Patapon Remastered – tu miała być recenzja

Miało być tak pięknie. Powrót jednego z największych klasyków z PlayStation Portable. A jak wyszło?

Miało być tak pięknie. Powrót jednego z największych klasyków z PlayStation Portable. A jak wyszło?

Aleksander Mazanek

Aleksander Mazanek

Ostatnimi czasy Sony chętnie gra na naszej nostalgii i uwielbieniu do klasyków. Pojawiają się remastery gier, takich jak Crash Bandicoot N-samowita Trylogia, Link not found czy PaRappa the Rapper Remastered, które w większości przypadków okazują się naprawdę dobrymi produkcjami. Osobom w moim wieku oferują powrót do przeszłości. Młodszym zaś choć namiastkę tego, co czuliśmy, biegnąc ze szkoły, by zasiąść przed ukochanym "szarakiem", by zatopić się w przygodach rapującego psa czy kosmicznych wyścigów. Nic więc dziwnego, że następnym krokiem było ruszenie po klasyki z PlayStation Portable. Ta mała, przenośna konsolka Sony to prawdziwa kopalnia tytułów, które zasługują na to, by dać do nich dostęp szerszemu gronu graczy. Co prawda są to produkcje znacznie młodsze, bo mające dziś około dekady, jednak wielu nowych użytkowników konsol Sony nigdy nie miało okazji ich poznać.

Patapon Remastered to jedna z tych gier. Sam spędziłem dziesiątki, jeśli nie setki godzin przy całej oryginalnej trylogii. Co jest takiego fascynującego w grze traktującej o stworkach wyglądających jak gałki oczne z kończynami? To połączenie wielu elementów, przede wszystkim jednak fabuły i rozgrywki. Oto przed nami historia tytułowego, niegdyś potężnego plemienia Pataponów. Kierowane przez Wszechmocnego żyły one w dostatku. Do czasu, gdy ich bóstwo odeszło, a na samo plemię spadła fala nieszczęść. Gracz wciela się w rolę owego boga Pataponów, który powraca, by przywrócić chwałę plemieniu, gnębionemu teraz między innymi przez wrogie Zygotony. Zadaniem gracza jest zebranie stworków razem, wzmocnienie plemienia, poprowadzenie go ku zwycięstwu nad przeciwnościami i odnalezieniu tajemniczego Tego, artefaktu z przepowiedni. Brzmi może sztampowo, ale po pierwsze – to dopiero początek i historia na przestrzeni czasu nieco bardziej się komplikuje.

Po drugie zaś – jest to gra z jedną z najlepszych, a co najmniej najbardziej interesujących mechanik, jaką w życiu widziałem. Otóż Patapon Remastered to gra rytmiczna, w której sterowanie opiera się na stosowaniu kombinacji czterech klawiszy odpowiedzialnych za bębny. Każda kombinacja to inny rozkaz, ruch, atak, obrona i wiele innych. Jeśli złapiemy odpowiedni rytm we wciskaniu owych kombinacji, wprowadzimy nasze Patapony w stan zapału, podczas którego otrzymają bonusy do ataku, obrony i prędkości. Jednak gdy źle bądź za wolno wprowadzimy daną komendę, nasze stworki skonfundowane stają w miejscu. Wszystko to jest płynne, intuicyjne, przy akompaniamencie rytmicznej muzyki wprowadzającej gracza w swoisty trans. A także prostej, ale miłej dla oka oprawy graficznej.

Jak więc – zapytacie –  można było spartaczyć taką produkcję? Są dwa czynniki, które na to wpłynęły, zaś pierwszy i najgorszy z nich opisują dwa słowa: input lag. Jest to opóźnienie między sygnałem (w tym wypadku z kontrolera) a działaniem. Każdy z nas na pewno spotkał się z nim nie raz. I o ile zwykle jest on niemal nieodczuwalny, to w przypadku Patapon Remastered (i innych gier rytmicznych) czyni ten tytuł po prostu niegrywalnym. Czemu? Z banalnej przyczyny. Otóż gra wymaga precyzji, której w remasterze nie da się zwyczajnie osiągnąć. Co z tego, że wciskamy klawisze w rytm muzyki, skoro nie dość, że informacja dźwiękowa przychodzi z opóźnieniem, wytrącając nas z rytmu, to jeszcze jest po prostu zdesynchronizowana, gdyż opóźnienie nie jest stałe.

Ale to nie wszystko, jest jeszcze jedna sprawa, mianowicie grafika. O ile przy samej rozgrywce wygląda ona całkiem dobrze, gdyż dwuwymiarowa, komiksowa forma się nie zestarzała, o tyle cała reszta to jakiś żart. W przerywnikach filmowych i statycznych planszach z napisami gra zachowuje rozdzielczość z oryginalnej konsolki. Nikt nie zadał sobie trudu, by przeskalować rozdzielczość, zobaczcie zresztą sami.

Patapon Remastered
Fot. Sony

Reasumując Patapon Remastered to chyba najbardziej leniwa próba odgrzania kotleta, jaką widziałem. Nie jestem w stanie rzetelnie ocenić tej gry w obecnym stanie, gdyż nie dość, że zwyczajnie nie da się w nią grać, to jeszcze do tego ten remaster jest zamachem na wspaniałą grę. Wstrzymam się z recenzją, aż ukaże się stosowna łatka, która sprawi, że da się ten tytuł ukończyć. Make Patapon great again!

Źródło: Fot. Sony

Co o tym sądzisz?

Z dniem 15.05.2019 dokonamy migracji systemu komentarzy. Nowy system komentarzy pozwoli nam m.in. rozwinąć funkcje, których nie możemy uzyskać w Disqus, zwiększy bezpieczeństwo strony i przyspieszy czas jej ładowania. W związku z tym wymagana jest Państwa zgoda na przeniesienie Państwa komentarzy do nowego systemu i powiązania go z Państwa kontem w serwisie naEKRANIE.pl. Prosimy o zalogowanie się na wszystkie konta disqus, z których Państwo korzystacie i powiązanie ich z naszym serwisem. W przypadku braku udzielenia tejże zgody, Państwa komentarze w dniu uruchomienia nowego systemu komentarzy przejdą proces zmiany na anonimowe. Proszę kliknąć tutaj, aby wyrazić zgodę i powiązać to konto.

Jeżeli posiadasz oddzielne konto w serwisie disqus kliknij tutaj, aby je powiązać

UWAGA: Ten komunikat będzie się pojawiał aż do momentu uruchomienia systemu nowych komentarzy niezależnie od tego czy wykonasz powyższe instrukcje czy nie.

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV