Przeczytaj w weekend

Spectre (2015)

Spectre

James Bond otrzymuje tajemniczą wiadomość dotyczącą swojej przeszłości. Za jej sprawą wyrusza na ryzykowną misję do stolicy Meksyku. Trop wiedzie następnie do Rzymu, gdzie Bond spotyka Lucię Sciarrę (Monica Bellucci), piękną wdowę po słynnym przestępcy. Podczas tajnego spotkania 007 dowiaduje się o istnieniu niebezpiecznej organizacji zwanej SPECTRE. W tym samym czasie w Londynie nowy szef rządowego centrum bezpieczeństwa nie tylko kwestionuje działania Bonda, lecz podaje w wątpliwość konieczność istnienia agencji MI6, na której czele stoi M (Ralph Fiennes). Bond prosi Moneypenny (Naomie Harris) i Q (Ben Whishaw) o pomoc w odszukaniu Madeleine Swann (Lea Seydoux), córki dawnego wroga. To ona może być kluczem do rozwikłania zagadki SPECTRE. Zbliżając się do złowrogiej organizacji, Bond odkrywa wstrząsające powiązanie między sobą a przeciwnikiem, którego ściga (w tej roli Christoph Waltz). [Opis dystrybutora filmu]

Trailery i materiały wideo

Spectre - zwiastun

Najnowsza recenzja redakcji

Filmowo Spectre zawodzi najbardziej wtedy, kiedy zbliża się do klasycznych bondowskich elementów, choć przez ostatnie lata przyzwyczajano nas do oryginalnego spojrzenia na Bonda. Skyfall postawił poprzeczkę bardzo wysoko, historia Bonda sięgnęła wyżyn i otarła się o perfekcję wśród propozycji kina akcji. Spectre nie udało się zbliżyć do tego poziomu i dziś można już założyć, że twórcy nie mieli takich szans. Wiadomo, że najnowszy odcinek powstawał w pośpiechu, że reżyser Sam Mendes nie miał aż tak dużo czasu, by dopieścić historię i całość przedsięwzięcia. Producenci zacisnęli swoje macki i przeprowadzili przedsięwzięcie w bardzo typowy sposób – kasa, kasa, kasa. Wpłynęło to na odbiór Spectre na całym świecie, film bowiem nie został przyjęty aż tak gorąco, jak się tego spodziewano, choć oczywiście zarobił gigantyczne pieniądze (880 mln dolarów przy budżecie 245 mln dolarów).

Spectre nie jest filmem wybitnym i na kilku poziomach zawodzi. Nie pojawiły się szumnie zapowiedziane aż trzy dziewczyny Bonda (za mało Moniki Bellucci, a Stephanie Sigman znika po pierwszych pięciu minutach). Główny przeciwnik okazał się tym, o którego powrocie wspominano od lat. Christoph Waltz w tej roli rozczarował, powtarzając swoją kreację z Bękartów wojny. Wątek wszechinwigilacji i wszechinformacji był już wielokrotnie eksploatowany i nie wniósł niczego nowego do serii Bondów ani kina akcji w ogóle. Daniel Craig nie porwał, Léa Seydoux wypadła przeciętnie, mięśniak Dave Bautista nie budził zapowiadanej grozy, niektóre efekty wizualne raziły sztucznością (m.in. walka w helikopterze). Sprawdziły się za to kaskaderskie sekwencje akcji, imponująca scena początkowa rozgrywająca się w Meksyku, sympatyczni Q i Moneypanny, największy wybuch w historii kina, a nawet nagrodzona Oscarem piosenka Sama Smitha (moim zdaniem świetnie dopasowana do filmu i klimatu Bonda).

Mimo wad Spectre jest bardzo ważnym filmem dla całej serii, a szczególnie tej jego części z udziałem Daniela Craiga. Okazuje się bowiem, że od czasu Casino Royale oglądaliśmy kolejne elementy jednej historii, która prowadziła nas do finałowego spotkania ze słynną zbrodniczą organizacją. Zmieniały się miejsca akcji, poszczególni przeciwnicy, piękne kobiety, ale nieustraszony i niezniszczalny blond Bond brnął w głąb głównej zagadki. Spectre bardzo umiejętnie połączyło wszystkie te historie i zaprowadziło nas do miejsca, które dziś mówi do nas: „To już koniec pewnej epoki”. Seria dobrnęła do ściany, nie ma powrotu, trzeba przejść na nowy poziom.

Trudno bowiem wyobrazić sobie, by kolejne filmy o Bondzie realizowane były w takim samym kształcie jak Skyfall czy Spectre i z Danielem Craigiem w głównej roli. Wszystko wskazuje na to, że czeka nas kolejny restart i nowy aktor wcielający się w Agenta 007. Będzie więc można, bez większych strat, zaproponować nowe rozwiązania, poszukać innej drogi dla Jamesa Bonda. Wiele się musi zmienić, by wciąż zachwycał publiczność na świecie, by seria cieszyła się niesłabnącą popularnością, choć to na razie bliżej nieokreślona przyszłość.

Wydanie Blu-ray

Spectre oglądane w warunkach idealnych, w domowym zaciszu, dostarcza widzom mnóstwa atrakcji wizualnych i dźwiękowych. To filmowa perełka, która przygotowana została perfekcyjnie. Obraz lśni najwyższą jakością. Docenić to można, oglądając sekwencje rozgrywające się w świetle dziennym. Pustynne upały niemal wychodzą z ekranu, meksykański Dzień Zmarłych zachwyca kolorem i rozmachem, biel austriackich Alp razi swoją jaskrawością, a Rzym nieprzypadkowo cieszy się takim uznaniem turystów i branży filmowej. Twórcy sfilmowali te sekwencje w zgodzie z prawidłami gatunku i bondowskiej serii. Jest rozmach, są wybuchy, jest zawrotne tempo, podkręcane przez świetny montaż i muzykę. To na ekranie widać i słychać idealnie. I tutaj więc powrócono do korzeni całego cyklu.

Niestety zawodzi liczba materiałów dodatkowych wydania Blu-ray. Nie pokuszono się na przykład o stworzenie wirtualnego przewodnika po filmie i całej serii, nie zaskoczono dodatkowymi rozwiązaniami, co prowadzi do stwierdzenia, że nie wykorzystano w pełni potencjału, jaki daje Blu-ray. Co zatem otrzymaliśmy?

Pierwszy z dodatków poświęcony jest pracy nad kilkunastominutową sekwencją otwierającą Spectre, rozgrywającą się w Meksyku w czasie barwnego Dnia Zmarłych. Już na początku reżyser Sam Mendes podkreśla, że nie szczędzono pieniędzy na jej realizację, bo też otwarcie Bonda to zawsze wydarzenie spektakularne. Ponad 1500 statystów, muzycy, tancerze, mnóstwo członków ekipy (w materiale tym bardzo często obserwujemy przy pracy naszego rodaka Łukasza Bielana, który był głównym operatorem filmu). Trwający 20 minut dodatek wspaniale przybliża prace nad tym elementem filmu, scenami perfekcyjnie zainscenizowanymi, nakręconymi z rozmachem i wielkim zaangażowaniem. Potwierdzeniem tego niech będzie przygotowanie prawdziwych kostiumów dla 1500 statystów, a nie - jak to ma miejsce zazwyczaj - dla kilkunastu i zwielokrotnienie ich w postprodukcji. Ten rozmach czuć i widać na ekranie. Sporo miejsca poświęcono sekwencji z helikopterem i pracą z kaskaderem specjalizującym się w akrobacji taką maszyną.

Kolejnym dodatkiem są wideo blogi, które można było wcześniej zobaczyć w internecie. Poszczególne części poświęcone są: reżyserowi, superautom, dziewczynom Bonda, akcji, muzyce oraz pewnemu rekordowi Guinnessa. To krótkie, około 1,5-minutowe nagrania, które podgrzewały atmosferę w oczekiwaniu na premierę. Już po premierze byłoby fajnie obejrzeć znacznie obszerniejsze materiały poświęcone tym aspektom filmowej produkcji.

Osobnym dodatkiem jest galeria zdjęć z filmu i produkcji, którą można sterować samemu lub oddać ją do obsługi automatowi. Zdjęć jest tylko kilkanaście. Ostatni z dodatków to zwiastuny filmowe, na który składają się trzy filmiki znane z internetu i kin.

Jak na spektakularny film o Bondzie oczekiwanie względem wydania Blu-ray były znacznie większe. W końcu mamy do czynienia z jedną z najsłynniejszych serii w historii kina, a Spectre przyniosło wielkie pieniądze z kin. Szkoda, że wydanie Blu-ray nie zbliża się do rozmachu całego filmu.

Spectre - okładka Blu-ray
źródło: materiały prasowe

Co o tym sądzisz?

Zobacz w kinach

Znajdź najbliższe
Brak emisji w tym mieście

naEKRANIE Poleca

Dzisiaj urodziny obchodzą

Missy Peregrym

Missy Peregrym

ur. 1982, kończy 37 lat

Daniel Brühl

Daniel Brühl

ur. 1978, kończy 41 lat

Laurie Metcalf

Laurie Metcalf

ur. 1955, kończy 64 lat

Clifton Collins Jr.

Clifton Collins Jr.

ur. 1970, kończy 49 lat

John Cho

John Cho

ur. 1972, kończy 47 lat

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV