądrym, uniwersalnym humorem i inteligentne kino. Najważniejsze w filmach i serialach są emocje. Prywatnie lubi fotografować i kolekcjonować gadżety ze Star Wars.

Najlepsze z 24h

Adam Siennica
-

Epickie widowisko Netflixa. Zwiastun filmu Król…

Król wyjęty spod prawa to nowa oryginalna superprodukcja Netflixa opowiadająca o królu Szkocji walczącym z…

Piotr Piskozub
-

Seksistowskie okładki komiksów? Artystka je przerobiła,…

Hinduska artystka postanowiła sparodiować okładki komiksów, przedstawiając w swoich pracach mężczyzn w pozach zazwyczaj przypisywanych…

Paweł Krzystyniak
-

Polska konkurencja dla serii Battlefield? Zobacz…

Materiał, który trafił do sieci z okazji targów Gamescom 2018 pozwala zapoznać się z tym,…

Norbert Zaskórski
-

Nowości na wrzesień w HBO. Pełna…

We wrześniu na antenach HBO, HBO 2 i HBO 3 wyemitowanych zostanie wiele ciekawych tytułów…

Michalina Reda
-

Insatiable: sezon 1 – recenzja

Insatiable to nowy serial Netflixa, który jeszcze przed premierą wywoływał duże kontrowersje. Czy warto obejrzeć?…

Ocena recenzenta:
5
Piotr Piskozub
-

Thanos zabity przez Kapitan Marvel. Avengers…

W sieci pojawił się fanowski plakat do filmu Avengers 4, na którym Thanos zostaje zabity…

Co o tym sądzisz?