Repertuar kin Nowość Program TV
Ocena recenzenta:
7/10

Terminator: Nawałnica. Jednym strzałem – recenzja komiksu

Zanim powstało filmowa kontynuacja Terminatora, czytelnicy z USA mogli ekscytować się jej komiksową wersją. To zupełnie inna historia niż ta z filmu Jamesa Camerona, ale o dziwo mająca z nim wiele wspólnego.

Wydane po około trzydziestu latach od premiery w zbiorczym albumie dwie historie z uniwersum Terminatora dostarcza refleksji nad tym, jak wiele dobra umykało niegdyś polskim popkulturowym maniakom. Docierały do nas jedynie skrawki, migawki tego co dzieje się w zachodnim świecie, ale i te skrawki wystarczały, by rozpalać wyobraźnię. Szczególnie mocno rozpalał ją w latach osiemdziesiątych film z Arnoldem Schwarzeneggerem, u nas znany wówczas jako Elektroniczny morderca.  Na kolejną opowieść z tego świata widzowie musieli czekać siedem długich lat i jak się okazuje, wyobraźnia amerykańskich twórców nie zdołała tyle wytrzymać. Twórców komiksowych, rzecz jasna.

Terminator kończył się obrazem nadchodzącej burzy i zapewne stąd tytuł komiksu – Nawałnica – który autorzy traktowali jako kontynuację filmu. Filmowa nawałnica była zapowiedzią nadchodzących, mrocznych czasów, w których to maszyny będą rządzić światem, próbując ostatecznie wyeliminować Homo sapiens. Przyszłość prawdopodobnie nie do uniknięcia, do której zamierzała przygotować siebie i swojego syna Sarah Connor. W komiksie jednak nie zobaczymy ani Sary, ani tym bardziej terminatora z twarzą Arnolda Schwarzeneggera – wszystko za sprawą ograniczeń licencyjnych, nałożonych przez wytwórnię filmową na Dark Horse Comics. Na całe szczęście, background w Terminatorze jest na tyle pojemny, że ograniczenia owe nie spętały wyobraźni twórców, a nawet ją podkręciły. Nie możemy skorzystać z ikonicznych postaci? Nie ma sprawy. W zamian pokażemy więcej scen z przyszłości i wrzucimy do fabuły więcej elektronicznych morderców.

Czytelników czekała zatem pełna akcji kontynuacja, w której grupka żołnierzy ruchu oporu wyrusza do przeszłości zlikwidować naukowca, odpowiadającego za nagły postęp technologiczny, mający  wkrótce obudzić świadomość w maszynach. Za nimi wyrusza nie jeden, ale czwórka terminatorów, co mocno zintensyfikuje fabułę, podobnie jak to było w nadciągającej w 1991 roku filmowej kontynuacji. Trzydzieści lat zrobiło swoje i z pewnością w komiksie mamy trochę za dużo gadania w dymkach i sporo scenariuszowych naiwności. Nie można jednak Nawałnicy odmówić intensywności, która najmocniej odzwierciedla się w mocnych, brutalnych wręcz inscenizacjach zmagań żołnierzy ruchu oporu z terminatorami w Los Angeles końca lat osiemdziesiątych. Lata osiemdziesiąte czuć również mocno w rysunkach, ale dla komiksowych weteranów to sama radość, przypominająca czasy TM-Semic, czy wcześniejsze, z Relaxem na czele.

Najbardziej pozytywnym zaskoczeniem jest jednak druga opowieść – Jednym strzałem. Tym razem nazwisko Sarah Connor pojawia się w niej często, choć ponownie nie uświadczymy kultowej bohaterki. Najbardziej zaskakuje tu grafika, uciekająca od realistycznej kreski, operująca ciemnymi, matowymi kolorami i korzystająca z doświadczeń komiksu undergroundowego. Fabularnie zaś to rodzaj pełnokrwistego spin-offa, pokazujący mocno zaskakującą historię innej Sary Connor ( czwartej, podczas gdy w filmie wiedzieliśmy o trzech postaciach noszących to imię i nazwisko) i podążającego za nią, żeńskiego terminatora. A przy tym Jednym strzałem jeszcze bardziej rozbudowuje świat stworzony przez Jamesa Camerona, udowadniając, że można w nim pomieścić nietuzinkowe, pomysłowe historie.

Znasz ten komiks?

Oceń:

0,0

Na osobną uwagę zasługuje samo wydanie komiksu, Scream Comics stanęło tu na wysokości zadania. Komiksowy Terminator z miejsca przyciąga uwagę. Grafiką, srebrną okładką, a nawet posrebrzanymi brzegami stron. W środku na całe szczęście nie znajdziemy kredowego papieru, tylko offset, nadający mocniejszego wyrazu tej oldschoolowej opowieści. Cały komiks to wielka gratka dla fanów Terminatora, którzy od lat fascynują się jego uniwersum. Jeśli zatem filmy w rodzaju Terminator: Genisis nie spełniły pokładanych w nich nadziei fanów, może rozbudzą je przysposobione przez komiksowych twórców opowieści o tym, jak mogłaby wyglądać kontynuacja pierwszego filmu Camerona bez jego ikonicznych postaci.

Źródło: fot. Scream Comics

Najlepsze z 24h

Piotr Piskozub
-

Endgame – Avengers w komiksach mieli…

W obliczu przyszłorocznego Avengers: Endgame chcemy Wam zaprezentować listę najważniejszych historii, w których drużyna Mścicieli…

Piotr Piskozub
-

Avengers: Endgame – fani MCU tworzą…

Fani MCU tworzą już liczne fanarty do Avengers: Endgame - trzeba przyznać, że niektóre prace…

-

Venom – lubicie, nie lubicie? Za…

Filmowy Venom odniósł duży sukces finansowy i prawdopodobnie możemy spodziewać się drugiej odsłony. Spójrzmy jednak,…

-

Marvel – do kogo należą bohaterowie…

Rok 2018 był niezwykle ważny dla produkcji Marvela. Nastąpiło wiele przełomowych rzeczy, które zmieniły wiele…

Michał Kujawiński
-

Gotham – Pingwin zaraz po morderstwie…

Do sieci trafiło nowe zdjęcie z 5. sezonu serialu Gotham. Przedstawia Pingwina, który według relacji…

Michał Kujawiński
-

Hellboy – wiadomo już, kiedy pojawi…

Jakiś czas temu informowaliśmy, że niedługo pojawi się zwiastun filmu Hellboy. Wiemy już, kiedy to…

Co o tym sądzisz?