Transporter: Nowa moc (2015)

The Transporter Refueled

Transporter: Nowa moc

Film 'Transporter: Nowa moc' skupia się na Franku, młodym najemniku, który wspólnie z pewną grupą próbuje zniszczyć rosyjską organizację handlującą żywym towarem.

Trailery i materiały wideo

Transporter: Nowa moc - trailer

Najnowsza recenzja redakcji

"The Transporter Refueled" tak naprawdę robi złe wrażenie bardzo szybko, gdy tylko zobaczymy Eda Skreina w roli Franka. Naturalne porównanie z Jasonem Stathamem, który stał się gwiazdą dzięki tej serii, wypada na niekorzyść Skreina, który po prostu nie pasuje do tej roli. Nowy Frank nie sprawia wrażenia twardziela, który potrafiłby zabić spojrzeniem. To postać pusta, nieciekawa, a Skrein nie ma charyzmy i magnetyzmu swojego poprzednika. Takim sposobem od razu widzimy, jak wiele dla serii "Transporter" znaczył Jason Statham, bo bez niego jest po prostu źle.

Najgorsze jest to, że pozostałe elementy nie nadrabiają tych braków. Fabularnie jest sztampowo, prosto, banalnie, okazjonalnie głupio i przewidywalnie. Czarny charakter jest okropnie nijaki, więc ostateczne starcie pozostawia jedynie z obojętnością. Największy jednak problem leży w reżyserze (do niedawna był montażystą), który nie ma pojęcia, jak dobrze kręcić film - praca kamery kuleje, ale to tragiczny montaż kładzie ten film na łopatki. Mamy tu styl podobny do tego z filmu "Taken 3", czyli sztuczny dynamizm tworzony cięciami co 1-2 sekundy. Szkoda, że zamiast dynamiki i emocji jest pokaz slajdów.

Są jednak w akcji też dobre momenty. Okazuje się, że Alain Figlarz ma pomysł na to, jak wymyślać choreografię - i to może się podobać. Są tu ciekawe motywy i różnorodne rozwiązania mocno inspirowane stylem, jaki wykształcił w pierwszej części Corey Yuen. Do tego wszystkiego w tych sekwencjach Ed Skrein jest szalenie przekonujący. Oczywiście wypada blado w porównaniu ze Stathamem, ale jest nieźle. Jak na kogoś, kto mocno pracował kilka miesięcy nad umiejętnościami w sztukach walki, jest niebywale wiarygodny. To plus. Jednocześnie mamy w tym wszystkim kolejny minus, bo o ile sceny walk cieszą pomysłem (acz średnio jest z ich wykonaniem), to pościgi są nudne i mdłe. Nie ma w nich tempa, napięcia i fragmentów naprawdę cieszących oko (choć wyjątkiem może być motyw z hydrantami). Tak jakby reżyser wymyślił sobie, że w pościgach chodzi tylko o to, jak efektownie rozwalić samochód ścigających. To jednak jest za mało dla dobrego efektu.

"The Transporter Refueled" jest słabym filmem, nawet jeśli oceni się go bez zwracania uwagi na części ze Stathamem. Pusta fabuła, słabe i nieciekawe postacie, mdły główny bohater i chaotyczna praca kamery przekładają się na co najwyżej przeciętny efekt. Co można powiedzieć o filmie, którego jedynymi plusami są ładne widoki i piękne kobiety? Przyznać jednak muszę, że ogląda się to nawet poprawnie, bo pomimo sztampy i klisz nic tutaj nie popada w autoparodię, ale jednocześnie film nie wywołuje niczego poza obojętnością i okazjonalnym ziewnięciem. Tak w zasadzie to nic tutaj nie jest w stanie przykuć do ekranu i utrzymać uwagi widza.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości kina Helios w Gdyni

Źródło: materiały prasowe

Co o tym sądzisz?

Zobacz w kinach

Znajdź najbliższe
Brak emisji w tym mieście

Zobacz w VOD

naEKRANIE Poleca

Dzisiaj urodziny obchodzą

Sasha Roiz

Sasha Roiz

ur. 1973, kończy 46 lat

Charlotte Sullivan

Charlotte Sullivan

ur. 1983, kończy 36 lat

Aaron Tveit

Aaron Tveit

ur. 1983, kończy 36 lat

Everett McGill

Everett McGill

ur. 1945, kończy 74 lat

Matt Dallas

Matt Dallas

ur. 1982, kończy 37 lat

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV