Repertuar kin Nowość Program TV
Ocena recenzenta:
7/10

The Disaster Artist – recenzja filmu [American Film Festival]

"I did not hit her, it's not true, it's bullshit. I did not hit her. I did noooooot! Oh, hi Mark" - gdy po 50. dublu Tommy Wiseau wreszcie perfekcyjnie wypowiada swoją pierwszą filmową kwestię, a widownia szaleje ze szczęścia i nagradza (wcielającego się w jego rolę) Jamesa Franco gromkimi brawami, to wiesz, że kultowy, najgorszy film w historii doczekał się godnego making of - The Disaster Artist.

„Byłoby idiotyzmem tego nie zrobić” – tak James Franco tłumaczył pomysł zrealizowania, przez wielką wytwórnię, wysokobudżetowego obrazu o niskobudżetowym niezależnym dziele, który gremialnie uznano za najgorszy film w historii. Deklaracja ta ustawia nas na odpowiednie tory przed odbiorem Disaster Artist – to obraz stworzony z pasji do kina i oddający hołd jednemu z najbardziej pokrętnych umysłów, z których zrodził się pomysł na film. Jak można się spodziewać, Franco udaje się zrobić wszystko lepiej, czyli – jak na film o The Room przystało – gorzej.

Lata 90., San Francisco. Tommy Wiseau, ekscentryczny czterdziestoparolatek o dziwnym akcencie, marzy o karierze aktorskiej. Jego idolami są Marlon Brando z Tramwaju zwanego pożądaniem i James Dean z Buntownika bez powodu. Po tym jak raz za razem – wraz ze swoim przyjacielem, Gregiem Sestero – ponosi w Hollywood zawodowe porażki, postanawia napisać, wyreżyserować i wyprodukować swoje opus magnum – The Room.

James Franco – wytworny i wszechstronny filmorób – opowieść o tragicznym twórcy zaczyna na długo przed procesem powstawania wspomnianego dzieła. Kluczowe jest bowiem to, co pcha Tommy’ego do stworzenia pokracznego filmu oraz dziwaczna relacja łącząca Wiseau i Sestero – toksyczna, lecz napędzająca dwóch nieudaczników, którzy marzą o tym, by znaleźć się na szczycie. Przy okazji zaś twórcy mogą podrzucać smaczki, które fani The Room rozpoznają natychmiast – w końcu mówimy o kultowym filmie. Fan-serwis danie główne serwuje zaś, gdy mamy okazję zobaczyć sceny odtworzone jeden do jednego. Szczerze powiedziawszy, ogląda się je z większym zażenowaniem i niesmakiem niż pierwowzór. Sam proces powstawania filmu odbywał się w patologicznych warunkach, porównywalnych do tych, w których znaleźli się bohaterowie filmu Wiseau.

To jednak nie reżyseria jest największym atutem The Disaster Artist, lecz aktorstwo. James Franco w roli dziwacznego reżysera/scenarzysty/producenta/aktora/psychola jest zdecydowanie najjaśniejszym punktem filmu. Po(d)kręcony akcent, charakterystyczna poza, długie kruczoczarne, tłuste włosy i niezapomniany śmiech to tylko kilka z wielu charakterystycznych cech, dzięki którym Franco roztopił się w postaci Wiseau. Wychodzi mu to tak dobrze, że Jamesa bardziej w tym filmie przypomina jego brat, Dave Franco, który wcielił się w Sestero. Wychodzi mu to tak dobrze, że gdy wchodzi na plan The Room, tak znakomicie odgrywa źle grającego Tommy’ego, że efekt balansuje na granicy geniuszu i artystycznej zbrodni.

The Disaster Artist jednak nie stara się za wszelką cenę ośmieszyć Wiseau – jego film robił to doskonale przez ponad dekadę. Franco za to stara się znaleźć źródło jego fascynacji kinem, a także z podziwem wręcz spogląda na zmagania artysty, by doprowadzić swój projekt do końca. Z resztą reżyser filmu może identyfikować się z Wiseau z czasów, gdy ten próbował zbudować swoją karierę. Franco przez lata był enfant terrible hollywoodzkiego kina i trudno rozpatrywać jego twórczość w konkretnym kluczu – składa się ona zarówno z niezwykle ambitnych pozycji, jak i kompletnie pomijanych. Tak jak Wiseau, podobnie Franco stworzył film z pomocą przyjaciół (obowiązkowy Seth Rogen, a także brat Dave z żoną, Alison Brie), a rozmiar ich ego z pewnością jest porównywalny. Różnica polega na tym, że The Disaster Artist zdobywa festiwalowe nagrody, a na The Room można się załapać w każdym wielkomiejskim kinie w piątkowy wieczór. Powiedziałbym, że skala sukcesu jest równie odpowiednia.

Poznaj recenzenta

Jędrzej Skrzypczyk
Absolwent filmoznawstwa i wiedzy o nowych mediach na Uniwersytecie Jagiellońskim. Wielbiciel hipsterskich seriali, których nikt nie ogląda, Davida Simona, "Pozostawionych" i "Hannibala". Nie wierzy w spoilery, nie znosi binge-watchingu. Bardziej jara go uniwersum DC niż Marvela. Chciałby przybić kiedyś Krzysiowi Nolanowi piątkę.

Najlepsze z 24h

Piotr Piskozub
-

Spider-Man szydełkuje, Thor pomaga ptaszkom. Herosi…

W sieci pojawiła się kapitalna galeria przedstawiająca superbohaterów i inne ikony popkultury w trakcie przebywania…

Piotr Piskozub
-

Plan Wonder Woman 1984 – Diana…

Do sieci trafiły kolejne zdjęcia i wideo z planu filmu Wonder Woman 1984 - możemy…

Piotr Piskozub
spoilery
-

Ta postać mogła przeżyć wydarzenia z…

Wygląda na to, że jedna z postaci mogła przeżyć wydarzenia ukazane w filmie Avengers: Wojna…

Piotr Piskozub
-

Rozbrajający uśmiech Evangeline Lilly. Ant-Man i…

W sieci pojawiły się zakulisowe zdjęcia z planu filmu Ant-Man i Osa - widoczni są…

Adam Siennica
-

4. sezon Lucyfera w Netflixie. Pierwsze…

Showrunnerzy serialu Lucyfer w rozmowie z dziennikarzem TV Line wyjawili pierwsze informacje na temat kilka…

Adam Siennica
-

Jon Bernthal ma powrócić w 9.…

Jon Bernthal to jedna z gwiazd, która zaczynała przygodę z The Walking Dead od samego…

Co o tym sądzisz?