Gra z cieniem: sezon 1 – recenzja
Kiedy znika agent zachodniego wywiadu, a na plecach czuć oddech towarzysza Stalina, w Urzędzie Bezpieczeństwa rozpoczyna się rozgrywka, w której najlepszym przyjacielem jest haczyk na najbliższych współpracowników. Oceniamy serial Gra z cieniem.
Kiedy znika agent zachodniego wywiadu, a na plecach czuć oddech towarzysza Stalina, w Urzędzie Bezpieczeństwa rozpoczyna się rozgrywka, w której najlepszym przyjacielem jest haczyk na najbliższych współpracowników. Oceniamy serial Gra z cieniem.

W Polsce Ludowej roku 1951 znika tajny agent brytyjskiego wywiadu. Wskazówki prowadzą do kobiecego więzienia w Olkuszu, które zostaje opanowane przez agentów obu stron Żelaznej Kurtyny w celu ustalenia tożsamości zaginionego szpiega o kryptonimie „Cień”. W więzieniu znajduje się już Helena Bielawska (Natalia Rybicka), lekarka niesłusznie skazana za morderstwo, która wraz z pięcioma innymi kobietami zostaje główną podejrzaną o kontakty ze śmiertelnym wrogiem PRL.
Gra z cieniem w reżyserii Kingi Dębskiej i produkcji TVP początkowo intryguje. Już samo osadzenie akcji w powojennej Polsce, targanej rosyjskimi wpływami, buduje atmosferę napięcia, jednak to połączenie światów ludzi z różnych klas społecznych jest strzałem w dziesiątkę. Daje ono rzeczywisty obraz czasów, w których każdy wyższy szczebel drabiny społeczno-politycznej (od szabrownika po ministra) daje wymierne korzyści. Świetnie zostało to zaakcentowane we fragmentach z więzienia w Olkuszu, gdzie hierarchia była bezwzględnie wykorzystywana. Całości towarzyszyło doskonale przygotowane otoczenie odpowiadające latom 50. za rządów Bolesława Bieruta.
Niestety tego samego nie można powiedzieć o scenariuszu, choć podstawowe założenia i pilot serialu przyciągają przed ekran. Od drugiego odcinka największą bolączką stają się rosnące jak grzyby po deszczu wątki poboczne, przez które cierpi główna linia fabularna. Nie były one może oderwane od akcji, ale z każdym epizodem przybywało coś nowego, a stare kwestie nie były w żaden sposób rozwiązywane. Obyłoby się również bez natrętnych i rozwlekanych scen poszukiwań Pawła (Iwan Małachow) – syna Heleny Bielawskiej – czy dziesiątek scen z majorem Witoldem Koskiem (Marcin Hycnar) jako typowym kobieciarzem. Bardziej zwarta akcja i rezygnacja z kilku nie najistotniejszych wątków pobocznych zdziałałaby cuda. Gra z cieniem znacznie zyskałaby w ogólnym odbiorze, gdyby zawarto ją w 8 lub 10 pełnowartościowych odcinkach.
Na szczęście rozwlekłą akcję rekompensuje główny wątek fabularny, a szczególnie jego część z więzienia w Olkuszu. Bardzo dobrze poprowadzona jest relacja pomiędzy sześcioma podejrzanymi o szpiegostwo kobietami. Początkowo każda z nich ma odrębny charakter, jednak czas w odosobnieniu i wspólne doświadczenia kształtują poczucie wspólnoty przy jednoczesnym zachowaniu indywidualnej tożsamości. Na szczególne pochwały zasługuje Staszka (Kinga Preis), której przywództwo pcha akcję do przodu. Bohaterka nie traci przy tym grama ze swojej autentyczności.
Bezsprzecznie najgorszym elementem pierwszego sezonu jest jego zakończenie. W pewnym momencie byłem ukontentowany jego przebiegiem, bo poznaliśmy motywacje Witolda Koska. Akcja odbywa się w nowym otoczeniu, a tożsamość zachodnich agentów i tytułowego Cienia jest już znana. Gdzie więc tkwi problem? W plot twistach, w których ponownie pojawia się motyw przesytu. Wstępny chaos wywołany licznymi wątkami i postaciami jest zwyczajnie kontynuowany w zakończeniu. Niespodziewany zwrot akcji goni swój własny ogon. Ostatecznie czułem się zdezorientowany i zgłupiały, bo choć pojąłem, kto jest kim, to jakakolwiek logika tych wyborów gdzieś mi umknęła.
Gra z cieniem byłaby znakomitą produkcją, gdyby twórcy postąpili w zgodzie ze słowami mojej polonistki i „skrócili pracę”. A tak jest to serial z potencjałem, ale konsekwentnie zabijanym w trakcie oglądania. Jeśli ktoś ma bardzo dużo wolnego czasu i notatnik pod ręką, to jest to pozycja do sprawdzenia.
Poznaj recenzenta
Patryk Szcześniak


naEKRANIE Poleca
ReklamaKalendarz premier seriali
Zobacz wszystkie premieryDzisiaj urodziny obchodzą
ur. 1982, kończy 43 lat
ur. 1989, kończy 36 lat
ur. 1980, kończy 45 lat
ur. 1984, kończy 41 lat
ur. 1971, kończy 54 lat

